środa, 25 grudnia 2013

Rozdział XX II

*Carly*
Gdy Harry pocałował mnie delikatnie czułam jakbym się rozpływała. Na początku byłam zaskoczona ale po chwili odpowiedziałam tym samym. Ta gra nie może trwać zbyt długo dobrze wiem że nie mogę dać się zbytnio ponieść.
-Pamiętasz nasze spotkanie na wyścigu-przerwał chwile by lekko przygryść moją skórę na podstawie szyi- truskawki i moje pocałunki wtedy wydawałaś mi się taka odważna. Wczoraj gdy no wiesz byłaś taka niewinna. Twoje zmiany charakteru są-zrobił przerwę by swoją twarz przemieścić bliżej mojego ucha- są takie pociągające.- odrzekł seksownie.
-Harry - powiedziałam stanowczo lekko odsuwając się, co trochę go zszokowało- pójdę się czegoś napić i wezmę prysznic.
-Okej jak chcesz. Ja będę zbierał się do domu.
-yhm.-kiwnełam lekko i powoli skierowałam się do kuchni. Tam wyjełam sok z lodówki i skierowałam swoje zmęczone ciało z powrotem. Gdy weszłam do sypialni moim oczom ukazał się Harry w samych bokserkach. Spanikowana zastygłam w miejscu i wtedy on się odwrócił.
-Chyba nie pierwszy raz widzisz kolesia w samych bokserkach- usłyszałam jego roześmiany głos.
-Ja.. pójdę do łazienki.-wyszeptałam szybko. Przeszłam do łazienki. Tam od razu weszłam pod prysznic relaksując się ciepłą wodą, gdy już skończyłam swoją krótką wizytą w toalecie wyszłam w krótkim, sięgającym połowy moich ud szlafroku. Nie przemyślałam tego że napotkam po drodze wzrok Harrego.
-Ładnie ci w nim? - mówi cwaniacko się do mnie uśmiechając. Posłałam mu delikatny uśmiech próbując go ominąć. Nie dał mi jednak tej satysfakcji. Stanął na przeciwko mnie lekko łapiąc mnie za biodra. Jedyne na co zwracam uwagę to jego tatuaże. Poczułam jak przysuwa mnie do siebie podnosząc dłonią mój podbródek. Jego oddech jest lekko zaburzony to nic porównując z moim.
-Carly? -usłyszałam głos mamy. Nie nie nie tylko nie to. -Carly Shay czy chcesz mi coś powiedzieć? -wskazując na mnie i Harrego.
-Mamo to .. to nie tak. My ...nic nie zrobiliśmy. -zaczełam się jąkać.
-No pewnie dlatego ty jesteś w samym szlafroku a on nie ma na sobie koszulki. Harry proszę byś wyszedł dopóki jestem opanowana. -Harry spogląda na mnie litościwię. Z jego ust zdołałam odczytać "do zobaczenia".-Dowidzenia. A z tobą Carly porozmawiam gdy zejdziesz na dół. -wzdycha. Wiem że się na mnie zawiodła. Nikt nie chciałby przyłapać swojej córki z chłopakiem podczas gdy są na wpół rozebrani. Ogarniam swoje myśli i zaczynam się ubierać. Dziś wybieram strój dobrany do mojego samopoczucia. Ciemne,obcisłe rurki i do tego beżowy swetr z lekkim wcięciem z tyłu. Maluje lekko rzęsy tuszem po czym zabieram się za pakowaniem rzeczy do szkoły. Gdy schodzę na dół wyobrażam sobie najgorsze :szlaban, zabroni mi spotkań z Harrym, karze wyprowadzić się do ojca. Idę do kuchni trzęsąc się ze zdenerwowania. Moja mama w mgnieniu oka mnie zauważa siada na jednym z wysokich krzeseł przy ladzie.
-Usiądź tutaj-wskazuje krzesło na przeciwko. -Na początku chciałabym byś powiedziała mi co konkretnie łączy cię z Harrym?
-Mamo proszę. Wiesz że nie lubię gadać o tego typu sprawach.-zawstydzam się.
-Wiem kotku ale kiedyś mi mówiłaś wszystko teraz stałaś się taka tajemnicza. Czy ty i Harry - zatrzymuje się chwile by zaczerpnąć powietrza.-współżyliście?
-Mamo-wstałam obużona.
-Przepraszam poprostu chce mieć pewność że masz wszystko pod kontrolą.-zwraca się do mnie z troską w oczach.
-Wiem przepraszam ale trochę dziwnie się czuje gdy o tym mówimy. Poprostu on tylko został na noc, do niczego nie doszło. Naprawdę.-mówię przekonująco.
-Rozumiem. -wzdycha- nie chce by cię skrzywdził. -zwraca się do mnie lekko łapiąc moją dłoń i pocierając ją kciukiem. -Poprostu masz teraz dużo na głowie. Tata liceum i ja. Nie chce byś zrobiła czegoś wbrew sobie.
-Mamo wiem do czego zmierzasz ale Harry nie jest jak tata. On ..on jest inny. Wiem że by tego nie zrobił. -mówię przytulając się. -Muszę lecieć do szkoły. Mam szlaban?
-Nie ale... ale ..chcę byś dziś przyprowadziła na kolację Harrego.
-To jakiś tajemnicza okrutna kara? -zaśmiałam się a ona tylko pokiwała głową i wskazała zegarek. -Leć bo się spóźnisz na zajęcia.
***
Przejechaliśmy drogę z domu do szkoły w ciszy. Harry udawał skupionego na drodzę ale wiem że nie o tym myślał. Gdy zaparkował i oboje wysiedliśmy postanowiłam powiedzieć mu o planie mamy.
-Harry- szepnełam cicho gdy on delijatnie przysunął mnie do auta.Zbliżył swoją twarz tak że dzielił nas centymert może dwa. -Mama poprosiła mnie bym zaprosiła cię na kolację. -zaśmiałam się cicho.
-A czy na deser będę mógł zamówić ciebie?-zachichotał do mojego ucha. Moje nogi natychmuastowo zrobiły się jak z waty. -No więc?
- P.Przestań-mówię nieco rozdrażniona. Nagle czuje jego delikatne, malinowe usta na swojej szyi. -H.Harry -rozchyliłam usta lecz lekko go odepchnełam.
-Coś nie tak?-spytał trochę rozbawiony. Denerwuje mnie jego zachowanie, może nie zawsze ale ostatnio zrobił się tak jakby...nachalny.
-Muszę iść przyjdź na kolację proszę.-mówię omijając jego cudowną sylwetkę.
-A co z kawiarnią ? -pyta lekko oburzony. No tak zapomniałam.
-Ja opuszczam. Hak chcesz to Zayn na pewno będzie szedł to idź z nim. -odcinam się.
-Nie dzięki. -odpowiada sarkastycznie. Gdy usłyszałam tą odpowiedź odwróciłam się i skierowałam do szkoły.
***
Zajęcia dzisiejszego dnia wydawały się mało interesujące za to rozmowa z Cher przeciwnie. Opowiadała mi jak świetnie bawiła się z Zaynem.
-Było przezabawnie.Carly...halo..ty mnie wogóle słuchasz?
-Mhm. Cher..-mój głos zaczął się łamać-Czy ty i Zayn ... no wiesz.-powiedziałam lekko zawstydzona.
-Chodzi ci o s-powiedziała szeptem na co ja tylko kiwnełam potakując. -Tak. -popatrzyłam na nią zdziwiona.-No co?
-Nic tylko Harry ostatnio zrobił się...
-Nachalny? Poprostu mu na tobie zależy i chce ci to okazać w postaci no wiesz. To facet. Postaraj się z nim pogadać powiedzieć że to ci się nie podoba. Wyznacz granice.  Jeśli mu się nie podoba to sobue go odpuść. -przytuliła mnie. Gdy zajęcia się skończyły udałam się szybko do auta i pojechałam do domu. Nie zdziwiło mnie gdy ujrzałam mame przygotowywującą coś w kuchni.
-Jestem-powiedziałam nieco głośniej. Mama odwróciła się do mnie i obdarzyła szerokim uśmiechem. Odwzajemniłam gest.-Mogę w czymś pomóc?
-O tak kochanie porostawiaj talerze proszę.Tu ci je naszykowałam.-wskazała na ladę.
-Wszystkie?-zapytałam nieco zdziwiona ich ilością.
-Tak. Postanowiłam zaprosić tatę i no wiesz....Dodatkowo Harry-widziałam jak jej uśmiech momentalnie zanika.
-Mamo ja właściwie nie wiem czy on wogóle przyjdzie-zawachałam się. Było mi przykro przez to co się stało w moim życiu i jestem pewna że może to odbić się na moim związku, czy czymkolwiek. Nawet nie wiem jak to się stało że już jakąś godzinkę potem dania i stół były przygotowane. Razem z mamą wybrałam się przygotować. Ubrałam prostą czarną sukienkę i w takim samym kolorze szpilki. Dodatkowo zrobiłam sobie lekkie fale i spiełam włosy w kucyk. Lekko się umalowałam i dodałam złoty łańcuszek. Efekt był nawet zadawalający. Przypomniałam sobie o Cher, która musi mnie wspomóc przy kolacji. Presja przybycia Sophi i jej mizdrzenie się do Harrego aż mnie mdli. Usłyszałam dzwonek przy drzwiach więc szybko poprawiłam sukienke i udałam się do wejścia. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się wystrojony Harry. W jednej ręce trzymał bukiet czerwonych róż a w drugiej jedną zabarwianą fioletową różę. Zarumienił się lekko.
-Hej.-wyszeptał lekko wystraszony. Kiwnełam ręką by wszedł co równie szybko wykonał. -To dla ciebie.-wręczył mi fioletowy kwiat.
-Dziękuje to bardzo miłe-uśmiechnełam się lekko. -Mamo.-krzyknełam żeby zeszła na dół. Chwile potem pojawiła się w czarnej długiej sukni. Wyglądała przepięknie choć wiem że to tylko przykrywka przed tym co czuje w środku.
-Dobry wieczór . Pięknie pani wygląda.-uśmiechnął się do niej.-To dla pani-wręczył jej bukiet. Mama uśmiechneła się szczerze.
-Dziękuje Harry. -zwróciła się do niego. -Carly przynieś wazon postawimy je w salonie. -kiwneła do mnie. Wykonałam sprawnie polecenie rodzicielki po czym zauważyłam jak mama rozmawia z Harrym. Z jednej strony zadawala mnie to ale z drugiej przeraża. Z rozmyśleń wybudził mnie dźwięk otwierających się drzwi. To pewnie tata i jego nowa rodzinka. Nie tracąc czasu podeszłam do Harrego. -Cieszę się że przyszedłeś. -wyszeptałam mu do ucha po czym musnełam go lekko w szyję.
-Chyba będziemy musieli pogadać.- powiedział surowo. Jego zmiany nastrojów są przerażające. - O tym jaki jestem nachalny.
-Harry to nie tak..-próbowałam wytłumaczyć lecz do jadalni weszli pozostali goście.
-Carly,Harry proszę zasiądźmy. -mama wskazała na stół. Atmosfera była gorzej niż napięta. Siedliśmy zarem z Harrym po stronie mojej mamy. Zaczeliśmy posiłek, wszyscy wydawali się tacy drętwi. W końcu ciszę przerwał mój "tata".
-No więc Harry jak długo spotykasz się z Carly? -jego pytanie mnie zaskoczyło.
-On nie tylko się z nią spotyka -zaśmiała się Sophi. Jej matka posłała jej zabujcze spojrzenie. -Nie patrz tak na mnie mamo. Dobrze wiesz co robił z Vicky.
-Z Vicky?-zapytała mama.

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Rozdział XX I

Po chwili znaleźliśmy się w przedpokoju. Tam zdjeliśmy kurtki i obówie. Po tych czynnościach przeszliśmy do kuchni.
-Ymm ..-próbowałam jak kolwiek przerwać cisze, jedyne co mi przychodziło do głowy to to że najprawdopodobnie bedziemy sami w domu.
-Chciałaś coś powiedzieć? - podskoczyłam lekko zdziwiona tak małym dystansem który nas dzielił.
-Nie. -odpowiedziałam natychmiastowo.-Napijesz się czegoś ?
-Może wody. - odpowiedział wciąż zmniejszając dzielącą nas przestrzeń. -Carly ?
-Tak Harry ? - spytałam niepewna.
- Coś się stało no wiesz jesteś tak jakby trochę zdenerwowana.
-Ja ? - udałam zdziwioną. -Poprostu jestem zmęczona.
-Wiem co dobrze działa na zmęczenie -zrobił krótką przerwę -masarz. Choć. -złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do mojego pokoju. Podążałam za nim powoli przesuwając po podłodze nogami. Stawianie oporu Harremu w szczególności gdy jest taki opiekuńczy nie miałoby sensu. Gdy byliśmy już w moim pokoju znów zrobiło się nieco niezręcznie.
-Wskocz w coś wygodnego w czym będziesz spać-poinstruował mnie. Nim zdążyłam wymsknąć nadgarstek z jego uścisku on już chwycił mnie delikatnie za biodra przysuwając powoli do siebie. Chwilę potem poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Delikatny dreszcz jaki mnie przeszedł wywołał u Harrego lekkie rozbawienie. Po chwili jego oddech zrobił się trochę szybszy , delikatnie przysunął swe usta po mojej skórze na szyi. Jego ruchy  były tak oczywiste.
-Harry..
-Rozumiem -odetchnął ciężko- już nie będę.- odsunął się odemnie delikatnie pocierając swój kark prawą dłonią.
-Pójdę się przebrać . Chcesz coś do przebrania?
-Prosiłbym o jakieś spodnie. Chyba że mogę spać w bokserkach?
-Ymm gdzieś tu powinny leżeć dresy mojego taty. -wskazałam na ciuchy w kącie pokoju. Harry ruszył w tamtą stronę a ja ruszyłam do garderoby. Wziełam parę luźnych szortów i luźną bluzkę. Przebrałam się dość szybko i równie szybko wróciłam do pokoju. Widok półnagiego Harrego to coś co zapiera oddech. Jego delikatnie wyrzeźbione mięśnie i wyraziście zaznaczone kości biodrowe w kształcie litery V.
-Może zrobisz sobie zdjęcie? -zaśmiał się. Zaczerwieniłam się lekko gdy zrozumiałam że spostrzegł jak go obserwowałam.
-Ja... Ja wcale nie ....
-No wcale... Połuż się na brzuchu. -wskazał moje łóżko. Zrobiłam to o co prosił i chwile potem już poczułam jak jego zimne i duże ręce odwijają pomału moją koszulkę. -A teraz się odpręż i myśl o czymś co sprawia ci przyjemność.
-Okej . To nie powinno być trudne. -powoli próbowałam się skupić ale jedyne co plątało się po mojej głowie to chwile spędzone razem z Harrym.
-Ej miałaś się rozluźnić. -wyszeptał tuż nad moim uchem brunet. To jedynie pogorszyło mu warunki do pracy. -Okej to może inaczej. Połóż się na plecach. -gdy to usłyszałam byłam lekko zdziwiona. Ale bez miejszej trudności wykonałam jego proźbę. Tym razem starałam się na niczym nie skupiać , zamknełam oczy i próbowałam rozluźnić ciało. Gdy moja koszulka znów została podwinięta poczułam jak lekkie ,chłodne powietrze otoczyło moją skórę.
-Denerwujesz się? -usłyszałam cichy zachrypnięty głos chłopaka. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy.
-Nie. -odpowiedziałam cicho i mało zdecydowanie. Po chwili usłyszałam lekki chichot i poczułam jak rękoma podwija jeszcze bardziej koszulkę.
-Mogłabyś ją zdjąć , bardziej bym się wczuł w rolę masarzysty. -skomentował. Wiedziałam że robił to specjalnie. Jeżeli nie zdejmę koszulki będzie wiedział że kłamałam. Chwyciłam delikatnie za końce bluzki.
-Nie nie kochana pozwól że ja to zrobię. -złapał za moje dłonie delikatnie je odsunął i pomógł mi usiąść. Gdy jego zimne ręce dotkneły skóry pod bluzką poczułam dreszcz. -spokojnie przecież to tylko bluzka. -zachichotał i wrócił do dalszych swoich działań. Po chwili moja górna część garderoby znalazła się na podłodzę. Spojrzałam chwile w oczy Harrego. Były tak zafascynowane i dobrze wiem czego. Masarz był tylko pretekstem do zbliżenia się do mnie. A ja nie zamierzałam mu w tym przeszkadzać. Nagle jego dłoń znalazła się na moim policzku a jego usta tuż przy moich. Delikatnie i z rozwagą musnął moje usta , po chwili robiąc z pieszczotliwego pocałunku bardziej namiętny.
-Wiesz że..-uciął zdanie ponieważ moje ręce które do tej pory bezwładnie gdzieś leżały zaczeły badać jego tors.- wrazie gdybyś jednak ... Wystarczy że powiesz że to już nie, okej? Nie chce posunąć się za daleko.
-Ymm -kiwnełam lekko głową. Wiedziałam dobrze o tym że nie chce na mnie wywierać presji, ale po każdym upadku musi być wzlot. Nie uważam by to zbliżenie nam nie pomogło w odbudowaniu relacji. Z rozmyśleń wytrąciły mnie delikatne muśnięcia w okolicy szyi i obojczyka. Jego ręce błądziły po moim ciele. Starał się unikać miejsc dla mnie intymnych ale dobrze wiem że wcale tego nie chciał. Postanowiłam lekko mu zasegurować iż nie boje się jego dotyku. Złapałam delikatnie jego dłoń i pokierowałam na obrzeża mojej górnej części bielizny. Błądził ręką na krawędziach.
-Może się ...- uciał gdy wyśliznełam się z jego objęć i położyłam. Spojrzałam na niego wyczekująco jednak on był tak skupiony na zapaniętywaniu każdego małego kawałka mojego ciała. Po chwili jednak przysunął się i lekko musnął skórę koło mojego pępka przesuwając się ku górze.
-H...Harry ? -szepnełam łapiąc go za jego cudne loczki. Brunet natychmiastowo zaprzestał jakim kolwiek ruchom i spojrzał na mnie.
Poczułam jak moje poliki pokrywają się czerwienią. Chłopak przesunął się na brzeg łóżka i wciąż spoglądał na mnie. -Podasz mi koszulkę?
-  Zrobiłem coś nie tak ?
- Nie poprostu... - zrobiłam przerwę- dasz mi tą koszulkę? - dodałam już nieco zdenerwowana. Chłopak sięgnął po moje okrycie i podał mi ją. -poprostu dziś nie jest najlepszy moment. -wyszeptałam gdy już okryłam się ciepłym kocem. Mojq decyzja pewnie go trochę zszokowała ale naprawdę nie jestem w najlepszej formie.
-A kiedy będzie ten właściwy moment-wzdrygnełam na jego cichy trochę mroczny głos .Odwróciłam się do niego i ciężko westchnełam.
-Przepraszam myślałam że jestem na to gotowa ale...
-A o czym ty mówisz? - zapytał mnie lekko oburzony.
-N.no wiesz.... ty i ja -momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy. Harry chyba zrozumiał o co mi chodzi , uśmiechnął się leniwie.
-Przecież .. nie ważne źle się zrozumieliśmy. -zaśmiał się i lekko przysunął się. -Zimno ci? -skomentował moje okryte ciało. Jedyne co było widać to moją głowę.
- Trochę. Kładziesz się? -uśmiechnełam się nieśmiało. Brunet szybko wskoczył pod kordłę i otulił mnie ramieniem. Przytuliłam się do jego nagiego torsu dłonią badając każdy najmniejszy szczegół tego obrazu.
-Co robisz jutro? -wyszeptał mi tuż przy uchy. Jego zachrypnięty głos działa na mnie tak kojąco.
-Mam zajęcia a potem idziemy paczką na kawe.
-Razem z Lukiem ? -jego głos już nie był tak uprzejmy. Poczułam nagły chłód z jego strony.
-O co ci chodzi? -podparłam się ręką by móc go obserwować z góry. Po jego twarzy było widać małe zakłopotanie.
-O nic.-zrobił sobie pauze-Poprostu wnerwia mnie to że z nim spędzasz tyle czasu.
-Ile czasu ? - lekko poirytowana odsunełam się i sięgnełam po frotkę do włosów. Brunet z zaciekawieniem przyglądał się moim poczynaniom.
-No chodzicie razem do szkoły to mu nie wystarczy?  Musisz się spotykać z nim poza szkołą?
-Przesadzasz , jak chcesz to możesz iść z nami. -uśmiechnełam się do niego nieśmiało.
-A żebyś wiedziała że pójdę - powiedział pewnie-o której?
-Zadzwonie do ciebie jak będę kończyć zajęcia, okej?
-Ok, przytulisz się ? -rozłożył ręce w które zaraz się wtuliłam. Poczułam jak otula mnie aura ciepła i bezpieczeństwa. Przyglądałam się jak klatka chłopaka opada i podnosi się regularnie. Domyśliłam się że brunet zasnął.
***
HARRY
Z snu wybudził mnie chłód jaki poczułem gdy Carly podnosiła się z łóżka. Chwyciłem ją delikatnie za rękę przez co dziewczyna podskoczyła z zaskoczenia.
-Obudziłam cię? -usłyszałem jej cudowny głos. Może się komuś wydawać że to najbanalniejszy związek ale Carly nie jest zwyczajną dziewczyną. Jest piękna, delikatna a jednocześnie taka zadziorna i czasem niegrzeczna.
-Nie .-skłamałem-wstajesz do szkoły?
-Nie . Dopiero 4 rano. Wybudziłam się i nie mogę zasnąć. -przerwała na chwile- Nie przejmuj się i śpij dalej.
-O nie kachana jak ty nie śpisz to ja też nie.-wstałem z łóżka i pospiesznie podeszłem do Carly. Ona jest taka piękna gdy nieśmiało na mnie spogląda. Gdy złapałem ją za biodra ona delikatnie oparła swoje dłonie na moim torsie powodując u przyjemny dreszcz. -co będziemy teraz robić? -uśmiechnąłem się do niej łagodnie tuż przed tym jak musnąłem lekko jej szyje. Dobrze wiem że to jej czuły punk dlatego niezdziwiło mnie gdy brunetka uchyliła w bok głowę dając mi więcej miejsca do popisu. Przygryzłem delikatnie jej skórę powodując że jej odechy stały się mniej regularne. -No więc? -wyszeptałem bardziej seksownie. Nim zdążyła odpowiedzieć ponieważ  przesunąłem jej twarz i zamknąłem jej usta swoimi. Na początku była lekko zaskoczona potem odpowiedziała i zaczeliśmy naszą grę.