Jeżeli to czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cały weekend minął mi dość spokojnie,niewliczając rozmowy z Harrym i z mamą.Przez niego zaczełam się poważnie zastanawiać nad tym co robie. Gdy rozmawiałam z mamą ona mi powiedziała że sama mam zdecydować. Wkońcu jestem młoda i chyba powinnam czerpać z życia trochę korzyści? W sumie sama nie wiem co mam robić. Dziś z samego rana zakomunikowałam dyrekcji że jak na razie będę kończyć szkołę normalnie. W sumie nawet zdziwiło ich to że zrezygnowałam. Zajęcia mijały szybko a ja już nie ubłaganie wyczekiwałam końca. Obiecałam sobie że dzisiejsze popołudnie spędzę z Ally. Ostatnio strasznie oddaliła się od naszej paczki. Na przerwach nie siada z nami. Zaczeła palić opuszczać się w nauce. Bardzo się zmieniła co mnie martwi. Nie chce by cierpiała, yhh .
-Carly? -usłyszaLam znajomy gLos za sobą.
-Harry ...-odwróciłam się do chłopaka- co ty tutaj robisz? - loczek zbliżył się do mnie i pocałował lekko w policzek.
-Skoro Mahomet nie przyszedł do góry to góra pofatygowała się do Mahometa.-zaśmiał się.
-Aha a po co tu przyszłeś?
-No bo się stęskniłem.-zabrzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie ale nie chciałam wyjść na chamską.-możesz się jakoś urwać z lekcji?
- ymm skończłam już zajęcia. A coś chcesz?
-tak.-odpowiedział błyskawicznie. -ymm może chcesz coś zjeść ?
-nie dzięki jadłam lunch. Możemy pójść na kawę .
-Panie przodem -wskazał na drzwi. Kiwnełam w podziękowaniu i ruszyłam. Przez całą drogę w krępującej ciszy chociaż było widać że Harry kilka razy próbował coś powiedzieć ale po chwili namysłu wachał się. Raz nawet próbował złapać mnie za rękę ale się odsunełam. Gdy weszliśmy do kawiarni zamówiłam swoją ulubioną kawę i usiadłam przy stoliku . Tak samo postąpił Harry tylko że tak jakby bardziej nerwowo. Gdy usiedliśmy znów zapadła cisza.
-Ymm powiesz coś czy będziemy tak w ciszy siedzieć -wkońcu zwróciłam mu uwagę. Chłopak zaczął nerwowo bawić się palcami -Harry no weź się ogarnij.
-Bo widzisz przemyślałem tą twoją opcję i doszłem do wniosku że nie powinienem stawać ci na drodzę do szczęścia. Niezależnie od tego jak bardzo cierpie z tego powodu.
-Ymm spoko ... Tyle że ja zrezygnowałam. Pogadałam z mamą trochę sama pogłówkowałam i doszłam do wniosku że nie mogę tak szybko chcieć dorosnąć. Choć nie mamy łatwo to damy rade, jakoś-uśmiechnełam się a On tylko odwzajemnił gest.
-Wiesz jesteś jakaś inna. Pamiętam początki naszej znajomości kiedy darłaś na mnie tą swoją słodką twarzyczkę. Nawet trochę tęsknie za tą upartą wredną Carly.
-Spadaj debilu .- zaczełam się z nim droczyć. Nasze spotkania ostatnio złagodniały. - wiesz kiedy jest kolejny wyścig?
-Narazie nie ma musimy poczekać. - jego mina momentalnie zrzędła mina.
-Coś się stało?-złapałam go za rękę na co chłopak zareagował trochę dziwnie bo lekko strącił ją z swojej. Zrobiło mi się strasznie głupio.
-Przepraszam cię ale musimy już wracać.
-Ja się nigdzie nie wybieram i tak muszę czekać na autobus.
-Chyba nie myślisz że pozwolę ci jechać autobusem. Zaparkowałem tu niedaleko.-powiedział surowo .
-Pomyślałeś o wszystkim tylko nie o tym by zapytać mnie czy będę miała chęć przebywać z tobą w jednym samochodzie.
-A co otrujesz się?-odpowiedział równie sarkastycznie jak ja poprzednią wypowiedz. Skrzywiłam się lekko.
-No nie wiem . Bije od ciebie złą energią. -upiłam ostatni łyk kawy i spojrzałam na towarzysza.
-Shay przestań pierdolić farmazony. Odwiozę cię choćbym miał to zrobić siłą.-wymówił to robiąc przy okazji swój zadziorny uśmieszek.
-Jak ja lubię cię denerwować.-uśmiechnełam się słodko.
-A wiesz co ja lubię w tym najbardziej to że po tym wszystkim będę mógł zarządać solidnych przeprosin. Na przykład takiego wielkiego namiętnego buziaka.
-No chyba śnisz Styles.-zaśmiałam się na całą kawiarnie. Już zauważyłam jak kelnerka powolnym ruchem zmierza ku nam by nas wyprosić . Pokazałam to Harremu a ten tylko uśmiechnął się i wyjął gotówkę z kieszeni .
-Harry ja za siebie..
-Nawet nie kończ zaprosiłem cię tu więc zapłacę okej.
-No skoro nalegasz. -poprawiłam płaszcz i wstałam by zaraz udać się do wyjścia. Chłopak uczynił to samo po czym skierowaliśmy swoje nogi do podliskiej opuszczonej ulicy.
-Serio nie masz gdzie zostawiać auta tylko na opuszczonej ulicy pełnej dziwaków?
-Możesz sobie żartować ale przynajmniej ja nie zostawiam auta na środku drogi w lesie ,- zaśmiał się. Jego docinka nie była ani pozytywna ani negatywna .
-no ale gdybyś tam nie zostawiła auta to pewnie byśmy się nie spotkali księżniczko.
- Jeżeli uważasz że będę do ciebie mówić mój książe to się mylisz .-odparłam zadowolona swoją wypowiedzią.
-Jakaś ty niedobra. -zaśmieliśmy się wspólnie . -Wskakuj chyba że wolisz tu zostać z tymi przemiłymi mężczyznami którzy napewno chętnie by się tobą zaopiekowali - jego wypowiedz yhh chociaż nie do końca byłm przekonana czego dotyczyła w jego ustach wszystko brzmi tak idealnie .-No wsiadasz ?
-Aaa tak już -i tak jak powiedziałam tak też zrobiłam . Jego auto jest niczym wielka świątynia czystości i świeżości . Można nawet że aż przesadnie o niego dba.
-O czym myślisz ?- powiedział kładąc rękę na moim kolanie .
-O niczym a co ?
-Nic wyglądałaś na zamyśloną. Jak poszedł ci test ze sztuki ?
-Nijak piszę go z resztą .
-Przemyślałaś -to bardziej zabrzmiało jak stwierdzenie ale uznałam że nie zaszkodzi mi się z nim podroczyć .
-Wybrałam to co dla mnie dobre bes twojej pomocy. -odedzwałam się sarkastycznie.
-Z tym sarkazmem to możesz przystopować , kotku. - ostatni wyraz specjalnie wypowiedział po niedługiej przerwie tak by zdanie zabrzmiało bardziej łagodnie.
-Tak oczywiście mój misiu -odedzwałam się słodko. Wjeżdżaliśmy na podjazd gdy zauważyłam całkiem mi obce auto.- Ciekawe kto to?
-Nie wiesz kto to może być?
-Nie -powiedziałam wychodząc z samochodu. Trafem otworzyły się również drzwi od domu a za nich wyszła Venessa i jakaś dziewczyna. Od razu przyjełam swój gfymas niezadowolenia.
-Cześć Carly. .... Harry
- Pani Venessa ,Sophie
-To wy się znacie ?
-To mama i siosta Vicky.-burknął pod nosem
-Oł -oburknełam do niego.-No nic co tutaj robicie ?
-Twój tata potrzebował kilku rzeczy dlatego po nie przyjechałam i zawiozę mu je.
-To czemu niezadzwonił do mnie tak bym była spokojniejsza chociażby.
-Bo może nie chciał-wyrwało się młodej dziewczynie
-Sophie zachowuj się. Harry może wpadniesz do nas kiedyś.
-To się jeszcze okaże .-oburknełam -To skoro macie to co potrzebujecie to ja żegnam.
-Dowidzenia.
-Dozobaczenia Harry-odedzwała się przesłodko moja dotychczasowa rywalka.
-Do zobaczenia-szturchneła ją matka . Harry nie odpowiedział im nic konkretnego. Widać było że jest tak samo zszokowany tą sytuacją jak ja.
On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
piątek, 18 października 2013
Rozdział XVIII
piątek, 11 października 2013
Rozdział XVII
Jeśli już to czytasz to nie zaszkodzi Ci skomentować:) Dla Ciebie to chwila a dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~
-Ymn..to twoje. Oddaje bo nie wiem kiedy ... Oddaje bo jest twoja.
- Możesz ją sobie zatrzymać do twarzy ci w niej. -uśmiechnął się. - umm Carly?
-Tak Harry?
-Ładnie ci w tym swetrze.
-Przestań . Głupi jesteś. Jedź już zaraz będą narzekać że cię nie ma na wyścigu.
-A co im do tego?To moja sprawa z kim spędzam czas.
-No tak .
-Ale masz rację . Pójdę już zanim twoja mama mnie ścignie.
-Nie ma jej .
- ouł .Znów wyjechała ?
-No wkońcu to jej praca. Ymm. Harry miałeś ostatnio kontakt z Ally ??
-Nie a bo co ?
-Nie nic już . Nie zatrzymuję cię dłużej. Zresztą ja też mam co robić ..-powiedziałam i automatycznie odkęciłam się o 180 stopni. -Narazie .-dodałam szeptem i zaczełam iść w stronę domu.
-Carly -wykrzyczał gdy już prawie wchodziłam do domu. Podbiegł i lekko zdyszany zatrzymał się tuż obok mnie. -spotkamy się jutro ? -uniósł lekko swòj prawy kącik ust robiąc tym samym najbardziej cwaniacki uśmieszek jaki znam .
-Harry mówiłam ci że mam test.
-No dobra to umówmy się tak . Jeśli zależy ci na mnie i reszcie przyjaciół to pojedziesz teraz ze mną . Jeśli nie zależy to nie pojedziesz ze mną tym samym tracąc najlepszych przyjaciół pod słońcem a także najlepszy wieczór.Co ty na to ?
-Jeju jesteś okropny wiesz ?!
-Uznam to za komplement. Masz 15 minut.
-I co jeszcze ? -parsknełam. -Chyba nie sądzisz że teraz tak po prostu oleje sobie test i pojadę z tobą.
-A czemu nie ?
-Harry zrozum że naprawdę zależy mi na tym stażu.
-A mnie zależy by nie stracić ciebie.-wymskneło mu się. Szczerze moja reakcja była dość banalna. Jak dziecko z podstawówki zaczełam się czerwienić i patrzeć na nogi.
-Harry.. To bardzo miłe ..tyle że ...musisz zrozumieć że ja ..
-Tak wiem chcesz tego stażu. Rozumiem ale możesz to samo zrobić normalnie kończąc szkołę. Niech ci się tak nie spieszy do samodzielności bo uwierz mi z doświadczenia wiem że życie poza liceum nie jest tak kolorowe.
-Okej zastanowie się. -pokiwałam . Spoglądając na niego miałam teraz mięszane uczucia. Może on ma rację za bardzo się spieszę. Muszę to obgadać z mamą. -Może wejdziesz ?
-W sumie pewnie już po wyścigach to czemu nie . -przewróciłam lekko oczami wywołując u niego cichy chichot. -Nie boisz się tak sama siedzieć w tak wielkim domu?
-Nie ,przywykłam do tego. Gdy byłam mała mieszkaliśmy w Londynie . Tam zostawałam z moją opiekunką lub gosposią . Teraz od czasu do czasu przyjeżdza tutaj dobra znajoma mojej mamy.
-No tak i masz jeszcze swojego wiernego psa. -zaśmiał się.
-Nie żartuj z Lili . -walnełam go w ramię. -Idziemy do mnie czy do salonu.
-Do ciebie. - powiedział robiąc zalotny uśmieszek .
-Palant. -zaśmiałam się . -Zaczynam się ciebie bać.-znów wybuchłam dziecięcym śmiechem. Chłopak zbliżył się od tyłu i złapał mnie w pasie.
-Czego tak się śmiejesz ?
-Z niczego -odpowiedziałam próbując się wyszarpać z jego objęć. -Nie szarp się tak przecież nic ci nie zrobie .-zaśmiał się robiąc akcent niczym z horroru.
-Harry przestań. To mało śmieszne. -zaczełam na niego wrzeszczeć .
-Oj no weź przecież sobie jaja robię . To jak zamierzasz ze mną spędzić czas ?
-ymmm a proponujesz coś ?
-Niiieee ja skąd znowu - taka banalna rozmowa a zajeła nam czas do rana. Nie wiem co powoduje że choć często z Harrym się kłucę to chyba z nikim nie miałam tal dobrego kontaktu. Czas nam mijał nieubłaganie. Gdy zaczeło świtać chłopak zgarnął swoje rzeczy i wrócił do swojego domu. A ja ? Ja zostałam sama z biedną Lili ,położyłam się i zaraz zasnełam .
***
Obudziłam się koło 13 gdy usłyszałam lekkie przymknięcie drzwi od mojego pokoju. Przeciągnełam się dając rozluźnienie moim mięśniom.
-Cher to ty ? -krzyknełam na cały dom. Usłyszałam jak dziewczyna o niewielkich stopach wtórnie podbiega do moich drzwi.
-ymm nie wiesz morderca ale najpierw się rozejrzę a potem cię zabiję . -zaśmiała się robiąc przy tym niewyobrażalnie dziwne i komiczne miny. -Jak tam nocka z Harrym. Nie zaprzeczaj chłopaki wyciągneli zbędne informacje już jak wchodził. I jak tam nadal chcesz wyjechać ?
-Jeju dajcie mi czas do zastanowienia. Myślicie że tak po prostu po jednym takim spotkaniu rzucę to wszystko. Otórz muszę to jeszcze przemyśleć ,okej ?
-Spoko . -odpowiedziała i po chwili wyszła . Resztę dnia spędziłam samotnie w swoim pokoju.
___________________________
Rozdział krótki bo ostatnio nie mam zbytnio czasu by pisać. Mam do was prośbę . Zdecydujcie wolicie krótkie rozdziały a częściej czy długie rozdziały ale rzadziej .
KOMENTUJCIE PLIS
Jeżeli chcecie być informowani to dawać swoje tt. xx
środa, 2 października 2013
Rozdział XVI
Gdy Harry wyszedł poczułam że znòw ogarnia mnie smutek. Przeszłam do salonu . Lubiałam tu przebywać z tatą. Poczułam charakterystyczną woń perfum mojej mamy.
-Hej mamuś.
-Idziesz dziś gdzieś z Harrym?
-Nie zostanę z tobą. -uśmiechnełam się do rodzicielki. Odwzajemniła gest i odeszła do kuchni. Powoli posnułam do sqpjego pokoju i padłam na łóżko. Wkońcu muszę normalnie funkcjonować. Sięgnełam po notatki i zaczełam je czytać. Znurzona sięgnełam po telefon i wcisnełam rozmowy z Harrym . Połączyłam się i natychmiastowo rozłączyłam. Zapomniałam całkiem że kilka pomieszczeń dalej jest Cher. Nie jestem pewna czy nie ma u niej Zayna dlatego wyślejej sms-a.
_________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:Cher xx
ymm jest jeszcze Zayn??
__________________________
Nie czekając na odpowiedź udałam się do łazienki w celu przygotowania się do snu.Gdy już wróciłam sprawdziłm wiadomości. Fakt że Cher nie odpisała troche mnie zdziwił. Postanowiłam do niej zajrzeć. Po krótkiej chwili znajdowałam się pod drzwiami jej pokoju. Zastanawiałam się czy zapukać czy może wejść bez uprzedzenia. Uznałam że zapukam i tak też zrobiłam. Jednak nawet po dłuższej chwili oczekiwania nikt się nie odedzwał. Ogólnie było u niej aż za cicho. Uchyliłam lekko drzwi i o mało nie wybuchłam płaczem. Cher spała wtulona w tors Zayna. Widać było że obudziłam chłopaka bo zaspany próbował przetrzeć oczy ze zmęczenia.
-Hej -szepnełam tak by nie obudzić przyjaciółki.Chłopak tylko machnął mi wolną ręką na przywitanie.-Zostajesz?- niestety nim się obejrzałam zbudziłam Cher.
-O hej . Zasneliśmy.. która to godzina?- zapytała całkiem zamroczona.
-Ymmm coś koło 23 . Zayn jak chcesz to znajdę ci coś po tacie ?
-Nie będę się zbierał. Jutro Cher będzie nocować u nas. Harry ciebie też pewnie zaprosił wkońcu opijamy jego nowe porshe.
-Ymmm chyba zapomniał mi o tym wspomnieć ale to nic bo ja mam pełno spraw. Zresztą impreza Halloween.-klasnełam lekko rękoma o uda . Uśmiechnełam się i wskazałam że już pójdę.Cicho wykonałam drogę powrotną do pokoju. Niestety to nie jest dość proste bo podłoga w niektórych miejscach skrzypi. Gdy weszłam do pokoju ujrzałam palący się ekran telefonu więc udałam się po niego ostrożnie omijając każdą rzecz na podłodze. Wziełam tekefon do rèki i jeszcze przed odebraniem połączenia luknełam kto dźwoni. Mogłam się domyśleć że to Harry.
-Hej
-Hej ,otwórz mi drzwi.
-Harry??? ty oszalałeś . A jak mama
-Otwierzasz czy nie bo tu jest zimno.
-No już ... poczekaj zaraz otworzę. - rozłączyłam się i po cichutku skradłam się na dół do drzwi. Otworzyłam je delikatnie i wpuściłam gościa.
-Po cichu i uważaj podłoga skrzypi.
-Spoko-wyszeptał ròwnie cicho jak ja . Przeszliśmy pomału do mojego pokoju.Usiedliśmy na łóżku.
-No to po co przyjechałeś?
-Przeprosić cię za ten telefon .
-Aaa spoko mnie też się czasem zdarza pomylić numer.
-Ymm co robisz jutro?
-Idę na impreze Halloween.
-O kurde zapomniałem ... nie obrazi
-Nie musisz iść .Słyszałam że robisz impreze bo masz nowe Porshe.
-Carly naprawde wyleciało mi z głowy. Jeśli chcesz to przełożę to na sobotę.
-Nie nie musisz . I tak pewnie będziesz się lepiej bawił na swojej imprezie.
-Carly naprawde mi przykro.
-Mi też-przerwałam mu znowu. -Mogę cię zapytać o coś osobistego?
-No raczej tak.-kiwnął i zbliżył się do mnie.
-Yh kim jest Sophi?
-Aaa ona to siostra Vicky.
-Yhm to pewnie znacie się dobrze?
-Wiem do czego dążysz.Nic mnie z nią nie łączy. Ona poprostu jest siostrą Vicky.
-Jasne a Vicky to twoja była dziewczyna. Dobra nieważne.
-Jeju czego wy dziewczyny zawsze robicie z niczego wielką aferę.
-Nie robię afe..-niedokończyłam bo Harry pocałował mnie delikatnie.-Nigdy tego nie rób. Nie lubię jak ktoś mi przerywa nawet w taki sposób.
-Sorki ale jak się tak złościsz to tak słodko wyglądasz.
-Zamknij się...
-Ooo ktoś się zarumienił..
-Debil.
-Oj ale lubisz tego debila ,prawda?
-Oj no nie wiem ...-chłopak nie czekał tylko zaczął mnie gilgotać-Harry przestań-wybełkotałam podczas śmiania. -Harry proszę. ....-po chwili oboje zdyszeni padliśmy na łóżko .
-Carly??
-Tak?
-Późno już...
-No i ????
-Pójdę już ,wiesz?
-Nie musisz. Mogę ci przynieść coś do przebrania.
-Ale twoja mama?
-Oj tam . Naprawdę się nią przejmujesz?
-No wkońcu to twoja mama.
-Idę zaraz przyjdę.-wyszłam z pokoju i udałam się do BYŁEJ garderoby mojego taty. Wziełam jakieś dresy i koszulkę. Poszłam z powrotem do pokoju .
-Masz ja jeszcze skoczę po coś do picia . Chcesz coś?
-Umm wodę.
-Okej-i z powrotem cicho i uważnie ruszyłam do kuchni. Wziełam dwie wody i już miałam iść z powrotem gdy ktoś złapał mnie za biodra.
-Matko boska ,wystraszyłeś mnie.
-Hahaha -zaśmiał się cicho.
-Miałeś się przebrać.
-Muszę iść chłopaki do mnie dźwonili. No więc....
-No więc ?..
-Przyszedłem się pożegnać..
-Aaa no to paa
-Chyba żartujesz..-powiedział zanim złączył nasze usta. Zaskoczona oddałam pocałunek i tak całowaliśmy się coraz namiętniej. Wkońcu nie miałam jak oddychać więc się lekko odsunełam.-No tak muszę pamiętać mała kobieta to małe płuca.
-Przestań ..
-Co mam przestać? Jesteś moją małą kobietą.
-Hahaha twoją?
-Ymmm no bo chyba nie masz nikogo innego na oku ?
-No chyba nie ale to nie zmienia faktu że..
-Że co..
-Że nie muszę być twoją dziewczyną.
-No racja. Muszę już lecieć- mówiąc pocałował mnie w czoło.-Zastanów się ...nad tym .
-Harry jeżeli to miało być pytanie o to czy chce być twoją dziewczyną to...
-Okej zastanów się czy chcesz się dalej ze mną spotykać..
-Jako ...
-Oj proszę cię ... naprawdę ci na tym zależy...
- Nie nie zależy mi na niczym prócz mamy...
-Oj no nie złość się ..
-Nie złoszczę ...
-Yhym no spadam pa-schylił się by dać mi całusa lecz ja się odsunełam - to aluzja.
-Nie to tylko niezależne odruchy.
-No dobra pa . -powiedział i wyszedł z mojego domu. Obstawiam że samochód był zaparkowany dalej bo gdy Harry wyszedł w pobliżu zrobiła się głucha cisza. Zerknełam szybko na zegarek w salonie wpół do 3 ,no super.. Szybko przeszłam do pokoju i się położyłam.
****
Mineło kilka dni kurczowo unikam Harrego i prawie mi się to udawało. Dziś wszyscy wybierali się na wyścigi . Ja jedyna nienormalna zostaje w domu pod pretekstem mojej ulubionej komedii . Oczywiście dziś nie leci nic sensownego w telewizji . Poprostu nie wiem unikałam go bez przyczyny. Zapaliłam nocną lampkę koło łóżka i wziełam się za czytanie książki . Jakieś dziwne budowle i opisy a to wszystko po to by mieć już spokój z takim przedmiotem jak Plastyka. Nagle poczułam wibracje koło kostki . To niestety mój telefon. Dżwoni nie kto inny jak Harry. Poczekała aż się rozłączy jednak on nie dawał za wygraną i dźwonił do upadłego . Wkońcu jak nie odbiorę to jeszcze tu przyjedzie.
-Słucham?
-Carly czego nie przyjechałaś na wyścig?
-Bo mam sporo nauki. Zresztą to nie jest miejsce dla mnie.
-Yhm a może przyjedziesz do nas do domu chciałbym z tobą pogadać.
-Harry sorry ale muszę kończyć mama mnie woła-znów skłamałam.
-No to przynajmniej ...
-Paa -powiedziałam i się rozłączyłam. Żałuje tego co robię ale obiecałam sobie że muszę dostać ten staż. A jak go dostane to będę mogła pomóc mamie.Niestety rozmyślanie nad moją przyszłością przerwał mi kolejny telefon . Tym razem nawet nie zerkałam kto to tylko odebrałam .
- Hallo?
-Wyjdź na taras
-Al..-niezdążyłam bo się rozłączył.
Zeszłam na dół zakładając ciepły swetr. Wyszłam na taras i siadłam na zimnych schodach. Po chwili zauważyłam światła i usłyszałam jak hamuje na moim podjeździe.
Po chwili zobaczyłam wysiadającego Harrego. Był co najmniej zły jak nie wkurzony. Podszedł i usiadł obok.
-Unikasz mnie ?
-Nie ja..
-Nie ściemniaj Cher mi powiedziała że ten test macie w przyszłym miesiącu.
-Od kiedy to .. zresztą nie muszę ci się tłumaczyć ..
-Okej . Powiesz mi dlaczego mnie unikasz ?
-Nie unikam ,poprostu nie mam ostatnio zbyt dużo czasu. Próbuje szybciej skończyć liceum bo jak Ci mówiłam w przyszłym roku jadę do Londynu. Tam zamierzam studiować i pracować. Oczywiście wiem że na początku będzie mi trudno..
- Moment. Przerywam Ci by zadać dla mnie bardzo ważne pytanie. A znajdziesz czas dla mnie i innych podczas tego roku?
-To nie takie proste. Słuchaj nie będę wybierać między rodziną a przyjaciółmi.
- No tak przyjaciółmi... więc to przemyśliłaś i to widzę już ostatecznie.
-Harry słuchaj ja nie chce was stracić ale to dla mnie bardzo ważne i nie chce żyć zawsze na koszt mamy.
-Carly ale skoro ...
-Nie Harry postanowiłam i nie zmienie zdania.
-Okej skoro tak to ja się zbieram .
-Ymm poczekaj chwile zaraz wrócę..-poszłam szybko do domu i pobiegłam jeszcze szybciej do mojej garderoby. Wziełam jedyną rzecz jaką miałam po Harrym i ruszyłam w drogę powrotną. Jednak chłopak nie stał na tarasie tylko już w przedsionku.
-Ym to twoje . Oddaje bo nie wiem kiedy się...
_____________
Rozdział trochę krótki . Jeśli czytasz to niezaszkodzi ci skomentować. Dla ciebie to tylko chwilka dla mnie wielka motywacja .