On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
środa, 28 sierpnia 2013
Rozdział XIII
Gdy już wszyscy ostygli pzybliżyłam się do niego.
-Harry co jest?-zapytałam oplatając ręce wokół jego talii.Widząc że uśmiecha się przez gest jaki wykonałam trochę się speszyłam.
-Nic a co miało by być ślicznotko.-powiedził udając że to go wcale nie rusza. Uznałam że nie będę się go prosić .-widzisz-zaczął powrotnie- jak zdecydujesz się na ten starz to nie będziesz miała na nic innego czasu. -dodał poprawiając się na ławeczce. Spuściłam lekko głowę. Miał on sporo racji. Wkraczam w taki wiek że chce coraz bardziej poznawać świat ,powinnam skupiać się na nauce i wogóle korzystać z życia. Ale??No właśnie praca w studio marzy się każdemu z naszej szkoły.. a oni chcą mnie. To trudny wybór.-Widzę że twoje szare komórki zaraz eksplodują. Może mnie wtajemniczysz?-odedzwał się Harry z tą swoją cudowną chrypką.
-Tak myślałam nad tym starzem. Zobaczy się jeszcze. No ale zauważyłeś że Zayn..
-Buja się w Cher???To zamało powiedziane.-zaśmiał się .-wczoraj gadaliśmy a dokładnie to on . Ciągle gadał o niej że jest taka miła i wogóle. -dodał nadal się uśmiechając.
-A o czym tak bardzo chciałeś z nim porozmawiać?-zaciekawiłam się.
-Zaskoczę cię o dzisiejszych wyścigach i o tym by was zabrać-powiedział układając kosmyk włosów za moje ucho. Gdy przypadkowo lekko go dotknął przeszły przezemnie dreszcze. Lokers chyba to poczuł bo natychmiast odsunął rękę.
-Chciałabym ale mama wraca pewnie będzie chciała troche z nami pobyć przed kolejnym wyjazdem. No ale wy tam musicie być- odparłam radośnie . Wiedziałam że mama niebyłaby zadowolona gdyby się dowiedziała czym zajmuje się Hazza. -zresztą jutro szkoła więc bedę musiała rano wstać i takie tam .- próbowałam się wytłumaczyć.
-Spoko przecież rozumiem . A może przejdziemy się gdzieś we dwoje?-zapytał trochę smutny. W jego oczach można było zobaczyć nutkę nadziei.
-Ale że tu po Londynie?-odparłam lekko zaskoczona gdy on upijał kolejny łyk kawy. Właściwie to już kończyły się nasze napoje w kubkach.
-Nie no coś ty jak dotrzemy do naszego kochanego miasteczka. Tu jest tak ... nieatrakcyjnie.-odparł po chwili namysłu . Lekko pokiwałam głowąna na zgodę i powoli zaczełam sięgać po kubek z kawą.
-Powinniśmy się zbierać- zwrócił się do nas wszystkich Zayn. Muszę go poprosić by został z Cher dziś w domu nie chce by zostawała sama. Tak też zrobiłam .
-Zayn mam prośbę. Mógłbyś zostać z Cher trochę bo my chcieliśmy się wybrać na spacer. No chyba że masz inne plany.
-Pewnie a może wszyscy się gdzieś wybierzemy.-zachęcił a ja i Harry zrobiliśmy lekko zgrymaszoną minę.
-Ciole oni chcą być sami. -walneła go lekko Cher. Uśmiechnełam się do niej.
-No przecież wiem debilko. Tylko tak pytałem. - dyskutował z nią mulat.Zaczeliśmy się śmiać i wyszliśmy z kawiarni. Potem tylko dostaliśmy się do auta słuchając wyzwisk jakie sponsorowali sobie nasi towarzysze. Nie wiem dlaczego Zayn zajął moje miejsce w aucie ale nie przejmowałam się tym tylko siadłam obok Cher. Ona gdy tylko ruszyliśmy próbowała bardziej wypytać mnie o rozmowę w studiu ale odpowiadałam jej małostkowo aż w końcu załapała że jej nic nie powiem . Do domu jechaliśmy w znośnej ciszy.
***
-O patrz tak się martwiłaś i po co twojej mamy nie ma. -powiedziała do mnie przyjaciółka prostując ręce i opierając o siedzenie Zayna. Widać było że coś pomiędzy nimi jest na rzeczy. Wzruszyłam bezsilnie rękoma i zaobserwowałam że pogoda tutaj trochę się pogorszyła. Gdy wyszliśmy z auta przeszedł mnie lekki dreszcz ale zaraz przyzwyczaiłam się do trochę chłodnego powietrza. Przy aucie zaczekał na mnie Harry więc podeszłam do niego i stanełam naprzeciwko.
-Wiesz tak pomyślałem że może się gdzieś przejedziemy bo na spacer przeszła mi ochota po spojrzeniu na te chmury.-to wszystko mówił tak równie wprawiając swoje wargi w lekki ruch. Jezu Carly o czym ty myślisz? Skarciłam się. W czasie gdy ja nieświadomie myślałam chłopak oparł się o auto i przysunął mnie do siebie tak że nasze ciała w niektórych częściach się dotykały. -Carly co ty na to?
-Sorki zamyśliłam się... No możemy gdzieś pojechać albo zostać u mnie.-powiedziałam wzruszając rękoma. Szczerze nie chciałam być aż tak obojętna ale tak jakoś wyszło. Hazza nie krył tego że odczuwa odemnie chłód.
-Co ci jest? Jesteś dziś jakaś inna...-złapał mnie za podbródek i skierował moją twarz tak bym spojrzała mu w oczy.
-Nic mi nie jest ... Poprostu obojętne mi to trochę co bedziemy robić-odparłam trochę oschle. Lokers skrzywił się widocznie niezadowolony puszczając mój podbródek. Wiedziałam że nie zachowuje się mile ale nie miałam ochoty z nikim przebywać. Musiałam dokładnie przeanalizować dzisiejszą rozmowę a także to co bardziej mi odpowiada w życiu.
-To może obojętne ci jest czy też chcesz dziś spędzić ze mną trochę czasu czy też nie?-odegrał się chamsko. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.-Dobra nieważne ja się zwijam idę po Zayna. Nie będę ci przeszkadzał .-dodał po czym ominął mnie i skierował się do domu. Stanął w drzwiach i wkurzony zaczął nawoływać Zayna. Chwilę potem znów znalazł się przy aucie. -Nic nie powiesz?-zapytał mnie otwierając drzwi.
-Paa- wydukałam speszona. Chłopak ominął drzwi i przybliżył się do mnie .
- Nie pożegnasz się ze mną normalnie. - obiął mnie w pasie i przysunął do siebie. oparłam delikatnie ręce na jego ramionach. - No wiesz ... powiedział łapiąc mnie za pośladki i usadowiedniu mnie na swoich biodrach . Oplotłam delikatnie nogi wokól jego bioder i delikatnie łapiąc go rękoma wokół szyi. Tuliłam się delikatnie do niego gdy ten delikatnie złączył nasze usta. Na początku byłam trochę tym zaskoczona ale potem odpowiedziałam tym samym gestem. Nawet nie usłyszeliśmy kiedy na podjazd podjechało kolejne auto.
- Ykhhhm - usłyszeliśmy damski głos a ja od razu pomyślałam o mamie. Niestety miałam rację. Harry odstawił mnie na ziemie a sam ogarniając swoją koszulkę. - Dzień dobry.
- Dzień dobry pani Shay. - niewiem czy Lokers był bardziej zawstydzony czy może zdenerwowany.- Właśnie wychodzimy.
- Zdążyłam zauważyć. Może jednak wejdziesz na moment. - zaproponowała a ja wcale nie udałam zdziwienia. - No chyba że się spieszysz.
- Tak właściwie to nie ale ja i Zayn musimy jeszcze załatwić parę spraw. - odpowiedział w miarę normalnie. Mama uśmiechneła się do niego.
- Rozumiem może innym razem . Zostawię was samych. - uśmiechneła się do mnie i mineła Zayna w drzwiach. Czułam się co najmniej głupio.
- Eeee to ja już ...- wyminął mnie Harry. - To jak z tym wieczorem?
- Yyymm wiesz chyba zostanę w domu..- westchnełam i pomachałam chłopakom na pożegnanie. Udając się do domu zastanawiałąm się jak ominąć mamę . Weszłam do przedpokoju i już ujrzałam dobrze znaną mi sylwetkę.- Mamo przepra..
- Nie kończ. Rozumiem jesteście młodzi. Dziś wraca tato będzie tu przez jakiś tydzień ...proszę byś nie zrobiła przy nim nic głupiego . - dobrze wiem o co mamie chodzi . Tata nigdy nie akceptował moich chłopaków z wyjątkiem Luka. - Pamiętaj że jak coś to macie się kryć.A i zapomniałabym jak w studiu nagrają twoją piosenkę..
- ymmm Tak właściwie to nie chcą ją odemnie odkupić ... A i zaproponowali mi staż.- zaśmiałam się .
- Nawet o tym niemyśl . Masz narazie zająć się nauką . Na pracę jeszcze przyjdzie czas. - powiedziała do mnie mama.
-Wiem mamo ale to może być moja życiowa okazja... niesądzisz że waarto by było najpierw spróbować..- sama nie wiem czy siętak przejmuje .
- Carly jesteś zdolną dziewczyną i wiem że to nie ostatnia taka okazja do popisu. - odpowiedziałą i cmokneła mnie w policzek. -Idź na górę pewnie z Cher macie sobie sporo do omówienia. - uśmiechnełąyśmy się i tak jak rodzicielka mi powiedziała tak zrobiłam udałam się do pokoju przyjaciółki, zapukałam i lekko uchyliłam drzwi.
- Hej..- powiedziałam po czym zobaczyłam że gada z kimś przez telefon.
- To Zayn chce zabrać nas na wyścig ... Carly...
- - Tata dziś wraca wiesz że nie chce przypału.-odpowiedziałam stanowczo.Nagle dziewczyna wzieła na głośnomówiący .
- Hej ..- usłyszałamgłos Harrego. - gadaliśmy z Ally ona jedzie mogłybyście powiedzieć że idziecie do niej na noc... ... proszę..- przeciągał delikatnie dodając sentymentu.
- Jak chcecie Cher mogę cię kryć ale ja nie czuję się najlepiej więc nie jadę.- powiedziałam tak samo stanowczo jak poprzednio.
- Okej a podwieziesz ją chociaż do nas ??- zapytał trochę zły.
-Jasne. - odpowiedziałam i prawie wyszłam z jej sypialni... - Bądź gotowa za godzinę,- powiedziałam do przyjaciółki. Ta rozłączyła rozmowę i złapała mnie za nadgarstek..
- Co ci jest..?- zapytała troskliwie zmuszając mnie bym usiadła.
- Nic mi nie jest prostu źle się czuje. - skłamałam jednak mało skutecznie.
- Chodzi o Harrego i studio?- odwróciła się wybierając odpowiedni strój.
- Nie ważne okej przebierz się ja też się ogarnę. - wyszeptałam i poszłam do siebie . Zaczełam wybierać swój stonowany strój na wieczór. Przebrałam się ogarnełam make-up i gotowe . Zajeło mi to jakieś 20 minut. Nim się obejrzałam to Cher stała w progach mojej sypialni ubrana trochę wyzywająco.
- Gotowa.- usłyszałam jej piskliwy głos ogarnięty w całości radością. - Szkoda że nie chcesz pójść z nami. Zabrałam potrzebne rzeczy może przenocujesz chociaż u Ally.
- Nie zostanę w domu.. Choć odwiozę cię bo przecież ty nie umiesz jeździć.
- Umiem tylko po prostu chcę byś mnie odwiozła. Wiesz będą tam wszyscy a przede wszystkim Harry...- powiedziała ciesząc się nie wiem z czego.
- Nie chcę o nim gadać odwiozę cię i jadę do domu. - powiedziałam stanowczo .
- jak tam chcesz- wyszeptała cicho i pokierowała się na dół. Poszłam jeszcze do kuchni.
- Mamo jadę odwieść Cher do Ally ona u niej przenocuje. - ucałowałam ją delikatnie w policzek.
- A ty nie jedziesz?- nie dziwię się że o to zapytała.
-Nie źle się czuję. Niedługo wrócę . - wykrzyczałam przy wyjściu. Udałyśmy się do mojego auta i wsiadłyśmy. Ruszyłam w milczeniu jadąc najkrótszą drogą do Ally. W głowie tylko tłoczyły mi się myśli czy się przywitać z innymi czy od razu odjechać . Uznałam że nie mogę być taka niemiła i wejdę na chwilę. Nawet nie wiem kiedy już byłyśmy na podjeździe naszej koleżanki. Zaparkowałam delikatnie przy krawężniku i zauważyłam grupkę ludzi stojących przed domem.
Wyszłyśmy we dwie i ruszyłyśmy do reszty.
- Hej - powiedziałyśmy równocześnie. Nie wiem dlaczego od razu poczułam czyjeś ręce na tali i otulającą mnie twarz na ramieniu.
- Zmieniłaś zdanie ?- powiedział dobrze mi znany głos z chrypką . Od razu na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Przyjechałam odwieść Cher ... pomyślałam że niemile było by się nie przywit...- przerwałam gdy poczułam jak powolnie muska moją szyje swoimi ciepłymi wargami. - Harry ...
- No weź. - uszczypnął mnie w bok. Obróciłam się lekko i spostrzegłam jak z boku przygląda nam się Luke. - To może chociaż pojedziesz do naszej willi jak wrócimy to będę cały twój...
- Chyba za dużo wypiłeś.- odparłam lekko odpychając go od siebie. - Pójdę już nienajlepiej się czuję....- wyminełam go i pokierowałam się do auta. Słyszłam jak on podąża za mną.
- Przepraszam Carly poczekaj.- chłopak złapał mnie za rękę i obrócił do siebie. - Okej ?
- Tak jasne tylko ....
- żle się czujesz - dokończył za mnie - spotkamy się jutro..
- Niewiem muszę pomoc przy imprezie na Halloween.
- A no tak zapomniałem . ?Jak coś to masz mój numer. - uśmiechnął się delikatnie ukazując swoje piękne dołeczki w policzkach. Wtedy wygląda na tkiego szczęśliwego młodego z pasją .
- Taaa . Puścisz mnie ?- zareagowałam na to że chłopak nadal trzymał mnie w uścisku.
- Pewnie.- odpowiedział i opuścił ręce. Po chwili pojawił się na drugiej stronie pojazdu.
***
DWA DNI PÓŹNIEJ.
Leżę padnięta w łóżku po wszystkich przygotowaniach na Halloween. Jest 18 a czuję się jakbym niespała z 48 godzin. Zerknełam w stronę telefonu który wibrował na łóżku.Odebrałąm nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Hallo?
-Carly tu Zayn.
- yhmm już idę po Cher.
- Nie dźwonię do ciebie, bo widzisz mamy mały problem z Harrym .
- A konkretnie?
- Wczoraj przegrał swoje Porsche a dla niego jest to wazne auto i wpadł w szał. Porozwalał połowę domu.Przyjedziesz?
- Zayn no nie wiem ... niezabardzo mogę mam dziś rodzinną kolację
- Proszę chociaż żebyś z nim chwile pogadała.
- Okej będę za 15 minut.
Powiedziałam i rozłączyłam się . Poprawiłam włosy i stój. Szybko wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół.
- Mamo Tato wychodzę . Zaraz będę. - powiedziałam i wyszłam kierując się prosto do auta. Wsiadłąm i szybko skierowałam się do domu chłopaków.Zaparkowałam i wysiadłam szybko kierując się do domu. Zadźwoniłam do drzwi które po chwili otworzył Zayn.
-Gdzie on jest.- powiedziałam zdenerwowana
niedziela, 18 sierpnia 2013
Rozdział XII
*oczami Cher*
Gdy wróciłam do rodzinnego miasta myślałam że wszystko bedzie jakieś normalne . Myliłam się bo niestety pojawił się tu też Zayn. Ten przeklęty Zayn Malik. Miałam z nim złe wspomnienia między innymi dlatego że mnie skrzywdził i ośmieszał przed wszystkimi. Ale teraz jest inny taki zwyczajny nie wynosi się jak przedtem. Teraz próbował się wmięszać się w nas zwyczajnych. Właśnie szliśmy ulicami Londynu gdy z naprzeciwka wyszła do nas była zgraja Zayna. Od razu próbowałam się choć odrobinę odsunąć lecz on mocno złapał moją rękę i przeplutł palce z moimu .Dziewczyny z naprzeciwka zrobiły zdziwione miny co trochę mnie rozbawiło . Na nasze nieszczęście w tej grupce była prawie była dziewczyna Malika,któea nie ukrywała swojej złości. Podeszła bezpośrednio do nas i uderzyła go w twarz.
-Wiesz co jak mogłeś. Znikasz z dnia na dzień bez słowa wyjaśnienia i teraz w dodatku widzę cię z tą ....yhhh słów mi brak. Między nami koniec . -wykrzyczała i udając że płacze. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem a chłopak razem ze mną .
-Wow...ma dziewczyna talent aktorski- zaśmiałam się poprawiając sweter.- chyba już możesz puścić moją rękę- dodałam poszarpując lekko ręką. Nie wiem dlaczego robię się dla niego niemiła,przecież wcale nie musiał się narażać . Mógł ściemnić jakąś bajeczkę że się do niego przyczepiłam czy coś.
Jednak nie tym razem postawił się Jene. - właściwie to ile wy byliscie razem?- zapytałam i pożałowałam że to zrobiłam.Mulat spojrzał na mnie skupiony.
- Prawie rok. Tak się cieszę że wkońcu się od niej uwolniłem i że nie muszę się starać być tym popularnym w szkole.- uśmiesznął się delikatnie. Dochodziliśmy powoli do jego domu. - Idziesz ze mną?- zapytał wyciągając do mnie wolną rękę.
-Poczekam długo ci to zajmnie?- spytałam mając nadzieję że chłopak zrozumie że ma nie nalegać .
- Postaram się szybko to załatwić, napewno nie wejdziesz? Poznałabyś moje siostry, - zachęcał. Wiedziałam że nie mogę się ugiąc .
- Nie zostanę idź . - wskazałam mu dom. Chłopak tylko się odwrócił i poszedł. Odetchnełam z ulgą ale wiedziałam że potrzebuje czegoś na uspokojenie. Otworzyłam swoją torbę wyjełam jednego ,cienkiego, miętowego papierosa i zapaliłam. To żadki stan jakim się upajam ale to byłą ta chwila w której tego potrzebowałąm. Wdychałam i wydychałam każde zaciągnięcie się papierosem Nie chciałąm by ktoś to zobaczył więc szybko gasiłam już końcówkę i już miałam wyrzucać jak usłyszałam za sobą
- Nie łądnie- powiedział znajomy nie niski głos. - Tak po kryjomu i jeszcze samotnie... oj nieładnie-oplutł ręce wokół mojej talii i schylił głowę do szyi.- Tak pięknie pachniesz dymem.
- No dobra... to było dziwne- odparłam i odepchnełam jego rece.- powinniśmy wracać.- dodałąm.
- Słuchaj chciałem pogadać o tym co się zdarzyło wcześniej w Londynie. Chciałem ci to wytłu..
- Nie masz co mi tłumaczyć Zayn ja wszystko bardzo dobrze zrozumiałam. A to że tu z tobą przyszłam to nie znaczy że zapomną tak ot sobie co mi zrobiłeś. - przerwałam mu i znów zaczełam grzebać w torbie w poszukiwaniu Papierosa. Opanuj się Cher nie możesz tak łatwo się wyprowadzać z równowagi.
- Okej nie chcesz mnie wysłuchać zrozumiem ale powinnaś wiedzieć że nie zawsze byłem tym zimnym i podłym dupkiem. Wtedy kiedy zabrałem cię pod Big Ben i pocałowałem nie byłem tym złym . Teraz też nim nie jestem. Jestem inny i to dzięki tobie bo zrozumiałem jak bardzo cię skrzywdziłem i nie chce tego powtarzać. - powiedział jednym tchem nie pozwalając mi się oddalić. Chciał bym wysłuchała go do końca- Wiem że to banalne ale ludzie nie wszyscy ale niektórzy umią się zmienić tylko trzeba dać im szansę. - dodał zbliżając się i przypierając mnie do muru jakiegoś budynku. Niewiedziałam jak się zachować,bo wydawało mi się że mówi to prosto z siebie. Ze już nie udaje tamtego znanego wszystkim twardego i popularnego Zayna Malika.
- Skąd mam mieć pewność że znów nie udajesz? ze nie robisz kolejnej szopki by mnie ośmieszyć? - Zapytałam cicho lecz stanowczo.-Jedną szanse ci dałam to wolałeś zmieszać mnie z błotem i poudawać wielkiego boga niż przyjąć to na poważnie. Przykro mi ale chyba nie dam rady dać ci drugiej szansy. - wytłumaczyłam na koniec. Zayn nie był zadowolony z mojej decyzji.
- Mogłem się domyśleć że potraktujesz mnie tak jak potraktowałem ciebie. - wyszeptał odsuwając się . Zatkało mnie i do oczu napłyneły mi łzy.
- Nawet w 1/4 nie potraktowałam cię tak jak ty mnie . Nie wiesz co czułam przechodząc korytarzem jak każdy mnie wytykał i mówił jaka ze mnie prostaczka. Wiesz co gówno wiesz. - wykrzyczałam i pobiegłam kawałek. Potem skręciłam w uliczkę i cała zapłakana usiadłam przy ścianie podkulając nogi. Mogłam się domyśleć że za chwilę pojawi się tu on . Tak też się stało. Siadł koło mnie .
- Przepraszam. Za moje zachowanie. Za to co powiedziałem za wszystko. - wyszeptał lekko przerywanym głosem . On chyba też płakał.
- Zayn ja nie chce twoich przeprosin tylko poprostu udawajmy że to się nie wydarzyło.Ja potrzebuję czasu by ci to zapomnieć. - powiedziałam już spokojna i opanowana. Nie płakałąm ale mój oddech miał takie dziwne huśtawki, że czasem ciężko było mi złapać oddech.Mulat przybliżył się i mnie przytulił.
- Kumam że od razu nie będziemy tymi ludźmi z pod Big Ben'a ale chociaż spróbuj mi zaufać jako przyjacielowi- powiedział zanim pomógł mi wstać. Poprawiłam ciuchy i make-up i szybko pognaliśmy w stronę studia. Szliśmy w milczeniu bo żadne z nas nie miało odwagi odedźwać się pierwsze. Gdy doszliśmy do studia natychmiastowo weszliśmy i skierowaliśmy się do 'recepcji'
- Przepraszam, nie wie pani może kiedy pan Mark Wesley skończy spotkanie? To dla mnie bardzo ważne.- odparł z zabujczym uśmiechem Zayn . Dziewczyna za ' ladą' uśmiechneła się do niego nieśmiało i zaczeła coś wystukiwać w klawiaturze.
- Zaraz powinno się skończyć ponieważ pan Wesley na zebranie poza studiem. - oświadczyła. Mulat uśmiechnął się do niej znów zalotnie a mnie aż korciło by go od niej odciągnąć.
- Dziękuję - odpowiedział z lekką chrypką i wyjął telefon- napisałem do Harrego że czekamy na dole. Przy okazji mamy chwilę dla siebie.- dodał poruszając dziwnie brwiami.
- Debil - skwitowałam go głosno . On tylko wydał z siebie ciche chrząknięcie . Spojrzałam w stronę windy i ujrzałam wychodzącą Carly a za nią Harry. Od nich aż buchało tą chemią czuło się ją stojąc przed nimi o jakieś 20 metrów. Szybko pedeszli do nas a ja rzuciłam się na Carly mało jej nie wywracając .
- No i co? Opowiadaj Carly - szturchnełam lekko przyjaciółkę na pokrzepienie ale ona tylko zrobiła jakiś niewyraźny grymas i nieodpowiedziała. Po chwili tak jakby się obudziła :
- Może pójdźmy coś wypić i wam opowiem hmm?- zapytała bardziej błagalnie niż dotychczas . Wiedziałam że ją coś gryzie,ale skoro nie chciała mówić ja jej zmuszać nie będę. Poszliśmy do jakiejś niedalekiej kawiarni. Tam weszliśmy zamówiliśmy i zajeliśmy miejsca. Niestety musiałam siąść koło Zayna bo papuszki nie rozłączki siadli razem. Mulat odedzwał się jako pierwszy.
-No to mów.-zachęcił Carly.
-No to tak -i zaczeła opowiadać nam o tym jak mineła jej rozmowa z tym całym producentem czy coś. Za bardzo jej nie słuchałam bo trudno było się skupić na czymś racjonalnym gdy Zayn tak seksownie przeczesuje włosy. Yhh i ta przygryziona warga. Kurde on to robi specjalnie ale pokaże mu że wcale nie jestem tak słaba jaką się wydaje. Spuściłam głowę i skupiłam wzrok na kawie a słuch na tym co mówi Carly. Zdąrzyłam zrozumieć że zaproponowano jej sprzedarz piosenki i staż w tym studiu. Widać było że była tym strasznie zajarana. Każdy z naszej szkoły cieszyłby się z takiego stażu lecz wiedziałam że ją coś jeszcze gnębi. Postanowiłam pogadać z Zaynem by w aucie zrobić lekką zamianę. Przybliżyłam się do niego lekko i upiłam kolejny łyk kawy.
-Zayn-powiedziałam cicho by nie zwrócić uwagi pozostałej dwójki-mam małą prośbę. Bo wiesz chce konkretnie wypytać Carly z tym stażem i wogóle nie siadłbyś z Harrym na przodzie?-zapytałam delikatnie się uśmiechając. Za to on popatrzył na mnie chwilę i przeczesał włosy.
-A co z tego będę miał?-spytał znów zagryzając lekko dolną wargę. Gdyby wiedział że ja tak bardzo go lubię.
-A co chcesz głupku?-zapytałam udając wredną. Tak właściwie to nie udawałam.Zmierzył mnie trochę złowrogo.
-No niewiem może przejdziemy się gdzieś jak wrócimy. Carly i Harry zostaliby sami to teraz dla nich trudny czas. -powiedział wpatrując się tylko na parę z naprzeciwko. Muszę przyznać że miał trochę racji ale z drugiej strony nie chce z nim nigdzie wychodzić.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Jej mama dziś wraca. Wiesz zaraz by zrobiła wywiad z Harrym . Zresztą nie wolno mi tyle chodzić bo moje nogi nie wytrzymają.-zaśmiałam się delikatnie.Chłopak popatrzył na mnie trochę speszony.
-Spoko. -powiedział trochę smutny.-powinniśmy się zbierać.-dodał już trochę głośniej.
-Racja. Zayn mam prośbę-zwróciła się do niego Carly- mógłbyś zostać trochę z Cher bo my chcieliśmy się wybrać na spacer . No chyba że masz inne plany.-dodała . Jeju niech powie że coś mu wypadło. Proszę..
-Pewnie ..
piątek, 16 sierpnia 2013
Rozdział XI
***
-Wszystko wziełaś?-zapytał Harry wchodząc jeszcze raz do mojego domu.
-Chyba tak :Cher i Zayn w samochodzie . Teksty . Mapę. Kawę. Jedzenie. I chłopaka okej jestem gotowa. -powiedziałam radośnie i podskoczyłam by dać mu buziaka . Odwzajemnił gest i wyszliśmy z domu. Dziś na dworzu było wyjątkowo ciepło prawie 23 stopni. Weszliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę.
-Zayn po co ty brałeś tego kundla. -zapytał Harry roześmiany .
-Po to żebyś się pytał głupku. Muszę go zawieść mamie nie? - odpowiedział i teraz wszyscy zaczeliśmy pekać ze śmiechu.
***
Droga do Londynu zleciała nam w oka mgnieniu . Właśnie zmierzaliśmy w stronę studia:Cher,ja z telefonem w jednej ręcę a w drugiej trzymając smycz od pieska Zayna,obok mnie szedł Harry i potem Zayn. Mojej kumpeli zaczeło cos walić i ciągle cykała nam zdjęcia . Gdy dotarliśmy na miejsce umówiliśmy się że Harry pójdzie ze mną a oni pójdą do rodzin. Bardzo się stresowałam co pewnie zauważyli wszyscy. Siadłam z Hazzą przed studiem na ławce. Obioł mnie ramieniem i przyciągnął blisko siebie.
-Wiesz co? -zapytał nagle obejmując mnie jeszcze bardziej.
-Co?-odwróciłam głowę by lepiej go widzieć. Podniósł lekko kącik ust.
-Zostało nam jeszcze 45 minut co robimy? - uśmuechnął się delikatnie. Odwzajemniłam gest i lekko zbliżyłam do niego twarz.
-No nie wiem posiedzimy tu może. Albo wiem tu niedaleko jest moja ulubiona knajpka moglibyśmy zjeść coś. -powiedziałam i pocałowałam go delikatnie. Wstałam i poprawiłam lekko sukienkę i chwyciłam rękę chłopaka.-No choć.
-A może popracujemy tam jeszcze nad twoim projektem?-zapytał podnosząc się leniwie. Pokiwałam lekko głową i pociągnełam go by się zbliżył. Gdy już przeszliśmy kawałek Harry dyskretnie złapał moją rękę w specyficzny sposób.Uśmiechnełam się do niego i delikatnie przeplotłam palce przez jego. Wkońcu doszliśmy na miejsce. -Serio ?-zapytał zdziwiony na widok resteuracji z włoskimi specjałami.
-Tak. Kocham tą resteurację. -powiedziłam i weszłam pierwsza . Za mną wlukł się Harry. -Idź do tego stolika w kącie zaraz przyjdę . -dodałam a Lokers posłuchał mojej prośby. Poszłam szybko do lady i poprosiłam swojego znajomego o przysługę.
-zestaw pizzy z podwójnym serem .-powiedziałam i ruszyłam do stolika. -już za chwilę przyniosą pizze.
-Myślałem że chcesz mnie tu zostawić.-uśmiechnął się .
-Nie zamówiłam tylko ... a co by się stało jakbym cię zostawiła- zaczełam żartować.
-Słuchaj co byś powiedziała jakbym zaprosił cię na randkę?-zapytał zajadając się kawałkiem pizzy. Nie udawałam że ciut zdziwiło mnie to pytanie.
-A to miało być zaproszenie?-zapytałam trochę radośnie lecz też zdenerwowanie. Chłopak skrzywił się trochę okazując zaniepokojenie.
- No powiedzmy że nie . Ale nie odpowiedziałaś -odparł wpatrując się we mnie . Położyłam kawałek pizzy spowrotem na talerz.
-Pewnie bym się zgodziła. -odpowiedziałam spoglądając bezpośrednio w blat stołu. Domyśliłam się że Harry się uśmiecha.
-To zabieram cię w ten piątek ,co ty na to?-zapytał nadal się uśmiechając. Spuściłam jeszcze bardziej głowę.
-Widzisz robimy imprezę szkolną na Halloween jakbyś chciał to wpadnij. -powiedziałam osładzając atmosferę. Chłopak zagrymasił trochę.-no weź będzie śmiesznie. -dodałam na zachęte.
-A trunki?-zapytał bezpośrednio. Kurde rzeczywiście nie pomyślałam o tym.
-No tak właściwie ...
-No tak właściwie to co-przerwał mi.
-To szkolna impreza więc sam się domyśl....kurde....musimy iść.-powiedziałam spoglądając na iPhona. Harry skrzywił się.
-Odprowadzę cię i spadam do Zayna. Jak skończysz z tym gostkiem puść smsa to wrócimy.-powiedział wyjmując pieniądze.
-Zapłacę za siebie.-powiedziałam kładąc połowę kwoty rachunku. -A przy okazji myślałam że idziesz ze mną.No wiesz nie zmuszam cię-dodałam wychodząc z lokalu-ale fajnie by było mieć wsparcie-odparłam. Czekałam na reakcję ale Lokers zbliżył się tylko i przytulił mnie tak że o mało nie upadłam. -Harry co ty robisz o mało się nie wywróciliśmy.-wspomniałam jeszcze przed solidnym całusem jaki sprezentował mi Lokers.
-Udawadniam ci że będę przy tobie.-wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnełam się do niego znacznie.
-Wiesz co głupi jesteś. To idziesz do tego Zayna?-zapytałam przytulając się do jego torsu.
-Niech się zastanowię. Czy Zayna mogę tak przytulać?Nie . Czy mogę się z nim całować? No napewno nie. A czy mogę go nazwać swoją dziewczyną? Chyba że założy perugę. Ale jak coś to wybieram ciebie.-mówił gdy szliśmy objęciu.
-Haha a jednak masz poczucie humoru. -zaśmiałam się. Harry tylko obioł mnie w pasie i szarpnął do siebie. Teraz byłam oparta plecami o jego tors. -Harry jesteśmy blisko ...
-Blisko czego..-zakpił.
-Jeju puszczaj mnie ...-wydarłam się rozbawiona.Hazza jeszcze bardziej wzężył przestrzeń pomiędzy nami i pocałował mnie w policzek.-Harry ludzie patrzą.
-No i ....-zapytał mnie delikatnie przygryzając lekko końcówkę ucha.
-No i nic . Chodźmy bo się spóźnię.-zagrymasiłam . Chłopak schylił się by dać mi buziaka a ja przesunełam głowę. Złączyliśmy na chwilę naszr usta. Lokers jako pierwszy oderwał się odemnie.
- Musimy się trochę pospieszyć- odparł pokazując zegarek. Szybko przeszliśmy do wyznaczonego budynku i weszliśmy do środka. Podeszłam do "recepcji" i poczekałam aż pewna pani skończy rozmowę telefoniczną. Po tym jak zakończyła tą bardzo interesującą rozmowę podeszła do nas.
-W czym mogę pomòc?-zapytała bardziej zwracając uwagę na Harrego niż na to co mówię.
-Szukam producenta Marka Wesley'a.Jestem Carly Shay byłam umówiona-wydusiłam jednym tchem. Dziewczyna popatrzyła na mnie zdezorientowana.
-Pierwsze pietro tam powinnaś go znaleść . -powiedziała i podsuneła Hazzie jakiś skrawek papieru. Powiedziałam jej ciche dzięki i odeszłam do windy , za mną szedł Lokers z bananen na twarzy. Gdy weszliśmy do windy zapadła głucha cisza.
-Masz branie-odedzwałam się do niego . Chłopak nic nie odpowiedział tylko posmutniał. Już miał się tłumaczyć gdy nagle drzqi się otworzyły a jak burza szybko wyszłam by mieć to spotkanie z głowy . Pukałam do każdych drzwi aż w końcu znalazłam.
-Przepraszam ja byłam z panem umówiona dziś na 11. -powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Witam ,usiądź, mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość którą chcesz usłyszeć najpierw?-zapytał uśmiechnięty jak na święta .Nie lubię tego rodzaju uśmiechu.
- To może najpierw ta zła. - odparłam zdenerwowana.
- Nie mogę ... nie możemy nagrać twojej piosenki w twoim wokalu. Ale..... ale jest wielu chętnych na tą piosenkę więc jak coś możesz nam ją sprzedać. - powiedział zdenerwowany.
- yhm rozumiem. Czy mogłabym to przemyśleć i dopiero panu dać znać? - zapytałam trochę zawiedziona . Mark spojrzał na mnie litościwie.
- Powiem tak jakbyś chciała to niekiedy dajemy też takie starze.Pomagasz przy nagrywaniu piosenek tekstach itp. Zastanów się też na tym.-uśmiechnął się do mnie pokrzepująco i opowiedział mi kilka szczegółów pracy. - A teraz wybacz ale mam kolejne spotkanie. - wskazał mi na drzwi.
- Dziękuję i dowidzenia . - powiedziałam tuż przed wyjściem . Mężczyzna odprowadził mnie do drzwi.
-Mam nadzieję że dozobaczenia - i uśmiechnął się zalotnie. Wyszłam najprędzej jak umiałam i poszłam do siedzącego w korytarzu Loczka.Gdy wstał szybko do niego podbiegłam i przytuliłam. Nie wiem czemu to zrobiłam ale poprostu to zrobiłam.
- To z radości czy rozpaczy? - zapytał zaskoczony tym faktem. Odsunełam się trochę.
- Nie wiem opowiem ci po drodzę . Idźmy już. - pociągnełam go w stronę drzwi. Chłopak był co najmniej zdziwiony tym faktem.
-Cher i Zayn są już na dole. - powiedział obejmując mnie w windzie. Harry oparł się o ściany windy a ja oparłam plecy na jego torsie. Czułam się wtedy bezpieczna w przeciwieństwie z tym co zdarzyło się w gabinecie tego gościa. Wzdrygnełam się na samą myśl o tym. - Coś się stało ?-wyszeptał czule do mojego ucha. Pokiwałam przecząco głową i oplatłam ręce wokół rąk Hazzy. - Carly co tam się stało?- zapytał już mniej troskliwie a bardziej ze zdenerwowaniem.
- Nic Harry tylko.- i w tym momencie otworzyła się winda a ja zamilkłam. Wyszliśmy w ciszy i poszliśmy do przyjaciół.
- No i co? Opowiadaj Carly. - wykrzyczała delikatnie Cher . Skoczyła do mnie o mało mnie nie przewracając.
- Może pójdziemy coś wypić i wam opowiem hmm?- zapytałam oddalając się trochę od Hazzy. On zrozumiał chyba pretensję i odszedł kawałek do Zayna. Szliśmy tak w milczeniu do najbliższej kawiarni. Weszliśmy,usiedliśmy i zamówiliśmy.
- No to mów- odparł także zniecierpliwiony Zayn. Odetchnełam głośno i zaczełam opowiadać.
- Szkoda mi tekstu bo oni go kupią za małą cenę a ma on szanse na hit. No ale najlepsze zostawiłam na koniec. Mogę tam pracować.. oczywiście najpierw jako stażystka ale może jakoś potem kto wie..- uradowałam się wiadomością.- Tylko problemem jest szkoła. Po szkole musiałabym pracować nad tekstami a w weekendy przyjeżdzałabym tu pracować w studio. - dodałam strasznie podekscytowana tym faktem. Zauważyłam że Zayn i Cher podzielają moje poglądy ale Harry coś zaczął się krzywić . Gdy już wszyscy ostygli przybliżyłam się do niego .
- Harry co jest? -...
wtorek, 13 sierpnia 2013
Rozdział X
-Carly-zawołała jakaś dziewczyna. Nagle zobaczyłam swoją odwieczną rywalkę. Odkąd chodzę do szkoły dla uzdolnionych ona uprzyksza mi życie. To niedorzeczne ale realne. Podeszła do nas bliżej.-Carly ty to chyba kanapy pomyliłaś. Kujoni siedli na kanapie w korytarzu. -zaczeła swój dręczący monolog. Zawsze w takich sytuacjach dawałam jej wygrać . Tym razem zrobiłam to samo.
-Przepraszam-odedzwał się Harry-nie wiem kim jesteś i co masz do Carly ale wiem że napewno nie będziesz jej obrażać w moim domu.-powiedział zdecydowany obejmując mnie w pasie.
-No nie wierzę pani pasywna chodzi z chłopakiem z wyścigów. Ale numer. Haha- żartowała dalej.
- Wyjdź stąd. - powiedział zdenerwowany. Dziewczyna zrobiła tylko przelotny grymas nienawiści i odeszła.-wszystko okej? Może chcesz drinka?
-Tak wszystko w pożądku. A drinka muszę niestety sobie odmówić. Muszę odwieść Cher.-powiedziałam wtulając się w niego.-A właśnie gdzie ona?-zapytałam i zaczełam się rozglądać. W końcu zauważyłam ją na parkiecie wywijającą z Zaynem. Oby znów się nie spażyła.-Co powiesz na krótki taniec?- spytałam retorycznie . Od razu zaciągnełam Harrego na parkiet niedaleko znajomej. Jak na złość zagrali wolny kawałek. Zarzuciłam ręce na szyję Lokersa a on delikatnie i bardzo nisko objął moją talię. Raptownie szarpnął mną w swoją stronę co spowodowało że zbliżyliśmy się do siebie aż tak że nie wcisnełaby się pomiędzy nas kartka papieru. Taniec sam w sobie nie był czymś wyjątkowym ale to w jaki sposób mnie obejmował to było wyjątkowe. Nagle usłyszałam głos Cher:
-Odbijany.-uśmiechnełam się i przeszłam do Zayna. Tańczyliśmy w ciszy i nie tak bardzo przytuleni do siebie jak z Harrym.
-Słuchaj wiem że wiesz skąd znamy się z Cher. Trochę głupio mi przez tamtą sytuację. Nie wiesz może czy ona coś do mnie?-wyszeptał mi Zayn do ucha. Nachyliłam się do jego ucha by mu o odpowiedzieć ale wtedy usłyszałam zachrypnięty głos Harrego.
-Odbijany-odparł natychmiastowo łapiąc mnie w pasie i przyciągając do siebie. -Czy ty skarbie próbujesz mnie zdradzać?-zapytał całując mnie w szyje . Od najniższego punktu szyi do najwyższego przy uchu. Jego pocałunki sprawiały że dostawałam dreszczy.
-Nie próbuje pomóc mu z Cher. -odpowiedziałam dając mu małego całusa w usta. Piosenka się skończyła za co Bogu dzięki. Powędrowaliśmy do stolika z fontanną szampana , wódą i innymi trunkami. Ja jako jedyna nie sięgnełam po kieliszek.
-Oj no weź przecież możecie nocować tu a jak nie to zamówi się taksówkę. -powiedział Zayn podając mi kiliszek szampana. Potem jakoś tak się stało że zrobiliśmy zawody w piciu wódki. Impreza zaczynała być coraz lepsza dzięki trunkom. Gdy już ledwo stałyśmy chłopcy zaprowadzili nas na kanapę. Tam już wszyscy byli zalani w trupa. Siedliśmy w wielkim ścisku. Wkońcu było tak ciasno że nawet ręką nie dało się ruszyć. Nie wytrzymałam i wstałam powrotnie siadając tym razem już nie na kanapie. Podciągnełam kieckę i okrakiem siadłam na Harrym wtulając się w niego jak w misia. Uśmiechnął się cwaniacko i przytulił do siebie.
-Może chcesz się położyć. Carly bo zaliczasz zgona.- wyszeptał mi do ucha. Pomógł mi wstać i poprosił Ros by poszła z nami. Gdy dotarliśmy posadził mnie na łóżku i coś tam wymróczał że Ros pomoże mi się przebrać i że mam iść spać a on zaraz przyjdzie. Tak też zrobiłyśmy. Ros mnie przebrała pomogła się położyć i zadbała o kosz na wymioty. Wszystko szło cudownie. Położyłam się i zasnełam . Obudził mnie dźwięk otwierających się drzwi. Stał w nich Harry. Przyglądał się mi jak zahipnozowany.
-Masz zamiar tam stać całą noc?-zapytałam wyczekując na odpowiedź.
-Jeszcze nie śpisz?Chciałem sprawdzić czy wszystko okej. Już sobie idę.-odparł szybko . Podniosłam się na łokciach.
-Ej przecież to twój pokój ja pójdę gdzie indziej-powiedziałam to z nadzieją że się niezgodzi i karze mi tu zostać.
-Tak właściwie to zmieścilibyśmy się tu oboje. - wiedziałam że moja przynęta podziała. Kiwnełam przytakując głową. Chłopak wszedł do środka i zamknął drzwi. Zaczął zdejmować koszule i poszedł do garderoby. Taka szkoda bo chciałam zobaczyć te wszystkie jego tatuaże. Wkońcu po krótko trwającej chwili wyszedł w sportowych spodniach i bez koszulki. ,Yhuhu wygląda tak seksownie. Kurde co ja sobie myślę,skarciłam swoje myśli. Uśmiechnął się do mnie delikatnie.
-To po której stronie śpisz?-zapytał podchodząc do łóżka. Przesunełam się bez słowa . Gdy się położył próbowałam odsunąć się tak by żadna część mojego ciała nie spotkała jego.
-Nie przytulisz się do mnie.-zapytał lekko obracając się na bok.
-Nie chce ci robić nadzieji że do czegoś dziś dojdzie. -wyszeptałam . Chłopak złapał delikatnie mój policzek i odwrócił twarz do siebie.
-A kto powiedział że ja czegoś dziś chce. Pomyślałem że wygodniej nam by było gdybyśmy byli siebie bliżej. -na te słowa wytłumaczenia nie miałam więc przysunełam się delikatnie opierając głowę na jego ramieniu. Nagle przypomniałam sobie o spotkaniu. A mój telefon był na szafce nocnej po jego stronie. Uznałam że go poproszę o podanie.
-Harry podałbyś mi iPhona. Muszę nastawić budzik.-wytłumaczyłam się. Chłopak podniusł urządzenie i prawie mi je dał gdy nagle zapytał.
-A co z tego będę miał?- wiedziałam że liczy na jedno ale ja się nie złamie.
-Moją wdzięczność.-odparłam pewna. Lokers odsunął dalej urządzenie.
-Nie dasz mi buziaka?-zapytał zaskoczony. Kurcze żeby on wiedział jak na mnie działa . Kurde.-Nie odpowiesz?
-Kurde.. Harry dasz mi ten telefon czy nie.-powiedziałam wkurzona podnosząc się lekko na łokciach.
-Jak mi odpowiesz-odparł pewnie.
-To moja odpowiedź brzmi nie. A teraz daj mi tego iPhona. - powiedziałam wkurzona. A to co zrobił Hazza jeszcze gorzej mnie wkurzyło. Włożył mój telefon za gumkę od bokserek.
-Proszę bardzo sama sobie go weź jak nie chcesz dać mi buziaka. - no super nie będę mu grzebać w gaciach. Nachyliłam się nad nim a on chwycił mnie za biodro i zjeżdżał ręką w dół. Pocałowałam go delikatnie a on zachłannie oddał pocałunek. Drugą ręką wyciągnął telefon i położył z powrotem na szafce. Jedyna droga do szafki prowadziła przez niego. Nie wiem dlaczego ale siadłam na nim okrakiem. I sięgnełam po telefon. Harry nie czekając na lepszą chwile przewrócił mnie tak że ja byłam na dole.
-Głupek z ciebie-powiedziałam do niego śmiejąc się. Chwile potem znów się całowaliśmy tym razem oboje namiętnie oddawaliśmy sobie pocałunki. -Dobra Harry zejdź ze mnie jesteś ciężki - odparłam odpychając go lekko za ramiona.
-To może zamienimy się miejscami- zapytał poruszając lekko brwiami.
-A co mało panu tych całusów?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie gdy Hazza ze mnie zszedł. Połoźył się na boku i delikatnie oparł swoją rękę na moim brzuchu. Ja w tym czasie nastawiłam budzik i położyłam telefon pod poduszką. Gdy poczułam jak ręka Lokersa porusza się delikatnie w stronę końca koszulki zaczełam myśleć tylko o tym by go pocałować. Przesunełam głowę lekko w stronę Stylesa. Powoli uniosłam rękę opierając ją na torsie chłopaka. On tylko zniżył swoją twarz i złaczył nasze usta. To były delikatne lecz namiętne pocałunki. Jego ręka powędrowała pod koszulkę,którą lekko uniósł. Zaczął delikatnie gładzić opuszkami palców moje udo brzuch aż do stanika. Wkońcu zaczął cofać rękę aż do dolnej bielizny. Wodził palcami po ciele tuż przy samej gumce. To było niezwykłe uczucie. Powoli zaczął unosić materiał i wsuwać tam swoje palce.
-Nie -krzyknełam i się obudziłam . O matko więc to był tylko sen. Zobaczyłam że ktoś rozciąga się na krześle naprzeciwko.
-Coś się stało?-zapytał Harry zachrypniętym głosem .-Śniło ci się coś?-dodał. Ocknełam się i pokiwałam przecząco głową.
-Nie dzięki. Która godzina ?- zapytałam poprawiając włosy. Chłopaj wstał wyciągnął urządzenie.
-5 rano a co?-troskliwie spytał. Podszedł do łóżka i usiadł naprzeciwko.
-Muszę się zbierać o 11 mam spotkanie z tym gościem w Londynie. -odpowiedziałam cicho bo strasznie bolała mnie głowa.
-O nie droga panno sama to ty nie pojedziesz. Jadę z tobą. -powiedział pewnie-Nawet nie próbuj odmawiać. Masz strasznego kaca. Wczoraj z Cher poszalałyście . We dwie przepiłyście więcej niż ja ,Zayn,Ally i Niall a i Ros razem. -uśmiechnął się - przebierz się w garderobie a ja się szybko wyszykuje za 20 minut na dole cię widzę. -dodał i już szedł po potrzebne rzeczy do garderoby. Zwlekłam się delikatnie i podeszłam do drzwi łazienki. Stanełam przy nich delikatnie się opierając. Gdy Harry wyszedł z garderoby szedł prosto do tych drzwi.
-Ykh a na powitanie to nic nie dostanę. -zapytałam udając obużoną. Chyba dobrze mi to wyszło bo Harry złapał mnie jedną ręką w talii i delikatnie pocałował. -Od razu inaczej .-powiedziałam gdy się odsunełam. Uśmiechneliśmy się do siebie -chcesz śniadanie ?
-Haha tak zrób jakieś kanapki to zjem po drodze. -odparł i znów delikatnie mnie pocałował. Gdy się rozeszliśmy wyszłam na korytarz i wpadłam wprost na Zayna.
-Oj sorki. -powiedział.-słuchaj mógłbym się z tobą zabrać do Londynu mam tam jeszcze kilka spraw do załatwienia. -dodał.
-Pewnie za 20 minut na dole jedziemy z Harrym -odparłam uradowana i odeszłam ....
poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział VIII
- Wniosłem wszystkie. Lecę nie będę wam przeszkadzać. - powiedział smutny.
- Właściwie to musisz zostać- odparłam biorąc ostatnią łyżeczkę bydyniu do buzi. Przełknełam i zaczełam panikować co by tu zrobić by został. - Widzisz Cher przyda się pomoc w rozpakowywaniu i wogóle i pomógłbyś wnosić to na górę. - dodałam .
- Dla mnie spoks- przekonała go Charlott. - Wiecie moglibyście mi pomóc to wnieść i potem mielibyście czas dla siebie. - po tych słowach zmierzyłam ją wzrokiem a Harry zaśmiał się pod nosem .- oczywiście każde osobno jak chcecie- zaczełą panikować - zresztą nie ważne weźmy się do pracy. - zawołała i udaliśmy się do pudełek. Patrzyłam na podłogę by przypadkiem nie spotkać wzroku Lokersa. Wnosiliśmy pudło za pudłem aż w końcu skończyliśmy. Cher została w swoim pokoju i zaczeła się rozpakowywać a my zeszliśmy na dół w krępującej ciszy.
- Dzięki za pomoc- powiedziałam cicho gdy byliśmy na dole. - i przepraszam za kłopot.
- Za jaki kłopot?- zapytał stając bardzo blisko mnie. - pomoc tobie i twoim znajomym to żaden kłopot. Pójdę już jest póżno a wy pewnie chcecie odpocząć . - powiedział odchodząc do drzwi . Ja jak pokorna owieczka powlekłam nogi za nim .
- Harry ja .... to znaczy ... nie ważne ...- powiedziałam tuż przed jego wyjściem - wiesz co jak chcesz możesz zostać. - dodałam a potem sama miałam ochotę przywalić sobie w łeb. Harry znów do mnie podszedł. - no wiesz moglibyśmy pooglądać filmy i wogóle , mógłbyś też bardziej poznać Cher... - nie dokończyłam wymieniać swoich propozycji bo zamknął mi usta swoimi. Taki sposób uciszania to chyba najlepszy pomysł jaki mógłby mu przyjść do głowy. Oparł mnie o ściane i jedną ręką zamknął drzwi. Zawiesiłam ręce na jego szyi wplatając palce w jego fryzurę . Zaśmiał się delikatnie i zaczął oplatać dłońmi moją talię.
- Ykhh - usłyszeliśmy i jak opażeni odskoczyliśmy od siebie. - twoja mama dzwoniła. - podała mi iPhona. - sorry że przeszkodziłam ale mówiła żebyś jak najszybciej oddzwoniła. - zaśmiała się do nas. Gdy odeszła ,spojrzeliśmy na siebie i Harry tym swoim cwaniackim uśmieszkiem spowodował że i ja się uśmiechnęłam .
- Spotkamy się jutro?- zapytał a ja nie wierzyłam że to usłyszałam. Złapał mnie za rękę. - Możemy pójść do tej kawiarnii .
- Pewnie. - powiedziałam delikatnie i tak jakby obojętnie. - To o której ?- zapytałam i się zastanowiłam. No tak pięknie.. świetna ze mnie będzie przyjaciółka jak zostawię ją pierwszego dnia samą. Harry zastanawiał się nad godziną.
- Może coś koło południa ? 11? - zapytał sprawdzając coś w telefonie.
- Kucze no mogę ale trochę szkoda mi zostawiać Cher samej już pierwszego dnia ...
- Może pójść z nami ja wezmę Zayna.To mój najlepszy przyjaciel ....- usmiechnełam się na zgodę- To idę a ty dzwoń do mamy.
- Pewnie...pa- powiedziałam i przytuliłam . Po chwili poczułam jak telefon wibruje.- moze to mama- dodałam a chłoopak odsunął się i pocałował mnie w policzek.
- Pa. - wyszeptał i wyszedł. Ja w tym czasiue spojrzałam na telefon i wyświetliło mi . Odebrałam
- Co jest?- powiedziałam na przywitanie
- Nic tak dżwonie bo Niall już pojechał chciałam wiedzieć co tam u was.?
- A nic ciekawego jutro idziemy na kawę o 11 piszecie się ?
- pewnie w naszej kawiarni?
- a gdzie ja nigdzie indziej kawy nie kupuje... A co pomiędzy tobą..
- Dobrze...muszę kończyć Luke się sapie.. Kocham was pa
- Też cię kochamy , dobranoc. - rozłączyłyśmy się . Poszłam do pokoju Cher,popatrzyłam jak układa płyty na półce.
- Pomożesz czy będziesz się patrzyć? - zapytała wytrącając mnie z zamyślenia.
- Pewnie. Jutro idziemy z paczką na kawkę a ty idziesz z nami?- powiedziałam i wskazałam palcem żeby nie próbowała się wywijać. Uśmiechnełyśmy się i zaczełyśmy układać płyty w ciszy.
- Dobra na dziś koniec. - zarządziła Cher. - Teraz gadaj co tak naprawdę jest pomiędzy tobą a Harrym , bo mnie to jakoś na przyjaciół nie wyglądało.
- No niby tak ale nie zapytał czy wiesz chce być jego dziewczyną. Kurcze właśnie to mnie martwi bo niby jesteśmy ze sobą i tak powiedział Conorowi i wogóle ale jak coś to sama nie wiem czy można mnie nazwać jego dziewczyną . - powiedziałam jednym tchem- wiesz nie chce się spażyć jak za każdym razem. Najpierw Conor potem Luke a teraz jakby Harry tak postąpił to bym chyba pozabijała. -odparłam do przyjaciółki.
-Wiem o co ci chodzi tam w Londynie poznałam pewnego gościa. Jest na ostatnim roku szkoły. Miły i wogóle umówiliśmy się raz potem powiedział że założył się o to z księżną naszej budy Jess. Najgorsze jest to że nawet po tym nie dali mi spokoju zaczeli mi uprzykszać życie. Szkoda o nim gadać. -westchneła ciężko.-Kłaćmy się skoro mamy jutro wstać do tej kawiarni. -dodała. Tak też zrobiłyśmy. Poszłam do swojego pokoju i poszukałam iPhona. Kurka miałam zadzwonić do mamy. Odblokowałam urządzenie i ujrzałam trzy wiadomości.1 od mamy ,2 od Harrego. Otworzyłam najpierw wiadomość od rodzicielki.
________________________
Nadawca:Mamuś
Odbiorca:Carly
Pewnie już śpisz ale chciałam ci przekazać że Cleo pokaże tą twoją piosenkę koledze męża. Może się uda. Śpij słodko . Pozdrów odemnie Cher.
________________________
Muszę przyznać że bardzo się ucieszyłam na tą wiadomość . Następnie odebrałam smsy od Hazzy.
________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Jutro o 11 bądzcie w kawiarni. x
Dobranoc xx
_______________________
Przeczytałam i zaczełam zastanawiać się co napisał w kolejnej wiadomości. Otworzyłam ją niezwłocznie.
_________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Mam rozumieć że się rozmyśliłaś. Jeśli tak to przynajmniej miej odwagę odpisać :/
_________________________
Muszę przyznać że mnie to trochę wkurzyło. Włączyłam opcję odpisania.
__________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:HARRY XX
Kawiarnia aktualna. Czego się tak złościsz?
_________________________
Odpisałam mu i zablokowałam urządzenie. Poszłam do garderoby i przebrałam w piżame. Wskoczyłam na łóżko i zerknełam na iPhona. Miałam nieodebrane od Hazzy.Uznałam że oddzwonie. Odebrał po trzecim sygnale.
-Halo-odedzwał się ochrypłym głosem.
-No cześć dźwoniłeś więc uznałam że oddzwonie.
-A no bo ... nie lubie pisać wiadomości wolę słyszeć z kim gadam.
-No spoks. To co siè stało że taki jesteś zły?
-Bo nie jestem przy tobie a mnie uspokajasz.
-Serio? Jakoś nie zauważyłam.
-No jakoś tak. Co robisz?
-Siedzę na łóżku i przeglądam teksty piosenek. A ty?
-Szykuje kolacje tym debilom.
-Haha dobre ty i gotowanie ? A to nie grozi zatruciem?
-Obraziłaś mnie jako kucharza. Sorki muszę kończyć kolacja gotowa. Całusy. -i się rozłączył. Nawet dobrze pożądnie mogę wziąść się za dobranie piosenek do scenariusza. Popracowałam godzine i poszłam spać.
***
Obudziłam się o 8 rano. Sama nie wiem jakim cudem tak wcześnie skoro położyłam się o 2. No cóż chce by Cher pamiętała ten dzień dobrze więc po cichu zeszłam na dół do kuchni. Śniadanie przygotowałam w pół godziny. Położyłam je na przenośnym stoliku i zaniosłam do pokoju przyjaciółki.
-Pobudka śpiochu. Masz śniadanie do łóżka . -powiedziałam kładąc stolik obok niej na łóżku. -Jak zjesz to zanieś to tylko do kuchni Sophi pozmywa. Ja będę u siebie.
-A ty już jadłaś?-zapytała troskliwie.
-Tak jak robiłam. Idę popracować nad projektem za tydzień oddajemy.
-Dobrze że mnie to omija. Haha a i dzięki za śniadanko. Kocham cię.
-Ja ciebie też-odparłam i wyszłam z pokoju. Usłyszałam dźqonek mojej komórki. Pobiegłam więc do pokoju i odrazu odebrałam.
-Słucham ?
-Czy rozmawiam z Carly Shay córką Alice . Jestem Mark Westley.
-Tak o co chodzi?
-Chciałem porozmawiać na temat tej piosenki którą mi przekazano. Jest świetna. Moglibyśmy się spotkać .
-Tak oczywiście.
-Może jutro około 16.
-Dobrze a gdzie.
-Przyjedź do mojej wytwórni w Londynie.
-yyyy Dobrze.
-Jak nie możesz to możemy to jeszcze jakoś ustalić.
-Nie wszystko okej.
-To do zobaczenia.
-Dowidzenia.- i się rozłączyłam się. Zaczełam piszczeć i skakać. Z zaskoczenia chyba źle stanełam i coś mi pykło.
-Aaaaa. -krzyknełam. Z przerażeniem na twarzy zobaczyłam przed sobą Charlott.
-Co sięs stało ?-zapytała zdenerwowana.
-Dzwonił jakiś tam producent dalszy znajomy mojej mamy i chce pogadać o moich piosenkach. I tak się ucieszyłam że zaczełam skakać z radości i wtedy coś pykło.
-Jak zwykle niezdarna. Dasz radę iść sama? Zawiozę cię do lekarza.
-Tak dzięki. -i powoli pokuśtykałam do pokoju. Założyłam czarne leginsy do tego kwiecistą bluzkę z rękawem 3/4 i płaszcz bo wydawało się naprawde chłodno . Dodatkowo oplotłam szyje beżowym szaliczkiem i do tego czarne vansy.Ubrana tak zobaczyłam podobnie ubraną Cher.
-Poczekaj wezmę iPhona i kasę. -krzyknełam z góry.
-Dobra wezmę nam wody.-i tak szybko wyszykowałyśmy się i trafiłyśmy do lekarza. Tam nie było duża kolejka praktycznie nikogi nie było. Lekarz ,który mnie przyjął uznał że .....
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział IX
Lekarz ,który mnie przyjął uznał że to zwykłe naciągnięcie i że wystarczy tylko odpoczywać ,smarować maścią i bandażować. Przytaknełam podziękowałam i wyszłam . Po drodzę do kawiarni wstąpiłyśmy do apteki po potrzebne mi rzeczy.Gdy dotarliśmy do kawiarni wszyscy już siedzieli. Ja z lekka utykałam więc szłam za Cher by nikt się nie skapnął. Gdy doszłyśmy do stolika okazało się że wszyscy zwrócili uwagę na moją nogę.
-Co się stało ? -zapytał troskliwie Harry otulając mnie ramieniem.
-Nic takiego opowiem potem teraz chciałabym poznać nowego przyjaciela. Jestem Carly.
-Zayn -odparł wpatrując się w Cher.
-To moja przyjaciółka Cher
-My się niestety poznaliśmy-powiedziała Charlott zdenerwowana. -Prawda?
-No tak pamiętam .-powiedział nagle się uśmiechając.
-Okej Carly to opowiadaj co się stało z tą twoją nogą. -odedzwała się Ally. Zaczełam opowiadać wszyscy mi pogratulowali a Harry nawet pocałował. Wszyscy zaczeli krzyczeć przez co niestety nas wyprosili. Przed kawiarnią zaczeliśmy ustalać że spotykamy się wieczorem u chłopaków. Martwiłam się bo Cher wcale nie była zadowolona tym spotkaniem.
-My idziemy-powiedział do wszystkich oplatając moje ramiona swoją rękę. -Dasz radę iść nie?
-Raczej tak o ile potem mnie odwieziesz do domu.
-To ja jadę do Ally pa. -gdy odeszła odwróciłam się i odparłam do chłopaka:
-To gdzie mnie zabierasz. -zapytałam.
-Narazie może poprostu się przejdźmy. -powiedział dyskretnie sięgając po moją dłoń. A ja odruchowo schowałam ręce do kieszeni płaszcza. Zauważyłam pospolity grymas niezadowolenia na jego twarzy. Udałam obojętną i postanowiłam nie zaczynać rozmów.
-Jak idzie ci z projektem ? -zapytał wkońcu . Nie wiem dlaczego wzbudziło to we mnie uśmiech .
-Jakoś idzie. A jak tam idzie praca nad udoskoleniem samochodów?
-Spoko ale nie sądze żeby to był temat dla takiej dziewczyny jak ty.-zwrócił się pretensjonalnie. -Choć.-dodał po chwili szarpiąc mnie za kurtkę . Poszłam z nim drogą prowadzącą nad rzekę. Po chwili ujrzałam jego auto.
-Ciągnołeś mnie tu do samochodu .-zapytałam obużona faktem że boli mnie noga a on o tym nie pomyślał. -No nie do końca to tylko taki przystanek. -powiedział wyjmując kocyk i kosz .-Co pani powie na malutki piknik.
-Jakież to milusie -powiedziałam tuląc się do niego.Uznaliśmy że jest za chłodno na jedzenie na ziemi dlatego wybraliśmy pustą ławkę siedliśmy i zaczeliśmy gadać.
-Wiesz co jest najdziwniejsze? -zapytał wkońcu.
-Co ? -powiedziałam przełykając ciepłe capucino.Spojrzał na mnie i zbliżył się znacznie,to spowodowało źe się odsunełam.
-To że mnie odpychasz. W szczególności jak nie jesteśmy sami.-powiedział głośniej i z pretensją. Kurcze wiem że to robie i wiem że nie powinnam bo dobry z niego gość ale ja niewiem. Coś we mnie takiego jest i ja nie umiem temu zaprzestać.
-Ja przepraszam że to robię. Ja nie chcę tego robić...
-To nie rób w kawiarni zareagowałaś na pocałunek jakbym wylał na ciebie kawę . Teraz też się odsuwasz. Jak nie chcesz bym się do ciebie zbliżał to tracimy czas.
-A w szczególności ty nie?Wy faceci od razu chcielibyście dziewczynie migdały badać .... Masz racje tracisz czas. - powiedziałam zanim odeszłam utykając . Harry chyba nie spodziewał się takiej reakcji bo nie zareagował na to że odeszłam. Wyjełam telefon i otworzyłam wiadomości z Cher.
_________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:Cher xx
Przyjedziesz po mnie nad rzekę. Plis xx
__________________________
Ledwo wysłałam dostałam smsa.
__________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Poczekaj na mnie odwiozę cię.
__________________________
Ledwo go przeczytałam i poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Nie musisz już załatwiłam sobie transport.-odpysknełam mu na to.
-Czego to robisz? Kurcze spławiasz mnie chociaż wszyscy wiemy że coś ... coś w tym jest.-powiedział zdenerwowany. -Wiem że martwisz się o to że wiem o twoich rodzicach ale naprawde nie zależy mi na tym co masz tylko na tobie. Nie zrobiłem tego po to by być bliżej twoich rodziców. Możesz myśleć co chcesz chciałem byś to wiedziała.-powiedział a potem usłyszałam sygnał wiasomości
______________________
Nadawca:Cher xx
Odbiorca:Carly
Niestety ale jestem trochę daleko . :c kocham cię
_______________________
Skrzywiłam się i skierowałam na przystanek. Niestety noga wcale mi nie pomagała i kulałam delikatnie. Nagle poczułam że ktoś łapie mnie tak jak pannę młodą. Nie był to nikt inny tylko Hazza.
-Słuchaj mnie możesz krzywdzić ale siebie nie,jasne? Zaciągne cię do auta choćby siłą- powiedział lekko się do mnie uśmiechając .
-Głupi jesteś.-powiedziałam lekko się śmiejąc.-postaw mnie na ziemi umiem chodzić.
-No niewiem skarbie ze skakaniem sobie nie poradziłaś-wspomniał całując mnie w policzek. - to co do ciebie-dodał zamykając drzwi.
-Tak jeśli byś mógł. Muszę jeszcze ogarnąć Cher by przyjechała do domu.-odparłam a Lokers zaczął się śmiać. Zmierzyłam go swoim wzrokiem mordercy.
-Powiedźmy że ona już jest w domu. Domyśliłem się że do niej napiszesz a ona zgodziła się mi pomóc.-zdziwiona słuchałam jak własna przyjaciółka wkopuje mnie w bagno. Hazza oparł jak zwykle ręję o siedzenie a jak zwykle uległam pokorze i nie przytuliłam się do niego. Przez całą drogę w samochodzie była głucha cisza. Gdy podjechaliśmy na podjazd i Lokers zaparkował wiedziałam że nie mogę przegrać.
-Czyli to koniec-zapytał zdziwiony.
-Nie kumam czego koniec. To że nazwałeś mnie dla siebie swoją dziewczyną nie znaczy że nią już teraz jestem.
-Dobra to nie ma sensu. Odwiozłem cię. Pamiętaj o imprezie. Możesz przyjść z osobą towarzyszącą skoro ja nią nie bębę. -wykrzyczał praktycznie niekontrolując swojej złości. Wyszłam pośpiesznie przy okazji trzaskając drzwiami. Te kłutnie są o nic a jednak tak ranią. Cholera jasna. Weszłam szybko do domu i biegiem udałam się do swojego pokoju trzaskając po kolei drzwiami. Wiedziałam że to długo nie potrwa że wszystko popsuje. Mam dziś kiepski dzień w dodatku denerwuje się jutrzejszym spotkaniem. Nawet nie wiem kiedy zaczełam płakać a moja ulubiona poduszka zrobiła się trochę mokra. Przez łzy zobaczyłam uchylające drzwi.
-Hej . Co tam?-wyszeptała Cher zamykając drzwi.
-Cher wiesz że jesteś mi bliska ale teraz chce być sama. Powinnyśmy zacząć szykować się do chłopaków.-powiedziałam delikatnie podnosząc się z łóżka i wycierając oczy.-No już zmykaj ubierać jakąś kieckę i odpicować na bustwo.
-Dobra ale tylko dlatego że cię tak kocham.-powiedziała i wyszła. Ruszyłam szybko do garderoby i wybrałam strój. Długą beżową sukienke połączyłam z czerwonymi szpilkami. Uznałam że nie wolno mi zaniżyć poziomu. Wybrałam się powolnymi ruchami do łazienki tam umyłam umalowałam i uczesałam. Następnie prawie gotowa ubrałam sukienkę i buty oraz przygotowałam torbę. Wyszłam tak szybko z pokoju na ile pozwalała mi noga i moje wysokie buty. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam że ktoś parkuje samochód na podjeździe. Z samochodu wyszedł odpicowany Harry. Ubrany w ciemne jeansy i niebieską koszulę prezentował się wow. Z rozmyśleń wybudził mnie dzwonek do drzwi. Otworzyłam je powolnym ruchem i odeszłam do schodów.
-Cher rusz dupsko. -krzyknełam akurat wtedy gdy już wychodziła z pokoju. Wygladała pięknie. Zeszła szybko na dół i obie skierowałyśmy się do drzwi. Cher wyszła pierwsza a przedemną Harry zamknął drzwi.
-Harry wypuść mnie powinniśmy już jechać.-powiedziałam próbując być obojętną i nie patrzeć w jego cudne oczy.
- Chciałem cię tylko przeprosić. Masz swoje powody by unikać moich gestów i ja to powinienem uszanować . Sorki.-wyznał łapiąc delikatnie moją dłoń .
-To ja powinnam cię przeprosić nie wiem czemu tak wybuchłam w aucie stresuje się jutrzejszym spotkaniem-powiedziałam równie przejęta sprawą co on. Chłopak przyciągnął mnie lekko do siebie i przytulił. Następnie bez słowa daliśmy sobie małego buziaka i wyszliśmy do samochodu. W aucie na tylnym siedzeniu siedziała już Cher. Nie była zbyt zaskoczona tym że szliśmy za rękę. Chłopak jako gentelmen otworzył mi drzwi ,a chwilę potem był już na swoim miejscu.Ruszyliśmy z piskiem opon a po niecałych 10 minutach byliśmy na miejscu.Harry wiechał pod same drzwi i zatrzymał wóz . My wyszliśmy a jego kolega Muss zabrał auto do garażu. Na imperę weszłam w objęciach Hazzy który dumny jak paw szedł obok mnie. Dosiedliśmy się do reszty naszych znajomych czyli:Ally i Nialla,Ros i Luka,Zayna i Patcha. Po przywitaniu się dołączył do nas Muss. Wszyscy zaczeliśmy się dobrze bawić :zaczeły lać się trunki i inne używki . Ponieważ zaczeło mi się robić trochę słabo oparłam się o Harrego a on zaczął błądzić ręką po moich plecach. Wkońcu odważyłam się i spojrzałam mu w oczy . To jedna z najbardziej magicznych chwil gdy czuje się to magnetyczne przyciąganie pomiędzy dwojgiem ludzi. Zaczeliśmy zbliżać ku sobie usta gdy nagle usłyszałam najbardziej uprzykszającą mi życie osobę. Odwróciliśmy się w jej kierunku co było podstawowym błędem.
czwartek, 8 sierpnia 2013
Rozdział VII
-Zobaczymy amatorzy- zakpił i poszedł dalej z tą swoją zgrają.
-Dzięki stary.-powiedział Hazza i podał mu rękę. Zrobili to czary mary z uściskiem i Luke poszedł do auta . Zaraz po tym usłyszeliśmy jak odjeżdża.-Macie się trzymać Ros, jasne?
-Jak słońce kocie. - odpowiedziałam i wturnie wtuliłam się w chłopaka.
-WSZYSCY UCZESTNICY PROSZENI SĄ NA START. -usłyszeliśmy zaraz. Wstałam z maski tak jak Lokers i poszłam za nim do miejsca dla kierowcy. Gdy był przy drzwiach odwrócił się do mnie , oparł o samochód i przyciągnął do siebie. Podniosłam się na paluszki i pocałowałam go namiętnie , on zaś złapał mnie za pośladki i uniósł tak by mi było wygodniej. Uśmiechnełam się w między czasie. Chwile potem Harry postawił mnie na ziemi i pocałował jeszcze raz. Potem wsiadł do samochodu i z bananem na twarzy odjechał. Poszłam do Ally i Rosali ,dobrej znajomej Harrego i Nialla.Gadałyśmy sobie o pirdołach gdy poczułam jak mój telefon wibruje.
______________________
Nadawca:Luke xx
Odbiorca:Carly
Carly prosze abyście od razu po wyścigu przyjechały do domu. Proszę
_______________________
Pokazałam iPhona dziewczynom.
środa, 7 sierpnia 2013
Rozdział VI
Wstałyśmy prawie równocześnie. Od razu wziełyśmy się za przygotowywanie śniadania. Postanowiłam zaprosić chłopaków. Wyjełam telefon i wybrałam numer Harrego. Odebrał po dwóch sygnałach.
-Cześć księżniczko.
-Cześć . Jest z tobą Niall?
-No jest a co ?
-Przyjeżdżajcie na naleśniki.
-Dla mnie spoks.-powiedział Niall
-Do Ally. Paaa całusy.
-Złapałem pierwszy.-przechwalił się Harry . Obie się uśmiechnełyśmy i rozłączyłam rozmowęZabrałyśmy się za szykowanie posiłku.
***
Usłyszałyśmy parkujący samochód. Obie wyszłyśmy by się przywitać. Ally od razu podbiegła do Nialla i go pocałowała. Ja jestem aspołeczna więc dowlekłam się do Hazzy i go przytuliłam.
-I tylko tyle ...-powiedział Niall.-Jechał z drugiego końca miasta ... Dałabyś mu buziaka. -Loczek spojrzał na niego wzrokiem mordercy a Ally pociągneła go do domu. Uznałam że warto jeszcze raz spróbować. Zbliżyłam się do niego i podniosłam na paluszkach,następnie delikatnie oparłam się o jego tors. Chłopak chwycił mnie za talie i przyciągnął jeszcze bliżej. Nasz wzok był teraz jak jedna wielko fala magnetyczna emitowana pasją. To spowodowało połączenie naszych ust w delikatnym lecz długim pocałunku. Gdy oderwaliśmy się od siebie staliśmy tak jeszcze chwilę aż usłyszałam dobrze znany mi głos.
-Carly -odedzwał się przechodzeń.
-Conor? - super mój były chłopak.-Co ty tu robisz?
-Przyjechałem na dzisiejszy wyścig. O widzę że nie jesteś z Lukiem. Harry Styles?
-Tak-odedzwał się Loczek.
-Jesteście razem?-kurde czy on musi tyle pytać .Nagle w uszach rozbrzmiało mi TAK.-no no zazdroszcze.
-Conor miło było ale musimy już iść.
-Pewnie. Będziecie na wyścigu?
- Musimy to jeszcze przemyśleć-znów wyprzedził mnie z odpowiedzią. Conor sobie poszedł a my zmierzaliśmy do domu.
-Możemy nasz wyjazd za miasto przełożyć na jutro czy coś. -zaproponowałam pierwsza.
-Myślimy tak samo. -powiedział po czym złopał mnie za talie i pocałował w szyję. Zaczął przesuwać się w górę aż w końcu odwróciłam usta i zaczeliśmy się całować.
-Właśnie o takie przywitanie mi chodziło. Idziecie jeść te naleśniki?-powiedział Niall , a my spojrzeliśmy na siebie i zaczeliśmy biec. Co prawda jestem mała ale biegam dobrze. Zjedlimy a jedynym dowodem na to że jedliśmy naleśniki jest zdjęcie jakie zrobił mi Harry.
Rozdział V
-Tak.-odpowiedziałam bezmyślnie- to znaczy nie. Nie jestem zła na ciebie. Chyba- wytłumaczyłam.
- To przyjdziesz na impreze ?- powiedział już bardziej odważnie i obojętnie. Nie wiem dlaczego on taki jest by utrzymać swój prestiż czy może dlatego że mu się podobam. Co ja wogóle sobie myślę- ej jesteś tu? - zapytał- bo chyba odpłynełaś.
- Niestety ale za dwa tygodnie muszę oddać własną sztukę z tekstem i piosenkami i melodią a ja nawet tego nie zaczełam. Więc raczej nieprzyjdę. Zresztą muszę jeszcze odebrać psa id weterynarza. Mam urwanie głowy.- wytłumaczyłam się. Niestety naprawde chce iść na tą imprezę ale niemogę jeszcze w poniedziałek jest egzamin z tańca. - Muszę już iść naprawdę. A i miłej zabawy.
- Dzięki . Ale jak byś znalazła dla mnie czas daj znać. - pocałował mnie z policzek i odszedł. A ja wsiadłam do auta i pojechałam nareszcie do Ally.
***
Zaparkowałam auto na podjeździe i wysiadłam zabierając ze sobą kawe. Ally siedziała na schodach z szkicownikiem.
-Hej.- powiedziałam - przywiozłam kawe. Praca na semestr?
- Hej.- odparLa upijając łyk napiju.- niestety tak. Nie wiem jakim cudem ale mam 3 prace zaległe. - i tak zaczełyśmy naszą gadkę szmatkę o szkole. Nagle Ally wyznała- Niall świetnie całuje. - spojrzałam na nią z niedowierzaniem i obie wybuchłyśmy śmiechem.
- To co jest pomiędzy wami? - zapytałam - tylko rządam szczegółów .
- No to tak jak poznaliśmy się na tych wyścigach to on poprosił bym udawała jego dziewczynę. Mówił coś o jakiejś nakręconej fance która nie daje mu żyć. Więc się zgodziłam a on zaczął mnie całować. No ale po wyścigu gdy miał mnie odwieźć to zabrał mnie nad rzekę. I potem do siebie. Spliśmy razem ale do niczego nie doszło. No i chyba ma się coś na rzeczy . A ty i Harry ? - i teraz zaczełam jej opowiadać po kolei. Oczywiście w wypadku powiedziałam że to ja mu wjechałam w samochód. Resztę opowiedziałam już bez naciągnięć. Potem chwile jeszcze pogadałyśmy i ja musiałam się zbierać by odebrać mojego ukochanego psa. Gdy wykonałam wszystkie przystanki: weterynarz, księgarnia, sporzywczak udałam się do domu.
Gdy dojechałam zauważyłam samochód Sophi. Zaparkowałam wziełam wszystkie rzeczy oraz psa i pomaszerowałam do domu . Tam przywitałam się z naszą gosposią i poszłam zająć się projektem.
-I tak Lili zostałyśmy z tym wszystkim same. - rzuciłam rzeczy na łóżko i poszłam się przebrać w coś wygodnego. Wybrałam malinowe spodenki i beżową luźną bluzę. Wskoczyłam na łóżko i zaczełam pisać swoje pomysły.
***
Minął tydzień od mojego ostatniego spotkania z Harrym. Wolny czas spędzam albo ze swoim psem na kanapie, albo przy projekcie albo z Ally, Lukiem i Patchem. Co prawda pisaliśmy raz na jakiś czas. Ale zawsze go spławiałam. Dziś był piątek i całą paczką postanowiliśmy pòjść do kawiarni. Jak zwykle nie obyło się bez odpału. Ja i Luke szliśmy sobie spokojnie lekko się obejmując a obok tak samo szli Ally i Patch. Gdy już prawie doszliśmy na miejsce zauważyłam auto Harrego.
-Wiecie co może wybierzmy się do tej nowej pizzeri.
-Najpierw kawiarnia. - odpowiedzieli wszyscy zgodnie. Więc czas na plan B.
-Ally ... - poczekałam aż podeszła.- źle się czuje chyba wrócę do domu.
- Nawet nie próbuj unikasz go od tygodnia powinniście pogadać. Choć ... - ściszyła teraz głos- Niall mi wyznał że od jakiś trzech dni nie brał udziału w wyścigu i nie nie powiem nic więcej. Ja zabiorę Nialla do nas a wy pogadajcie spokojnie.- powiedziała uśmiechając się ukratkiem . Zawiesiłam na niej ręce.
- Zaplanowałaś to ty wredoto. - odwzajemniłam uśmiech . Chłopaki daqno weszli do kaqiarni więc nam też przyszło tam wejść . Mogłam się domyśleć że ona coś planuje. Podeszłyśmy do lady i zamówiłyśmy cappucino.
-Po prawej . - powiedziała moja kumpela. Spojrzałam tam i ujrzałam odchodzącego od stolika Nialla i siedzącego Harrego. Uśmiechnełam się do niej błagalnie- No idź.
- Już- powiedziałam i zaczełam kierować się w tamtym kierunku.Mijając się z Niallem powiedzieliśmy sobie krótkie cześć i poszliśmy każde w swoim kierunku. Gdy doszłam już do stolika nie wiedziałam co z sobą począć.
-Mogę- powiedziałam nieśmiało ze swoim słodkim uśmiechem. Chłopak podniósł głowę i odwzajemnił gest . Potem wstał i mnie przytulił, wskazał mi miejsce a potem zaczeliśmy krępującą ciszę.
-Unikałaś mnie? - zapytał w końcu. Co prawda nie od tego chciałam zacząć rozmowę ale to zawsze coś.
-Nie poprostu .... no dobra tak trochę. Ale ostatnio jestem trochę zajęta i wogóle. No ale co tam u ciebie?
- Nic ciekawego. Warsztat dom i dom warsztat. Ostatnio nawet nie miałem ochoty na wyścigi. A co jest pomiędzy tobą a Lukiem ? Wróciliście do siebie? - zapytał nieco już smutny.
-Haha ja i Luke? No coś ty. Niby z czego to wnioskujesz? -zapytałam zaciągając się łykiem kawy.
-Z tego jak szliście tu do kawiarni. Widziałem was na rogu. Jak się tuliliście. - widać było że się złości.
Zaczełam się śmiać jak głupia.
-Powinneś iść na aktorstwo bo to wyglądało jakbyś był zazdrosny. - wyjąkałam podczas śmiechu.
-Serio?...A może nie udaje. - odparł poważnie. Trochę mnie zatkało. -Chcesz jeszcze kawy?
-Nie wezmę na wynos i spadam na autobus. -powiedziałam radośnie. Splotłam włosy w koczek i wstałam by założyć płaszcz. Gdy zamierzałam to zrobić Harry jako gentelmen mi w tym pomógł. Potem sam się ubrał i poszedł do lady. Poczekałam na niego przy drzwiach, gdy zerknełam na zewnątrz było już ciemno. Nawet się nie obejrzałam a Loczek był przy mnie.
-Co powiesz na to żebym ja cię odwiózł do domu a ty wzamian spędzisz jutro ze mną wieczór? - zapytał gdy wychodziliśmy.
-No nie wiem czy to najlepszy pomysł . Bez urazy ale moja mama nie byłaby zachwycona ...
-Nie przesadzaj. Nikt nie mówił że chce od razu poznać twoją mamę.- powiedział rozbawiony otwierając mi drzwi do auta.- no choć. - postanowiłam skorzystać z propozycji i to nie tylko dlatego że Hazza mi się podobał. Gdy prawie go wyminełam Loczek chwycił mnie za rękę. Nienawidzę jak ktoś mi to robi w szczególności jak jest odemnie wyższy. Loczek chwycił mnie za podbròdek tak byśmy sobie spojrzeli w oczy. Tak też się stało , jego tęczówki powodują że widzi się w nich całe wnętrze. Nagle poczułam że chłopak zaczął się zbliżać i w końcu mnie pocałował. To nie był zwykły całus, był wyjątkowy taki przepełniony delikatnością i tęsknotą. Wkońcu uprzytomniłam sobie że muszę wracać do domu. Odsunełam się a on oparł dłoń na moim biodrze.
- Coś nie tak ? -zapytał zdezorientowany. Kiwnełam że nie i powróciliśmy do pocałunku. Po jakiś 3 minutach znów się odsunełam.
-Co jest? -spytał już bardziej wkurzony.
-Chyba powinniśmy już jechać. -odpowiedziałam dając mu małego buziaka. -Skradłam buziaka. Haha-uśmiechnełam się wchodząc do auta. Zaraz potem siedział w nim i mój Loczek. Oparł rękę o moje siedzenie i ruszył. Podkuliłam nogi i zatrzymałam je na drzwiach , a głowę położyłam na ramieniu chłopaka. Spoglądłam na jego skurzaną kurtkę i nagle jego ręka z siedzenia suneła się na moje ramie.
-Wygodnie ci? - zapytał troskliwie.
-Tak ale jeśli tobie nie...
- Weź przestań -przerwał mi i pocałował delikatnie.
-Musisz przestać to robić.... - powiedziałam w żarcie- żartuje haha ale miałeś minę.
-Bardzo śmieszne. A tak na poważnie to jutro przyjade po ciebie o 16:30. Okej ?
-Pewnie a gdzie idziemy? -zapytałam zaciekawiona. Chłopak schylił się trochę.
-To będzie niespodzianka. -odpowiedział. Podjeżdzaliśmy już pod dom więc usiadłam normalnie. Na moje nieszczęście mama dopiero przyjechała i wyjmowała swoje rzeczy.
- Dzięki za podwózkę. - powiedziałam uśmiechając się do Harrego, Wysiadłam z auta a za mną zrobił to samo chłopak. - Co ty wyprawiasz?
- Chcę się przywitać. - mama zerkneła na mnie.
- Carly . Witam. Jestem mamą Carly - powiedziała moja mama do Loczka.. On podszedł do niej i ucałował jej dłoń, postanowiułam go przedstawić.
- Mamo to Harry . Harry to moja mama. - udałam zadowoloną. Nie wiem dlaczego ale mama wydawała się nawet zadowolona.
-Długo się spotykaie? - zapytała w końcu, a ja poczułam że zalewa mnie burak.
- Mamo..... my jesteśmy przyjaciółmi.- przedłużyłam ostatnie słowo. Zapadła krępująca cisza.
- Może pani pomóc z tymi paczkami.- zaproponował Loczek. Uśmiechnełam się do niego sarkastycznie , Ktoś tu próbuje się wkupić - pomyśliłam.
- To bardzo miłe z twojej strony. Carly pomożesz Harremu a ja przygotuje coś do jedzenia. Harry zjesz z nami ?- zapytała uprzejmnie.
- Bardzo chętnie. - powiedział uśmiechając się do mnie cwaniacko. Gdy zostaliśmy sami, zbliżyłam się do niego i odkręciłam go do siebie przodem.
- Możesz mi powiedzieć co ty robisz?- nie udawałam teraz miłej, byłam wredna.
- Wiesz że jak się denerwujesz to wyglądasz tak słodko. Zresztą twoja mama nie przywitała mnie jakoś nadzwyczaj wrednie. - chwycił mnie za talie i szturchnął do siebie.
- Weż jeszcze mama wyjdzie. - powiedziałam opierając rękę na jego torsie. Uśmiechneliśmy się do siedzie i zaczeliśmy znosić pudła z podróży. Zajeło nam to jakieś 5 minut. Potem zamknełam auto i poszliśmy do domu. -mamo zawołaj nas jak skończysz . Idziemy do mnie.
- Okej słońce. - krzykneła z kuchni. Weszliśmy na górę i marsz do mojego pokoju. Otwierając drzwi zbudziłam Lili , która zaczełą od razu szczekać na Harrego.
- Lili na łóżko. - powiedziałam do mojego psiaka.
- Wow .- powiedział trochę zdziwiony. - Trochę się tu zmieniło.Miał rację : poprzestawiałam meble , posprzątałam a i naważniejsze teraz po ścianach waliły się karteczki z kwestiami lub rysunki strojów i tekst piosenek.
- Sorki to do projektu. - zaczełam je chaotycznie zbierać . Loczek tylko położył się na łóżku i zaczął bawić się z psem. gdy skończyłam zbierać te wszystkie papiery, położyłam je na biórku i zaczełam iść w stronę łóżka.- Polubiła cię . To żadkość . Na Luka jeszcze teraz czasem szczeka i warczy.
- Aja tam się nie dziwię . Skoro polubiła mnie taka wredota jak ty to czemu pies miałby mnie nie polubić. - Zaczął się śmiać. Udałam obrażoną i odwróciłam się do niego plecami. A on chytrze to wykorzystał. Wplótł ręce w moje tak bym nie mogła się bronić następnie przechylił mnie do tyłu i pocałował. to był taki delikatny a zarazem namiętny całus. Gdy skończyliśmy odwróciłam się do niego ale wzrok wbiłam w podłogę.
- Co porobimy?- zapytałam od niechcenia. Harry chyba załapał że zrobiło się dość dziwnie.
- Nie wiem może pokażesz mi tą twoją sztukę. - zaproponował i wstał by wziąść mój projekt.
- Nie Harry on nie jest skończony zresztą to ma być film dla dzieci więc raczej ci się nie spodoba. - powiedziałam od razu . Sama wiem dobrze jak wyszedłmi ten projekt i dobrze też wiem że potrzebuje on wielu poprawek.
- Kopia. - przeczytał tytuł sztuki. - Jeju kiedy ty to napisałąś.
- W tym tygodniu. Wystarczy że się skupisz na fabule i samo ci jakoś idzie. Może opowiem ci mniej więcej o czym to. - tym razem ja zaczełam się rozlużniać . Usiadłam na środku łóżka po turecku i wziełam swoja Lili na nogi i czekałam na odpowiedż Loczka który grzebał coś w swoim telefonie- Coś się stało?
- Niestety muszę jechać do domu. - powiedział z grożną miną po czym schował urządzenie.
- Harry co się stało?- zapytałam jeszcze raz . Wiem że się mało znamy ale denerwuję się gdy chodzi o bezpieczeństwo innych. Położyłam Lili na łóżku i wstałam.- Harry?
- To wyścigi... Może chcesz.. pojechac ze mną . - zapytał robiąc słodką minę. Wiedział dobrze że to zadziała.
- Poczekaj tu zapytam mamy czy mogę . Ally będzie. No tak głupie pytanie Niall będzie to ona też nie?- właśnie zauważyłam że zaczełam gadać sama do siebie.
-No będzie . Idź. - pośpieszył mnie. Pobiegłam szybko do mamy .
- Mamo bo jest taka sprawa. Mogę pojechaćz Ally Harrym i Lukiem i jeszcze kilkoma znajomymi na impezę. Będę grzeczna.- powiedziałam słodko.
- Możesz ale masz mi nie hałasowac w nocy jak wrócisz. Jutro mam ważne spotkanie.-powiedziałą uprezjmnie . Podzeszłąm do niej i dałam jej buziaka
- To może przenocuje u Ally. - zaproponowałam. Mama uśmiechnęła się i pokiwała potakując. Zaczełąm biec na górę. Szybko wparowałam do pokoju a następnie do garderoby.
***
