*Carly*
Gdy Harry pocałował mnie delikatnie czułam jakbym się rozpływała. Na początku byłam zaskoczona ale po chwili odpowiedziałam tym samym. Ta gra nie może trwać zbyt długo dobrze wiem że nie mogę dać się zbytnio ponieść.
-Pamiętasz nasze spotkanie na wyścigu-przerwał chwile by lekko przygryść moją skórę na podstawie szyi- truskawki i moje pocałunki wtedy wydawałaś mi się taka odważna. Wczoraj gdy no wiesz byłaś taka niewinna. Twoje zmiany charakteru są-zrobił przerwę by swoją twarz przemieścić bliżej mojego ucha- są takie pociągające.- odrzekł seksownie.
-Harry - powiedziałam stanowczo lekko odsuwając się, co trochę go zszokowało- pójdę się czegoś napić i wezmę prysznic.
-Okej jak chcesz. Ja będę zbierał się do domu.
-yhm.-kiwnełam lekko i powoli skierowałam się do kuchni. Tam wyjełam sok z lodówki i skierowałam swoje zmęczone ciało z powrotem. Gdy weszłam do sypialni moim oczom ukazał się Harry w samych bokserkach. Spanikowana zastygłam w miejscu i wtedy on się odwrócił.
-Chyba nie pierwszy raz widzisz kolesia w samych bokserkach- usłyszałam jego roześmiany głos.
-Ja.. pójdę do łazienki.-wyszeptałam szybko. Przeszłam do łazienki. Tam od razu weszłam pod prysznic relaksując się ciepłą wodą, gdy już skończyłam swoją krótką wizytą w toalecie wyszłam w krótkim, sięgającym połowy moich ud szlafroku. Nie przemyślałam tego że napotkam po drodze wzrok Harrego.
-Ładnie ci w nim? - mówi cwaniacko się do mnie uśmiechając. Posłałam mu delikatny uśmiech próbując go ominąć. Nie dał mi jednak tej satysfakcji. Stanął na przeciwko mnie lekko łapiąc mnie za biodra. Jedyne na co zwracam uwagę to jego tatuaże. Poczułam jak przysuwa mnie do siebie podnosząc dłonią mój podbródek. Jego oddech jest lekko zaburzony to nic porównując z moim.
-Carly? -usłyszałam głos mamy. Nie nie nie tylko nie to. -Carly Shay czy chcesz mi coś powiedzieć? -wskazując na mnie i Harrego.
-Mamo to .. to nie tak. My ...nic nie zrobiliśmy. -zaczełam się jąkać.
-No pewnie dlatego ty jesteś w samym szlafroku a on nie ma na sobie koszulki. Harry proszę byś wyszedł dopóki jestem opanowana. -Harry spogląda na mnie litościwię. Z jego ust zdołałam odczytać "do zobaczenia".-Dowidzenia. A z tobą Carly porozmawiam gdy zejdziesz na dół. -wzdycha. Wiem że się na mnie zawiodła. Nikt nie chciałby przyłapać swojej córki z chłopakiem podczas gdy są na wpół rozebrani. Ogarniam swoje myśli i zaczynam się ubierać. Dziś wybieram strój dobrany do mojego samopoczucia. Ciemne,obcisłe rurki i do tego beżowy swetr z lekkim wcięciem z tyłu. Maluje lekko rzęsy tuszem po czym zabieram się za pakowaniem rzeczy do szkoły. Gdy schodzę na dół wyobrażam sobie najgorsze :szlaban, zabroni mi spotkań z Harrym, karze wyprowadzić się do ojca. Idę do kuchni trzęsąc się ze zdenerwowania. Moja mama w mgnieniu oka mnie zauważa siada na jednym z wysokich krzeseł przy ladzie.
-Usiądź tutaj-wskazuje krzesło na przeciwko. -Na początku chciałabym byś powiedziała mi co konkretnie łączy cię z Harrym?
-Mamo proszę. Wiesz że nie lubię gadać o tego typu sprawach.-zawstydzam się.
-Wiem kotku ale kiedyś mi mówiłaś wszystko teraz stałaś się taka tajemnicza. Czy ty i Harry - zatrzymuje się chwile by zaczerpnąć powietrza.-współżyliście?
-Mamo-wstałam obużona.
-Przepraszam poprostu chce mieć pewność że masz wszystko pod kontrolą.-zwraca się do mnie z troską w oczach.
-Wiem przepraszam ale trochę dziwnie się czuje gdy o tym mówimy. Poprostu on tylko został na noc, do niczego nie doszło. Naprawdę.-mówię przekonująco.
-Rozumiem. -wzdycha- nie chce by cię skrzywdził. -zwraca się do mnie lekko łapiąc moją dłoń i pocierając ją kciukiem. -Poprostu masz teraz dużo na głowie. Tata liceum i ja. Nie chce byś zrobiła czegoś wbrew sobie.
-Mamo wiem do czego zmierzasz ale Harry nie jest jak tata. On ..on jest inny. Wiem że by tego nie zrobił. -mówię przytulając się. -Muszę lecieć do szkoły. Mam szlaban?
-Nie ale... ale ..chcę byś dziś przyprowadziła na kolację Harrego.
-To jakiś tajemnicza okrutna kara? -zaśmiałam się a ona tylko pokiwała głową i wskazała zegarek. -Leć bo się spóźnisz na zajęcia.
***
Przejechaliśmy drogę z domu do szkoły w ciszy. Harry udawał skupionego na drodzę ale wiem że nie o tym myślał. Gdy zaparkował i oboje wysiedliśmy postanowiłam powiedzieć mu o planie mamy.
-Harry- szepnełam cicho gdy on delijatnie przysunął mnie do auta.Zbliżył swoją twarz tak że dzielił nas centymert może dwa. -Mama poprosiła mnie bym zaprosiła cię na kolację. -zaśmiałam się cicho.
-A czy na deser będę mógł zamówić ciebie?-zachichotał do mojego ucha. Moje nogi natychmuastowo zrobiły się jak z waty. -No więc?
- P.Przestań-mówię nieco rozdrażniona. Nagle czuje jego delikatne, malinowe usta na swojej szyi. -H.Harry -rozchyliłam usta lecz lekko go odepchnełam.
-Coś nie tak?-spytał trochę rozbawiony. Denerwuje mnie jego zachowanie, może nie zawsze ale ostatnio zrobił się tak jakby...nachalny.
-Muszę iść przyjdź na kolację proszę.-mówię omijając jego cudowną sylwetkę.
-A co z kawiarnią ? -pyta lekko oburzony. No tak zapomniałam.
-Ja opuszczam. Hak chcesz to Zayn na pewno będzie szedł to idź z nim. -odcinam się.
-Nie dzięki. -odpowiada sarkastycznie. Gdy usłyszałam tą odpowiedź odwróciłam się i skierowałam do szkoły.
***
Zajęcia dzisiejszego dnia wydawały się mało interesujące za to rozmowa z Cher przeciwnie. Opowiadała mi jak świetnie bawiła się z Zaynem.
-Było przezabawnie.Carly...halo..ty mnie wogóle słuchasz?
-Mhm. Cher..-mój głos zaczął się łamać-Czy ty i Zayn ... no wiesz.-powiedziałam lekko zawstydzona.
-Chodzi ci o s-powiedziała szeptem na co ja tylko kiwnełam potakując. -Tak. -popatrzyłam na nią zdziwiona.-No co?
-Nic tylko Harry ostatnio zrobił się...
-Nachalny? Poprostu mu na tobie zależy i chce ci to okazać w postaci no wiesz. To facet. Postaraj się z nim pogadać powiedzieć że to ci się nie podoba. Wyznacz granice. Jeśli mu się nie podoba to sobue go odpuść. -przytuliła mnie. Gdy zajęcia się skończyły udałam się szybko do auta i pojechałam do domu. Nie zdziwiło mnie gdy ujrzałam mame przygotowywującą coś w kuchni.
-Jestem-powiedziałam nieco głośniej. Mama odwróciła się do mnie i obdarzyła szerokim uśmiechem. Odwzajemniłam gest.-Mogę w czymś pomóc?
-O tak kochanie porostawiaj talerze proszę.Tu ci je naszykowałam.-wskazała na ladę.
-Wszystkie?-zapytałam nieco zdziwiona ich ilością.
-Tak. Postanowiłam zaprosić tatę i no wiesz....Dodatkowo Harry-widziałam jak jej uśmiech momentalnie zanika.
-Mamo ja właściwie nie wiem czy on wogóle przyjdzie-zawachałam się. Było mi przykro przez to co się stało w moim życiu i jestem pewna że może to odbić się na moim związku, czy czymkolwiek. Nawet nie wiem jak to się stało że już jakąś godzinkę potem dania i stół były przygotowane. Razem z mamą wybrałam się przygotować. Ubrałam prostą czarną sukienkę i w takim samym kolorze szpilki. Dodatkowo zrobiłam sobie lekkie fale i spiełam włosy w kucyk. Lekko się umalowałam i dodałam złoty łańcuszek. Efekt był nawet zadawalający. Przypomniałam sobie o Cher, która musi mnie wspomóc przy kolacji. Presja przybycia Sophi i jej mizdrzenie się do Harrego aż mnie mdli. Usłyszałam dzwonek przy drzwiach więc szybko poprawiłam sukienke i udałam się do wejścia. Otworzyłam drzwi i moim oczom ukazał się wystrojony Harry. W jednej ręce trzymał bukiet czerwonych róż a w drugiej jedną zabarwianą fioletową różę. Zarumienił się lekko.
-Hej.-wyszeptał lekko wystraszony. Kiwnełam ręką by wszedł co równie szybko wykonał. -To dla ciebie.-wręczył mi fioletowy kwiat.
-Dziękuje to bardzo miłe-uśmiechnełam się lekko. -Mamo.-krzyknełam żeby zeszła na dół. Chwile potem pojawiła się w czarnej długiej sukni. Wyglądała przepięknie choć wiem że to tylko przykrywka przed tym co czuje w środku.
-Dobry wieczór . Pięknie pani wygląda.-uśmiechnął się do niej.-To dla pani-wręczył jej bukiet. Mama uśmiechneła się szczerze.
-Dziękuje Harry. -zwróciła się do niego. -Carly przynieś wazon postawimy je w salonie. -kiwneła do mnie. Wykonałam sprawnie polecenie rodzicielki po czym zauważyłam jak mama rozmawia z Harrym. Z jednej strony zadawala mnie to ale z drugiej przeraża. Z rozmyśleń wybudził mnie dźwięk otwierających się drzwi. To pewnie tata i jego nowa rodzinka. Nie tracąc czasu podeszłam do Harrego. -Cieszę się że przyszedłeś. -wyszeptałam mu do ucha po czym musnełam go lekko w szyję.
-Chyba będziemy musieli pogadać.- powiedział surowo. Jego zmiany nastrojów są przerażające. - O tym jaki jestem nachalny.
-Harry to nie tak..-próbowałam wytłumaczyć lecz do jadalni weszli pozostali goście.
-Carly,Harry proszę zasiądźmy. -mama wskazała na stół. Atmosfera była gorzej niż napięta. Siedliśmy zarem z Harrym po stronie mojej mamy. Zaczeliśmy posiłek, wszyscy wydawali się tacy drętwi. W końcu ciszę przerwał mój "tata".
-No więc Harry jak długo spotykasz się z Carly? -jego pytanie mnie zaskoczyło.
-On nie tylko się z nią spotyka -zaśmiała się Sophi. Jej matka posłała jej zabujcze spojrzenie. -Nie patrz tak na mnie mamo. Dobrze wiesz co robił z Vicky.
-Z Vicky?-zapytała mama.
On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
środa, 25 grudnia 2013
Rozdział XX II
poniedziałek, 16 grudnia 2013
Rozdział XX I
Po chwili znaleźliśmy się w przedpokoju. Tam zdjeliśmy kurtki i obówie. Po tych czynnościach przeszliśmy do kuchni.
-Ymm ..-próbowałam jak kolwiek przerwać cisze, jedyne co mi przychodziło do głowy to to że najprawdopodobnie bedziemy sami w domu.
-Chciałaś coś powiedzieć? - podskoczyłam lekko zdziwiona tak małym dystansem który nas dzielił.
-Nie. -odpowiedziałam natychmiastowo.-Napijesz się czegoś ?
-Może wody. - odpowiedział wciąż zmniejszając dzielącą nas przestrzeń. -Carly ?
-Tak Harry ? - spytałam niepewna.
- Coś się stało no wiesz jesteś tak jakby trochę zdenerwowana.
-Ja ? - udałam zdziwioną. -Poprostu jestem zmęczona.
-Wiem co dobrze działa na zmęczenie -zrobił krótką przerwę -masarz. Choć. -złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić do mojego pokoju. Podążałam za nim powoli przesuwając po podłodze nogami. Stawianie oporu Harremu w szczególności gdy jest taki opiekuńczy nie miałoby sensu. Gdy byliśmy już w moim pokoju znów zrobiło się nieco niezręcznie.
-Wskocz w coś wygodnego w czym będziesz spać-poinstruował mnie. Nim zdążyłam wymsknąć nadgarstek z jego uścisku on już chwycił mnie delikatnie za biodra przysuwając powoli do siebie. Chwilę potem poczułam jego ciepły oddech na mojej szyi. Delikatny dreszcz jaki mnie przeszedł wywołał u Harrego lekkie rozbawienie. Po chwili jego oddech zrobił się trochę szybszy , delikatnie przysunął swe usta po mojej skórze na szyi. Jego ruchy były tak oczywiste.
-Harry..
-Rozumiem -odetchnął ciężko- już nie będę.- odsunął się odemnie delikatnie pocierając swój kark prawą dłonią.
-Pójdę się przebrać . Chcesz coś do przebrania?
-Prosiłbym o jakieś spodnie. Chyba że mogę spać w bokserkach?
-Ymm gdzieś tu powinny leżeć dresy mojego taty. -wskazałam na ciuchy w kącie pokoju. Harry ruszył w tamtą stronę a ja ruszyłam do garderoby. Wziełam parę luźnych szortów i luźną bluzkę. Przebrałam się dość szybko i równie szybko wróciłam do pokoju. Widok półnagiego Harrego to coś co zapiera oddech. Jego delikatnie wyrzeźbione mięśnie i wyraziście zaznaczone kości biodrowe w kształcie litery V.
-Może zrobisz sobie zdjęcie? -zaśmiał się. Zaczerwieniłam się lekko gdy zrozumiałam że spostrzegł jak go obserwowałam.
-Ja... Ja wcale nie ....
-No wcale... Połuż się na brzuchu. -wskazał moje łóżko. Zrobiłam to o co prosił i chwile potem już poczułam jak jego zimne i duże ręce odwijają pomału moją koszulkę. -A teraz się odpręż i myśl o czymś co sprawia ci przyjemność.
-Okej . To nie powinno być trudne. -powoli próbowałam się skupić ale jedyne co plątało się po mojej głowie to chwile spędzone razem z Harrym.
-Ej miałaś się rozluźnić. -wyszeptał tuż nad moim uchem brunet. To jedynie pogorszyło mu warunki do pracy. -Okej to może inaczej. Połóż się na plecach. -gdy to usłyszałam byłam lekko zdziwiona. Ale bez miejszej trudności wykonałam jego proźbę. Tym razem starałam się na niczym nie skupiać , zamknełam oczy i próbowałam rozluźnić ciało. Gdy moja koszulka znów została podwinięta poczułam jak lekkie ,chłodne powietrze otoczyło moją skórę.
-Denerwujesz się? -usłyszałam cichy zachrypnięty głos chłopaka. Nie mogłam mu powiedzieć prawdy.
-Nie. -odpowiedziałam cicho i mało zdecydowanie. Po chwili usłyszałam lekki chichot i poczułam jak rękoma podwija jeszcze bardziej koszulkę.
-Mogłabyś ją zdjąć , bardziej bym się wczuł w rolę masarzysty. -skomentował. Wiedziałam że robił to specjalnie. Jeżeli nie zdejmę koszulki będzie wiedział że kłamałam. Chwyciłam delikatnie za końce bluzki.
-Nie nie kochana pozwól że ja to zrobię. -złapał za moje dłonie delikatnie je odsunął i pomógł mi usiąść. Gdy jego zimne ręce dotkneły skóry pod bluzką poczułam dreszcz. -spokojnie przecież to tylko bluzka. -zachichotał i wrócił do dalszych swoich działań. Po chwili moja górna część garderoby znalazła się na podłodzę. Spojrzałam chwile w oczy Harrego. Były tak zafascynowane i dobrze wiem czego. Masarz był tylko pretekstem do zbliżenia się do mnie. A ja nie zamierzałam mu w tym przeszkadzać. Nagle jego dłoń znalazła się na moim policzku a jego usta tuż przy moich. Delikatnie i z rozwagą musnął moje usta , po chwili robiąc z pieszczotliwego pocałunku bardziej namiętny.
-Wiesz że..-uciął zdanie ponieważ moje ręce które do tej pory bezwładnie gdzieś leżały zaczeły badać jego tors.- wrazie gdybyś jednak ... Wystarczy że powiesz że to już nie, okej? Nie chce posunąć się za daleko.
-Ymm -kiwnełam lekko głową. Wiedziałam dobrze o tym że nie chce na mnie wywierać presji, ale po każdym upadku musi być wzlot. Nie uważam by to zbliżenie nam nie pomogło w odbudowaniu relacji. Z rozmyśleń wytrąciły mnie delikatne muśnięcia w okolicy szyi i obojczyka. Jego ręce błądziły po moim ciele. Starał się unikać miejsc dla mnie intymnych ale dobrze wiem że wcale tego nie chciał. Postanowiłam lekko mu zasegurować iż nie boje się jego dotyku. Złapałam delikatnie jego dłoń i pokierowałam na obrzeża mojej górnej części bielizny. Błądził ręką na krawędziach.
-Może się ...- uciał gdy wyśliznełam się z jego objęć i położyłam. Spojrzałam na niego wyczekująco jednak on był tak skupiony na zapaniętywaniu każdego małego kawałka mojego ciała. Po chwili jednak przysunął się i lekko musnął skórę koło mojego pępka przesuwając się ku górze.
-H...Harry ? -szepnełam łapiąc go za jego cudne loczki. Brunet natychmiastowo zaprzestał jakim kolwiek ruchom i spojrzał na mnie.
Poczułam jak moje poliki pokrywają się czerwienią. Chłopak przesunął się na brzeg łóżka i wciąż spoglądał na mnie. -Podasz mi koszulkę?
- Zrobiłem coś nie tak ?
- Nie poprostu... - zrobiłam przerwę- dasz mi tą koszulkę? - dodałam już nieco zdenerwowana. Chłopak sięgnął po moje okrycie i podał mi ją. -poprostu dziś nie jest najlepszy moment. -wyszeptałam gdy już okryłam się ciepłym kocem. Mojq decyzja pewnie go trochę zszokowała ale naprawdę nie jestem w najlepszej formie.
-A kiedy będzie ten właściwy moment-wzdrygnełam na jego cichy trochę mroczny głos .Odwróciłam się do niego i ciężko westchnełam.
-Przepraszam myślałam że jestem na to gotowa ale...
-A o czym ty mówisz? - zapytał mnie lekko oburzony.
-N.no wiesz.... ty i ja -momentalnie zrobiłam się czerwona na twarzy. Harry chyba zrozumiał o co mi chodzi , uśmiechnął się leniwie.
-Przecież .. nie ważne źle się zrozumieliśmy. -zaśmiał się i lekko przysunął się. -Zimno ci? -skomentował moje okryte ciało. Jedyne co było widać to moją głowę.
- Trochę. Kładziesz się? -uśmiechnełam się nieśmiało. Brunet szybko wskoczył pod kordłę i otulił mnie ramieniem. Przytuliłam się do jego nagiego torsu dłonią badając każdy najmniejszy szczegół tego obrazu.
-Co robisz jutro? -wyszeptał mi tuż przy uchy. Jego zachrypnięty głos działa na mnie tak kojąco.
-Mam zajęcia a potem idziemy paczką na kawe.
-Razem z Lukiem ? -jego głos już nie był tak uprzejmy. Poczułam nagły chłód z jego strony.
-O co ci chodzi? -podparłam się ręką by móc go obserwować z góry. Po jego twarzy było widać małe zakłopotanie.
-O nic.-zrobił sobie pauze-Poprostu wnerwia mnie to że z nim spędzasz tyle czasu.
-Ile czasu ? - lekko poirytowana odsunełam się i sięgnełam po frotkę do włosów. Brunet z zaciekawieniem przyglądał się moim poczynaniom.
-No chodzicie razem do szkoły to mu nie wystarczy? Musisz się spotykać z nim poza szkołą?
-Przesadzasz , jak chcesz to możesz iść z nami. -uśmiechnełam się do niego nieśmiało.
-A żebyś wiedziała że pójdę - powiedział pewnie-o której?
-Zadzwonie do ciebie jak będę kończyć zajęcia, okej?
-Ok, przytulisz się ? -rozłożył ręce w które zaraz się wtuliłam. Poczułam jak otula mnie aura ciepła i bezpieczeństwa. Przyglądałam się jak klatka chłopaka opada i podnosi się regularnie. Domyśliłam się że brunet zasnął.
***
HARRY
Z snu wybudził mnie chłód jaki poczułem gdy Carly podnosiła się z łóżka. Chwyciłem ją delikatnie za rękę przez co dziewczyna podskoczyła z zaskoczenia.
-Obudziłam cię? -usłyszałem jej cudowny głos. Może się komuś wydawać że to najbanalniejszy związek ale Carly nie jest zwyczajną dziewczyną. Jest piękna, delikatna a jednocześnie taka zadziorna i czasem niegrzeczna.
-Nie .-skłamałem-wstajesz do szkoły?
-Nie . Dopiero 4 rano. Wybudziłam się i nie mogę zasnąć. -przerwała na chwile- Nie przejmuj się i śpij dalej.
-O nie kachana jak ty nie śpisz to ja też nie.-wstałem z łóżka i pospiesznie podeszłem do Carly. Ona jest taka piękna gdy nieśmiało na mnie spogląda. Gdy złapałem ją za biodra ona delikatnie oparła swoje dłonie na moim torsie powodując u przyjemny dreszcz. -co będziemy teraz robić? -uśmiechnąłem się do niej łagodnie tuż przed tym jak musnąłem lekko jej szyje. Dobrze wiem że to jej czuły punk dlatego niezdziwiło mnie gdy brunetka uchyliła w bok głowę dając mi więcej miejsca do popisu. Przygryzłem delikatnie jej skórę powodując że jej odechy stały się mniej regularne. -No więc? -wyszeptałem bardziej seksownie. Nim zdążyła odpowiedzieć ponieważ przesunąłem jej twarz i zamknąłem jej usta swoimi. Na początku była lekko zaskoczona potem odpowiedziała i zaczeliśmy naszą grę.
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział XX
Spojrzeliśmy razem z Conorem w stronę drzwi. Mogłam się spodziewać że nie stoi tam nikt inny tylko Harry.Nie wiem czemu ale poczułam się jakbym kogoś zdradziła.
-Conor właśnie wychodził. -oświadczyłam by złagodzić stosunki między chłopakami.
-Nie niech zostanie chętnie posłucham co ma do powiedzenia. Bo jeśli się nie mylę to ostatnio jasno dałem ci do zrozumienia że od mojej paczki masz się trzymać zdala.
-Wystarczy że będziesz wystarczająco pilnował tych swoich smarkul. - powiedział wychodząc Conor. Stanął tuż przy wyjściu z sali naprzeciwko Harrego. Byłam co najmniej przerażona tą całą sytuacją. -A i zapomniałbym . Dziewczyny mają czas do końca tygodnia na zwrot kasy lub towaru.-wtrącił i wyszedł trącając lekko ramieniem Harrego. Chwilowo zapadła straszna cisza. Teraz uświadomiłam sobie jaki błąd popełniłam. I nie chodzi mi o Harrego tylko o Conora. Kilka lat temu powinnam go była spławić i wcale nie mięszać do mojego życia. Chociaż nie wiem jak bym teraz próbowała nie odczepi się nawet jak bym się bardzo starała. Chwile jeszcze rozmyślałam po czym uświadomiłam sobie że w sali jest jeszcze Harry. Próbowałam sobie przypomnieć o czym było ostatnie zdanie skierowane do Harrego. Coś o towarze i pieniądzach . Czyżby dziewczyny wkopały się w dilerstwo. O nie . Biedna Ally . To moja wina ,zaniedbałam naszą przyjaźń.
-O czym tak myślisz? -usłszałam zachrypnięty głos Harrego. Wydaje mi się że było w nim odrobina troski.
-O tym co powiedział Conor. Czy one.. no wiesz biorą?
-Nie wiem dokładnie wiem że są mu winne za towar. Ale spokojnie to już załatwione.
-No właśnie widziałam. To przez niego nie możesz narazie brać udziału w wyścigach.
-Mniej więcej.
-Czyli?
-No bo gdybym nie wszczął bujki...
-Co?-przerwałam mu.
-No poniosło mnie. A ciebie to nie denerwuje że nie możemy się go wogóle pozbyć.
-Harry przemoc nie jest rozwiązaniem . Nie mogłeś z nim normalnie pogadać ?
-Nie . -powiedział natychmiastowo i tak stanowczo że chyba nie było sensu dalej ciągnąć temat.
-A po co tu znów przyszedłeś?
- No bo tak. Chyba nie muszę ci się tłumaczyć?
-No tak tylko że myślałam że sobie pojechałeś?-zapytałam lekko zawstydzona.
-Dobra zmieńmy temat . Jak ci idą ćwiczenia?
-Ymm kiepsko , nie wychodzą mi obroty. Wogóle jestem przemęczona.
-To może pomogę? - zapytał trochę z cwaniacką miną. -Wiesz może zawodowcem nie jestem no ale pomóc mogę. -Harry poinformował mnie co i jak mam robić , a potem zaczeliśmy ćwiczyć. Gdy zaczeło mi wychodzić Harry mnie puścił i upadłam.
-Nic ci nie jest?-zapytał przerażony.
-Nie nic .
-To moja wina nie powinienem cię puszczać.
-Przestań upadki się zdarzają. Dobra na dziś mi starczy.Jadę do domu.
-Odwieźć cię? -zapytał patrząc na swoje buty.
-Nie,dzięki. Przyjechałam swoim cudem.
-Aham . To poczekam aż się przebierzesz i odprowadzę cię do auta,okej?
-Dla mnie spoko. Poczekaj tutaj. -szybko pobiegłam do przebieralni , zmieniłam strój i wróciłam. Przy drzwiach stał zamyślony Harry. -No to już jestem.
-To super. -powiedział z lekką irytacją. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Zrobiłam coś nie tak?
-Nie ... Poprostu muszę wracać.
-Coś się stało? -chłopak tylko burknął coś tam pod nosem. -Harry?
-Słucham ? - odwrócił się do mnie i zmroził mnie zwrokiem.
-Coś jest nie tak ?! Harry wiesz że możesz mi wszystko powiedzieć.
-Wiem. Możemy się pospieszyć ?
-Jak ci tak spieszno to sobie może idź. -powiedziałam z pretensją. Chłopak zatrzymał się przez co wpadłam na niego. Momentalnie ostygłam w miescu i nie wiedziałam jak mam go za to przeprosić. Harry obiął mnie w pasie i przyciągnął bliżej siebie.
-Posłuchaj jak chcesz mnie sprowokować to..
-To ?- zwróciłam się do niego. Chwilę potem poczułam jak jego ręka spoczeła na moim policzku po chwili obsunął ją lekko i zbliżył swoją twarz tak blisko mojej że nasze nosy się stykały. -Podobno się spieszysz?
-Nie aż tak bardzo-odparł i lekko musnął moje usta. Po chwili jednak się odsunął i zaczął iść jakby nigdy nic. -No idziesz?
-Jezu ty nie masz litości -krzyknełam do niego i podbiegłam bo musiałam go dogonić. Chłopak nie zwracając na mnie tak jakby uwagi podążał dalej. Gdy doszliśmy do mojego samochodu chamsko wepchał się na stanowisko kierowcy. Posłusznie więc zajełam miejsce obok.
-Możesz mi powiedzieć dlac..
-Chcę ci coś pokazać....
-A co takiego ? Harry jest późno ...
-Chyba mi nie odmówisz? No weź...
-Okej ale muszę być na jutro wypoczęta więc...
-Więc mnie nie zagaduj ..- skomentował i ruszył z piskiem opon . Szybko zapiełam pasy. Może i Harry jest dobrym kierowcom ale wole nie rezykować. Patrzyłam zahipnotyzowana na świecące jasno latarnie. Wydawało mi się że kojarzę ten region naszego miasteczka. Często przebywałam tu z Co... Nie koniec. Skarciłam się w myślach. Nie mogę sobie zaprzątać nim głowy. Z rozmysłu wytrąciło mnie pytanie Harrego.
-Hallo ...ty mnie wogóle słuchasz?
-Ymmm. No tak pewnie .
-Tak ?? To o co pytałem ?
-No dobra nie słuchałam cię. Zamyśliła się ,to taki grzech?
-No zależy o kim myślałaś ? -chłopak drążył temat. Gdybym ci powiedziała prawde wpadłbyś w niezły szał.
-Zmieńmy temat. O co pytałeś?
-O to czego tak posmutniałaś?
-Jaaaa?-udałam zdziwioną -No chyba śnisz. Carly Shay nigdy nie jest smutna. -dodałam z powagą dystykulując. Muszę przyznać że wyszło mi to trochę jakbym kopiowała zachowania przemądrzałych dziewczyn z mojej szkoły. Ale skutek mojego "występu" zadziałał. Harry się uśmiechnął i nie drążył tematu. Przypomniałam sobie że przecież nadal nie wiem gdzie konkretnie jedziemy.-Powiesz mi gdzie ...
-Zaraz zobaczysz. -wskazał na lampki zawieszone na drzewie.
-Impeza?
-Nie. Zgadyj dalej.-zachęcił mnie.
-Nie. - powiedziałam na przekór. Uśmiechnełam się do niego cwaniacko. W tym samym czasie auto się zatrzymało. Rozejrzałam się . Jedyne co zwróciło moją uwagę to mała altanka , trochę zaniedbana ale wręcz urocza.
-Zaskoczona? - usłyszałam zachrypnięty głos chłopaka.
-Zależy czym? - udałam zdziwioną.
-Dobra nie ważne . Choć . -kiwnął głową w stronę altanki. Złapał mnie za rękę i w ciszy po zamknięciu samochodu skierowaliśmy się w stronę altanki. Gdy byliśmy już w środku zauwarzyłam że na ławeczce leży termos i dwa pudełeczka z włoskim żarciem.
-Rozgości się pani ? - zaśmiał się lekko.
-Kto ci pomagał ?
-Powiedzmy że był ktoś kto miał wobec mnie dług. Ale to nie ważne. Zjesz może spaghetti?
-Pewnie. -zachichotałam cicho i usiadłam . Wziłam ciepłe pudełko w ręce i zaczełam jeść. Harry zrobił to samo. Oczywiście nie obyło się bez chichotów.
- I jak smakuje?
-Pewnie. Wiesz to trochę do ciebie niepodobne.
-Wiedziałem że w końcu to powiesz .-uśmiechnął się cwaniacko. Po tym jak zjedliśmy chłopak zbliżył się lekko i objął ramieniem.
- Dlaczego uważasz że to do mnie niepodobne? Wiesz kolacja w altance.
- Nie chciałam cię urazić ale tacy ludzie jak ty są trochę ....ymmm
-Oziębli, bez uczuć .
-Mniej więcej. A tak wogòle to jak ty dostaniesz się do domu ?
- Pomyślałem że może mnie
-Mam ci robić za szofera ?-zaczełam się śmiać.
-No chyba że mogę nocować u ciebie ? - uśmiechnął się chytrze.
- No w sumie mógłbyś spać w salonie czy coś.
-A to coś to twój pokój.
-Okej rusz tą swoją fajną pupcie.
-Uważasz że jest fajna? - chłopak był zdziwiony moimi słowami. Zawstydzona ukryłam policzki dobrze wiedząc że napewno są czerwone.
-Nie tak fajna jak loczki ale może być.
- O nie jak mogłaś -powiedział to z udawaną aluzją, a potem na niby się obraził. -Tego ci nie wybaczę.
-Okej to znaczy że dziś u mnie nie nocujesz?
- Yhhh no dobra. -wstał lekko mnie popychając. Szybko obiął mnie w pasie i lekko przytulił.- Choćmy bo robi się zimno.
-Okej. - szepnełam i pokierowałam swój organizm do samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera i włączyLam radio.
-To co do ciebie ?
-Jak chcesz .
-Znów zaczynasz.?
-Jestem poprostu zmęczona. Chcę się jak najszybciej położyć. - odparłam trochę wolniej niż zwykle. -Okej. -Wyszeptał i skupił się na prowadzeniu pojazdu. Wpatrywałam się w okno na wymijane samochody. Nawet nie wiem kiedyvznaleźliśmy się na podjeździe
niedziela, 3 listopada 2013
Rozdział XIX
Jeśli to czytasz nie zaszkodzi ci skomentować. Dla ciebie to tylko chwila dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~~
Po wejściu do domu było tak samo niezręcznie jak na podjeździe. Widać było że Harry jest tak samo zszokowany jak ja. Niestety teraz nasza relacja będzie jeszcze gorzej skomplikowana. Moje rozmyśleń wytrąciło mnie jakieś szeptanie Harrego.
-Przepraszam Harry możesz powtórzyć?
-Pytałem co one mają z tobą wspólnego?!-był co najmniej oburzony.
-Mówiłam ci że mój tata znalazł sobie nową dziewczynę która o ile się nie mylę jest matką twojej zmarłej dziewczyny!-wydarłam się na niego.
-Nie wyrzywaj się na mnie nie moja wina że twój ojciec to dziwkarz!- tego zdania nie wytrzymałam . Podbiegłam do niego cała zapłakana celując swoimi małymi dłońmi w jego tors.
-On wcale taki nie jest!?-dadałam szlochając chwile potem opadłam na kolana cała zapłakana i bez sił.
-Carly przepraszam ja wcale...nie chciałem go tak nazwać. Tylko jak inaczej nazwać człowieka który opuszcza swoją rodzinę pod wpływem zauroczenia.
-Ty go wcale nie znasz. Nie wiesz jaki jest. Nie znasz mnie i mojej rodziny. - naprawdę darzyłam go czymś w rodzaju uczucia lecz nie umiem rozmawiać z kimś kto w ten sposób ocenia moją rodzinę. -Harry proszę wyjdź. Nie mam ochoty na rozmowy. Nie mam ochoty na nic.
-Oj przestań co powiesz na relaksującą kompiel? - chłopak znacznie się przysunął co spowodowało kolejną falę ciepła. -Jak chcesz mogę ci ją przygotować.
-To miłe co mi proponujesz ale chcę zostać sama.
-Carly naprawdę nie chciałem tak nazwać twojego ojca. Choć przygotuję ci tą kąpiel . I potem sobie pójdę .
-Obiecujesz?
-Tak. No choć .-Harry pomógł mi wstać . Choć byłam na niego wściekła uległam mu? Sama siebie zadziwiam. Poszliśmy do mojego pokoju.
-To nie za bardzo romantyczne jak na takiego bed boya jak ty?
-Jak nikomu nie powiesz będziemy kwita.-zaśmiał się.
-Okej. Sól z fiołków rozsyp trochę na dnie a potem zalej ją olejkami zapachowymi z migdałowym i fiołków . Wszystko znajdziesz w koszyku na górze .
-No prosze jakie wymagania.
-Ja będę w garderobie. Jak coś..-nieskończyłam bo poczułam jak Harry napiera na mnie przez co wpadłam na ścianę-ymm Harry?
-Przepraszam ja nie chciałem . Chciałem cię pocałować.
-Okej kim jesteś i co zrobiłeś z tym twardym Harrym ?-zapytałam niby przerażona.
-Nic poprostu .... To ty tak mnie zmieniasz.
-Ykhhm -usłyszeliśmy za sobą-Przerwaliśmy miłą chwilę-zobaczyliśmy Cher i Zayna.
-Ym nie ja ...znaczy się Carly się potkneła upewniałem się czy jej nic nie jest.
-Yhm to my idziemy . Cher musi się odpicować na wyścig. Szkoda że ty masz tymczasowy zakaz. No to narazie- powiedział Zayn i zaraz zniknął . Odwróciłam się do Harrego.
-Zapomniałeś o tym wspomnieć?!
-Oj no przestań przecież sama mówiłaś że to nie miejsce dla ciebie. A tak wogóle to ...
-To ..?
-To musiałem komuś pomóc. Nie mogę cię w to wtajemniczyć przykro mi.
-To mi przykro. A teraz wybacz jestem zmęczona .
-Rozumiem że to szantarz. To w takim razie jak tak stawiasz sprawę to za buziaka mogę ci podpowiedzieć.
-Albo powiesz albo się tak nie bawię.
-Okej Sophie i Ally wkopały się w małe bagno związane z Conorem. Niechciałem cię wtajemniczać bo wiem że go nie lubisz i niecierpisz Sophie.
-O jakie konkretnie b a g n o chodzi? - przedostatnie słowo specjalnie zasygnalizowałam cudzysłowiem w powietrzu.
-Nie mogę ci powiedzieć obiecałem Ally.
-Mam tego wszystkiego dość Harry! Dobrze wiesz że to moja przyjaciółka i chcę dla niej najlepiej. Ale skoro dla ciebie jakaś głupia dziecinna obietnica jest ważniejsza to nie mamy o czym rozmawiać.
-Carly ...
-Nie Harry . Wyjdź z mojego domu.-powiedziłam już spokojnie choć bardzo pewnie.
-Wiesz że to nie fer ja nie każe ci mówić takich rzeczy.
-Ja ci nie każę ze mną przebywać. Harry zpstaw mnie narazie w spokoju.
-Wściekasz się bo pomogłem Sophie nie? Wcale nie chodzi ci o Ally.-powiedział nerwowo zaciskając dłonie w pięść.
-Nie opchodzi mnie ta ...-zaczełam krzyczeć już na równii wkurzona razem z nim.
-No dokończ ..
-Dziewczyna.
-Nie tak ją chciałaś nazwać. Pamiętaj że człowiek powinien najpierw zastanowić się nad sobą a potem oceniać innych!-wydarł się na mnie
-Mówisz to z własnego doświadczenia. Jakoś ty się nie zastanawiałeś przed nazwaniem mojego ojca dziwkarzem!- nakrzyczałam na niego.
- Dobra mam dość. Nara.
-Masz racje idź sobie.-wyszeptałam i chwilę po tym usłyszałam tylko dźwięk zamykających się drzwi. Nie miałam do tego wszystkiego siły poprostu dość mam tych wszystkich kłótni z Harrym , sytuacji z ojcem i ciągłych nieobecności mojej matki. Mam wszystkiego dość . Wiem że z jednej strony zachowuje się jak pięcioletnia egoistyczna dziewczynka ale z drugiej tak bardzo brak mi kogoś w kim miałabym oparcie. To banapny problem ale ja nie umiem się z nim uporać. Zmęczona tym wszystkim położyłam się i zasnełam.
***
Obudziłam się w jeszcze gorszym nastroju. Ubrałam się szybko i bez śniadania ruszyłam do szkoły. Dziś musiałam odpaliś swoje super auto bo zaspałam na busa. Jechałam powoli znanymi drogami aż na parking szkoły. Tam zostawiłam auto i pomaszerowałam prosto do wejścia. Spoglądając tam lekko dostrzegłam dobtmrze znaną mi postać -Harrego. Uznałam że najlepszym wyjściem z naszej sytuacji jest nie zwrócenie na niego uwagi. Ale za fajnie bym miała gdyby on nie zwrócił uwagi na mnie.
-Carly.-podszedł szybko. -Możemy pogadać?-odkręciłam głowę trochę w bok by przyjrzeć się ludziom stojącym na parkingu,, i tak wlepiają w ciebie oczy Carly więc po co się upewniasz?"
-Nie mam ochoty na rozmowę z t o b ą -specjalnie podkreśliłam ostatnie słowo.
-Chciałem cię przeprosić za moje zachowanie wczoraj. -i znów ten grzeczny Harry. Albo on jest prawdziwym aktorem albo ma sporo do nadrobienia przy powstrzymywaniu swoich złości.
-Muszę iść na zajęcia. -wskazałam na drzwi.
-Co do cholery mam zrobić byś się nie gniewała!-wydarł się . Teraz przynajmniej mogę być pewna że wszyscy się na nas patrzą.
-Nie drzyj się okej . Ja tu chodzę do szkoły. A co do twojego pytania to daj mi spokój.
-Tego naprawdę chcesz ? -zwrócił się łapiąc moją dłoń. Nie wyrwałam jej nie miałam siły. -Co powiesz na przejażdżkę?
-Ale że teraz ? Nie mogę opuścić..
-Oj daj spokój powiesz mamie że się źle czułaś . Obiecuję że przez cały dzień będziemy robić to co ty chcesz .
-Przykro mi Harry ale idę na zajęcia. -To po zajęciach dasz się gdzieś zaprosić?
-W sensie randka? -zapytałam nieśmiało
-W sensie spotkanie . No wiesz poszlibyśmy gdzieś sami czy z innymi.
-Sama nie wiem jutro mam zaliczenie z baletu muszę poćwiczyć.
-Mam pomysł ..-przerwał mu dzwonek
-Harry idę ..
-O której będziesz ćwiczyć
-Po zajęciach..
-Czyli ?
- od 16 a co ?
-Nic wpadne popatrzeć. Teraz leć bo się spóźnisz. -musnął mnie w policzek. Uśmiechnełam się i pobiegłam szybko do szkoły.
***
Zajęcia mineły mi bardzo szybko to dzięki temu że dziś całą grupą pracowaliśmy na zajęciach. Ostatnią miałam sztukę przez co lekko opuźnionym mózgiem udałam się do sali baletowej. Po drodze wstąpiłam tylko wziąść swoje białe baletki. Gdy już dochodziłam do sali przez okno zobaczyłam jak ktoś parkuje auto. To może dziwnie zabrzmi ale przypatrywałam się temu miejscu w nadziei że to Harry-nie pomyliłam się. Gdy wysiadł poprawił delikatnie dłonią swoje włosy i przeszedł do siedzenia obok. Z tamtąd wyjął reklamówkę ,po czym zamknął auto. Szybko skierowałam się do wyjścia.
-Hej .-powiedziałam niby od niechcenia gdy wszedł do szkoły.
-Hej-schylił się by mnie pocałować lecz się odsunełam .-Możemy najpierw poważnie pogadać?
-A o czym ?
-Carly wiem że jesteś zła za to że nazwałem tak twojego ojca . Przeprosiłem za to ,więc czemu dalej się na mnie gniewasz?
-Powiesz mi o co chodzi z Sophi i Ally?
-Mają małe kłopoty z Conorem . Ale nie martw się już prawie mamy go z głowy.
- Czyli nie powiesz mi o co chodzi? Najpierw mnie okłamujesz potem masz jakieś tajemnice z moimi przyjaciółkami. Myślisz że jak sobie przyjedziesz to wszystko zapomnę.
-Okej znów chcesz się na mnie wyrzywać!?
-Nie. Zresztą mam to wszystko gdzieś!-
-No i bardzo dobrze wiesz ja też mam wszystko gdzieś. Gdybyś zauważyła to zależy mi na tobie a ty się na mnie tylko wyrzywasz.
-Harry idź sobie. No idź . - chłopak zrobił tak jak prosiłam. Wyszedł. Patrzyłam jak idzie do samochodu i wsiada do niego, jednak go nie odpalał. Uznałam że nie będę tracić więcej czasu i udałam się do sali. Włączyłam muzykę i zaczełam ćwiczyć. Niestety nie umiałam się skupić przez kłutnie z Harrym . Ciągle myliłam kroki i się przewracałam.
-Kiedyś się tak nie potykałaś?-usłyszałam męski głos za sobą. Odwróciłam się i ujrzałam dobrze znaną i znienawidzoną przezemnie osobę-Conora.
-Co tu robisz? -odedzwałam się niemiło. Chłopak zbliżył się do mnie i zbliżał. Wkońcu pomiędzy mną a ścianą nie było nawet milimetra nie wspiminając że pomiędzy mną a Conorem było podobnie.
-Nic się nie zmieniłaś. Chyba nie zamierzasz się rumienić ?!
-Zmieniłam się i to bardzo. A na twój widok jedyne co mi się chce to wymiotować.
-Ykhhm-usłyszałam głos przy drzwiach.
piątek, 18 października 2013
Rozdział XVIII
Jeżeli to czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cały weekend minął mi dość spokojnie,niewliczając rozmowy z Harrym i z mamą.Przez niego zaczełam się poważnie zastanawiać nad tym co robie. Gdy rozmawiałam z mamą ona mi powiedziała że sama mam zdecydować. Wkońcu jestem młoda i chyba powinnam czerpać z życia trochę korzyści? W sumie sama nie wiem co mam robić. Dziś z samego rana zakomunikowałam dyrekcji że jak na razie będę kończyć szkołę normalnie. W sumie nawet zdziwiło ich to że zrezygnowałam. Zajęcia mijały szybko a ja już nie ubłaganie wyczekiwałam końca. Obiecałam sobie że dzisiejsze popołudnie spędzę z Ally. Ostatnio strasznie oddaliła się od naszej paczki. Na przerwach nie siada z nami. Zaczeła palić opuszczać się w nauce. Bardzo się zmieniła co mnie martwi. Nie chce by cierpiała, yhh .
-Carly? -usłyszaLam znajomy gLos za sobą.
-Harry ...-odwróciłam się do chłopaka- co ty tutaj robisz? - loczek zbliżył się do mnie i pocałował lekko w policzek.
-Skoro Mahomet nie przyszedł do góry to góra pofatygowała się do Mahometa.-zaśmiał się.
-Aha a po co tu przyszłeś?
-No bo się stęskniłem.-zabrzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie ale nie chciałam wyjść na chamską.-możesz się jakoś urwać z lekcji?
- ymm skończłam już zajęcia. A coś chcesz?
-tak.-odpowiedział błyskawicznie. -ymm może chcesz coś zjeść ?
-nie dzięki jadłam lunch. Możemy pójść na kawę .
-Panie przodem -wskazał na drzwi. Kiwnełam w podziękowaniu i ruszyłam. Przez całą drogę w krępującej ciszy chociaż było widać że Harry kilka razy próbował coś powiedzieć ale po chwili namysłu wachał się. Raz nawet próbował złapać mnie za rękę ale się odsunełam. Gdy weszliśmy do kawiarni zamówiłam swoją ulubioną kawę i usiadłam przy stoliku . Tak samo postąpił Harry tylko że tak jakby bardziej nerwowo. Gdy usiedliśmy znów zapadła cisza.
-Ymm powiesz coś czy będziemy tak w ciszy siedzieć -wkońcu zwróciłam mu uwagę. Chłopak zaczął nerwowo bawić się palcami -Harry no weź się ogarnij.
-Bo widzisz przemyślałem tą twoją opcję i doszłem do wniosku że nie powinienem stawać ci na drodzę do szczęścia. Niezależnie od tego jak bardzo cierpie z tego powodu.
-Ymm spoko ... Tyle że ja zrezygnowałam. Pogadałam z mamą trochę sama pogłówkowałam i doszłam do wniosku że nie mogę tak szybko chcieć dorosnąć. Choć nie mamy łatwo to damy rade, jakoś-uśmiechnełam się a On tylko odwzajemnił gest.
-Wiesz jesteś jakaś inna. Pamiętam początki naszej znajomości kiedy darłaś na mnie tą swoją słodką twarzyczkę. Nawet trochę tęsknie za tą upartą wredną Carly.
-Spadaj debilu .- zaczełam się z nim droczyć. Nasze spotkania ostatnio złagodniały. - wiesz kiedy jest kolejny wyścig?
-Narazie nie ma musimy poczekać. - jego mina momentalnie zrzędła mina.
-Coś się stało?-złapałam go za rękę na co chłopak zareagował trochę dziwnie bo lekko strącił ją z swojej. Zrobiło mi się strasznie głupio.
-Przepraszam cię ale musimy już wracać.
-Ja się nigdzie nie wybieram i tak muszę czekać na autobus.
-Chyba nie myślisz że pozwolę ci jechać autobusem. Zaparkowałem tu niedaleko.-powiedział surowo .
-Pomyślałeś o wszystkim tylko nie o tym by zapytać mnie czy będę miała chęć przebywać z tobą w jednym samochodzie.
-A co otrujesz się?-odpowiedział równie sarkastycznie jak ja poprzednią wypowiedz. Skrzywiłam się lekko.
-No nie wiem . Bije od ciebie złą energią. -upiłam ostatni łyk kawy i spojrzałam na towarzysza.
-Shay przestań pierdolić farmazony. Odwiozę cię choćbym miał to zrobić siłą.-wymówił to robiąc przy okazji swój zadziorny uśmieszek.
-Jak ja lubię cię denerwować.-uśmiechnełam się słodko.
-A wiesz co ja lubię w tym najbardziej to że po tym wszystkim będę mógł zarządać solidnych przeprosin. Na przykład takiego wielkiego namiętnego buziaka.
-No chyba śnisz Styles.-zaśmiałam się na całą kawiarnie. Już zauważyłam jak kelnerka powolnym ruchem zmierza ku nam by nas wyprosić . Pokazałam to Harremu a ten tylko uśmiechnął się i wyjął gotówkę z kieszeni .
-Harry ja za siebie..
-Nawet nie kończ zaprosiłem cię tu więc zapłacę okej.
-No skoro nalegasz. -poprawiłam płaszcz i wstałam by zaraz udać się do wyjścia. Chłopak uczynił to samo po czym skierowaliśmy swoje nogi do podliskiej opuszczonej ulicy.
-Serio nie masz gdzie zostawiać auta tylko na opuszczonej ulicy pełnej dziwaków?
-Możesz sobie żartować ale przynajmniej ja nie zostawiam auta na środku drogi w lesie ,- zaśmiał się. Jego docinka nie była ani pozytywna ani negatywna .
-no ale gdybyś tam nie zostawiła auta to pewnie byśmy się nie spotkali księżniczko.
- Jeżeli uważasz że będę do ciebie mówić mój książe to się mylisz .-odparłam zadowolona swoją wypowiedzią.
-Jakaś ty niedobra. -zaśmieliśmy się wspólnie . -Wskakuj chyba że wolisz tu zostać z tymi przemiłymi mężczyznami którzy napewno chętnie by się tobą zaopiekowali - jego wypowiedz yhh chociaż nie do końca byłm przekonana czego dotyczyła w jego ustach wszystko brzmi tak idealnie .-No wsiadasz ?
-Aaa tak już -i tak jak powiedziałam tak też zrobiłam . Jego auto jest niczym wielka świątynia czystości i świeżości . Można nawet że aż przesadnie o niego dba.
-O czym myślisz ?- powiedział kładąc rękę na moim kolanie .
-O niczym a co ?
-Nic wyglądałaś na zamyśloną. Jak poszedł ci test ze sztuki ?
-Nijak piszę go z resztą .
-Przemyślałaś -to bardziej zabrzmiało jak stwierdzenie ale uznałam że nie zaszkodzi mi się z nim podroczyć .
-Wybrałam to co dla mnie dobre bes twojej pomocy. -odedzwałam się sarkastycznie.
-Z tym sarkazmem to możesz przystopować , kotku. - ostatni wyraz specjalnie wypowiedział po niedługiej przerwie tak by zdanie zabrzmiało bardziej łagodnie.
-Tak oczywiście mój misiu -odedzwałam się słodko. Wjeżdżaliśmy na podjazd gdy zauważyłam całkiem mi obce auto.- Ciekawe kto to?
-Nie wiesz kto to może być?
-Nie -powiedziałam wychodząc z samochodu. Trafem otworzyły się również drzwi od domu a za nich wyszła Venessa i jakaś dziewczyna. Od razu przyjełam swój gfymas niezadowolenia.
-Cześć Carly. .... Harry
- Pani Venessa ,Sophie
-To wy się znacie ?
-To mama i siosta Vicky.-burknął pod nosem
-Oł -oburknełam do niego.-No nic co tutaj robicie ?
-Twój tata potrzebował kilku rzeczy dlatego po nie przyjechałam i zawiozę mu je.
-To czemu niezadzwonił do mnie tak bym była spokojniejsza chociażby.
-Bo może nie chciał-wyrwało się młodej dziewczynie
-Sophie zachowuj się. Harry może wpadniesz do nas kiedyś.
-To się jeszcze okaże .-oburknełam -To skoro macie to co potrzebujecie to ja żegnam.
-Dowidzenia.
-Dozobaczenia Harry-odedzwała się przesłodko moja dotychczasowa rywalka.
-Do zobaczenia-szturchneła ją matka . Harry nie odpowiedział im nic konkretnego. Widać było że jest tak samo zszokowany tą sytuacją jak ja.
piątek, 11 października 2013
Rozdział XVII
Jeśli już to czytasz to nie zaszkodzi Ci skomentować:) Dla Ciebie to chwila a dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~
-Ymn..to twoje. Oddaje bo nie wiem kiedy ... Oddaje bo jest twoja.
- Możesz ją sobie zatrzymać do twarzy ci w niej. -uśmiechnął się. - umm Carly?
-Tak Harry?
-Ładnie ci w tym swetrze.
-Przestań . Głupi jesteś. Jedź już zaraz będą narzekać że cię nie ma na wyścigu.
-A co im do tego?To moja sprawa z kim spędzam czas.
-No tak .
-Ale masz rację . Pójdę już zanim twoja mama mnie ścignie.
-Nie ma jej .
- ouł .Znów wyjechała ?
-No wkońcu to jej praca. Ymm. Harry miałeś ostatnio kontakt z Ally ??
-Nie a bo co ?
-Nie nic już . Nie zatrzymuję cię dłużej. Zresztą ja też mam co robić ..-powiedziałam i automatycznie odkęciłam się o 180 stopni. -Narazie .-dodałam szeptem i zaczełam iść w stronę domu.
-Carly -wykrzyczał gdy już prawie wchodziłam do domu. Podbiegł i lekko zdyszany zatrzymał się tuż obok mnie. -spotkamy się jutro ? -uniósł lekko swòj prawy kącik ust robiąc tym samym najbardziej cwaniacki uśmieszek jaki znam .
-Harry mówiłam ci że mam test.
-No dobra to umówmy się tak . Jeśli zależy ci na mnie i reszcie przyjaciół to pojedziesz teraz ze mną . Jeśli nie zależy to nie pojedziesz ze mną tym samym tracąc najlepszych przyjaciół pod słońcem a także najlepszy wieczór.Co ty na to ?
-Jeju jesteś okropny wiesz ?!
-Uznam to za komplement. Masz 15 minut.
-I co jeszcze ? -parsknełam. -Chyba nie sądzisz że teraz tak po prostu oleje sobie test i pojadę z tobą.
-A czemu nie ?
-Harry zrozum że naprawdę zależy mi na tym stażu.
-A mnie zależy by nie stracić ciebie.-wymskneło mu się. Szczerze moja reakcja była dość banalna. Jak dziecko z podstawówki zaczełam się czerwienić i patrzeć na nogi.
-Harry.. To bardzo miłe ..tyle że ...musisz zrozumieć że ja ..
-Tak wiem chcesz tego stażu. Rozumiem ale możesz to samo zrobić normalnie kończąc szkołę. Niech ci się tak nie spieszy do samodzielności bo uwierz mi z doświadczenia wiem że życie poza liceum nie jest tak kolorowe.
-Okej zastanowie się. -pokiwałam . Spoglądając na niego miałam teraz mięszane uczucia. Może on ma rację za bardzo się spieszę. Muszę to obgadać z mamą. -Może wejdziesz ?
-W sumie pewnie już po wyścigach to czemu nie . -przewróciłam lekko oczami wywołując u niego cichy chichot. -Nie boisz się tak sama siedzieć w tak wielkim domu?
-Nie ,przywykłam do tego. Gdy byłam mała mieszkaliśmy w Londynie . Tam zostawałam z moją opiekunką lub gosposią . Teraz od czasu do czasu przyjeżdza tutaj dobra znajoma mojej mamy.
-No tak i masz jeszcze swojego wiernego psa. -zaśmiał się.
-Nie żartuj z Lili . -walnełam go w ramię. -Idziemy do mnie czy do salonu.
-Do ciebie. - powiedział robiąc zalotny uśmieszek .
-Palant. -zaśmiałam się . -Zaczynam się ciebie bać.-znów wybuchłam dziecięcym śmiechem. Chłopak zbliżył się od tyłu i złapał mnie w pasie.
-Czego tak się śmiejesz ?
-Z niczego -odpowiedziałam próbując się wyszarpać z jego objęć. -Nie szarp się tak przecież nic ci nie zrobie .-zaśmiał się robiąc akcent niczym z horroru.
-Harry przestań. To mało śmieszne. -zaczełam na niego wrzeszczeć .
-Oj no weź przecież sobie jaja robię . To jak zamierzasz ze mną spędzić czas ?
-ymmm a proponujesz coś ?
-Niiieee ja skąd znowu - taka banalna rozmowa a zajeła nam czas do rana. Nie wiem co powoduje że choć często z Harrym się kłucę to chyba z nikim nie miałam tal dobrego kontaktu. Czas nam mijał nieubłaganie. Gdy zaczeło świtać chłopak zgarnął swoje rzeczy i wrócił do swojego domu. A ja ? Ja zostałam sama z biedną Lili ,położyłam się i zaraz zasnełam .
***
Obudziłam się koło 13 gdy usłyszałam lekkie przymknięcie drzwi od mojego pokoju. Przeciągnełam się dając rozluźnienie moim mięśniom.
-Cher to ty ? -krzyknełam na cały dom. Usłyszałam jak dziewczyna o niewielkich stopach wtórnie podbiega do moich drzwi.
-ymm nie wiesz morderca ale najpierw się rozejrzę a potem cię zabiję . -zaśmiała się robiąc przy tym niewyobrażalnie dziwne i komiczne miny. -Jak tam nocka z Harrym. Nie zaprzeczaj chłopaki wyciągneli zbędne informacje już jak wchodził. I jak tam nadal chcesz wyjechać ?
-Jeju dajcie mi czas do zastanowienia. Myślicie że tak po prostu po jednym takim spotkaniu rzucę to wszystko. Otórz muszę to jeszcze przemyśleć ,okej ?
-Spoko . -odpowiedziała i po chwili wyszła . Resztę dnia spędziłam samotnie w swoim pokoju.
___________________________
Rozdział krótki bo ostatnio nie mam zbytnio czasu by pisać. Mam do was prośbę . Zdecydujcie wolicie krótkie rozdziały a częściej czy długie rozdziały ale rzadziej .
KOMENTUJCIE PLIS
Jeżeli chcecie być informowani to dawać swoje tt. xx
środa, 2 października 2013
Rozdział XVI
Gdy Harry wyszedł poczułam że znòw ogarnia mnie smutek. Przeszłam do salonu . Lubiałam tu przebywać z tatą. Poczułam charakterystyczną woń perfum mojej mamy.
-Hej mamuś.
-Idziesz dziś gdzieś z Harrym?
-Nie zostanę z tobą. -uśmiechnełam się do rodzicielki. Odwzajemniła gest i odeszła do kuchni. Powoli posnułam do sqpjego pokoju i padłam na łóżko. Wkońcu muszę normalnie funkcjonować. Sięgnełam po notatki i zaczełam je czytać. Znurzona sięgnełam po telefon i wcisnełam rozmowy z Harrym . Połączyłam się i natychmiastowo rozłączyłam. Zapomniałam całkiem że kilka pomieszczeń dalej jest Cher. Nie jestem pewna czy nie ma u niej Zayna dlatego wyślejej sms-a.
_________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:Cher xx
ymm jest jeszcze Zayn??
__________________________
Nie czekając na odpowiedź udałam się do łazienki w celu przygotowania się do snu.Gdy już wróciłam sprawdziłm wiadomości. Fakt że Cher nie odpisała troche mnie zdziwił. Postanowiłam do niej zajrzeć. Po krótkiej chwili znajdowałam się pod drzwiami jej pokoju. Zastanawiałam się czy zapukać czy może wejść bez uprzedzenia. Uznałam że zapukam i tak też zrobiłam. Jednak nawet po dłuższej chwili oczekiwania nikt się nie odedzwał. Ogólnie było u niej aż za cicho. Uchyliłam lekko drzwi i o mało nie wybuchłam płaczem. Cher spała wtulona w tors Zayna. Widać było że obudziłam chłopaka bo zaspany próbował przetrzeć oczy ze zmęczenia.
-Hej -szepnełam tak by nie obudzić przyjaciółki.Chłopak tylko machnął mi wolną ręką na przywitanie.-Zostajesz?- niestety nim się obejrzałam zbudziłam Cher.
-O hej . Zasneliśmy.. która to godzina?- zapytała całkiem zamroczona.
-Ymmm coś koło 23 . Zayn jak chcesz to znajdę ci coś po tacie ?
-Nie będę się zbierał. Jutro Cher będzie nocować u nas. Harry ciebie też pewnie zaprosił wkońcu opijamy jego nowe porshe.
-Ymmm chyba zapomniał mi o tym wspomnieć ale to nic bo ja mam pełno spraw. Zresztą impreza Halloween.-klasnełam lekko rękoma o uda . Uśmiechnełam się i wskazałam że już pójdę.Cicho wykonałam drogę powrotną do pokoju. Niestety to nie jest dość proste bo podłoga w niektórych miejscach skrzypi. Gdy weszłam do pokoju ujrzałam palący się ekran telefonu więc udałam się po niego ostrożnie omijając każdą rzecz na podłodze. Wziełam tekefon do rèki i jeszcze przed odebraniem połączenia luknełam kto dźwoni. Mogłam się domyśleć że to Harry.
-Hej
-Hej ,otwórz mi drzwi.
-Harry??? ty oszalałeś . A jak mama
-Otwierzasz czy nie bo tu jest zimno.
-No już ... poczekaj zaraz otworzę. - rozłączyłam się i po cichutku skradłam się na dół do drzwi. Otworzyłam je delikatnie i wpuściłam gościa.
-Po cichu i uważaj podłoga skrzypi.
-Spoko-wyszeptał ròwnie cicho jak ja . Przeszliśmy pomału do mojego pokoju.Usiedliśmy na łóżku.
-No to po co przyjechałeś?
-Przeprosić cię za ten telefon .
-Aaa spoko mnie też się czasem zdarza pomylić numer.
-Ymm co robisz jutro?
-Idę na impreze Halloween.
-O kurde zapomniałem ... nie obrazi
-Nie musisz iść .Słyszałam że robisz impreze bo masz nowe Porshe.
-Carly naprawde wyleciało mi z głowy. Jeśli chcesz to przełożę to na sobotę.
-Nie nie musisz . I tak pewnie będziesz się lepiej bawił na swojej imprezie.
-Carly naprawde mi przykro.
-Mi też-przerwałam mu znowu. -Mogę cię zapytać o coś osobistego?
-No raczej tak.-kiwnął i zbliżył się do mnie.
-Yh kim jest Sophi?
-Aaa ona to siostra Vicky.
-Yhm to pewnie znacie się dobrze?
-Wiem do czego dążysz.Nic mnie z nią nie łączy. Ona poprostu jest siostrą Vicky.
-Jasne a Vicky to twoja była dziewczyna. Dobra nieważne.
-Jeju czego wy dziewczyny zawsze robicie z niczego wielką aferę.
-Nie robię afe..-niedokończyłam bo Harry pocałował mnie delikatnie.-Nigdy tego nie rób. Nie lubię jak ktoś mi przerywa nawet w taki sposób.
-Sorki ale jak się tak złościsz to tak słodko wyglądasz.
-Zamknij się...
-Ooo ktoś się zarumienił..
-Debil.
-Oj ale lubisz tego debila ,prawda?
-Oj no nie wiem ...-chłopak nie czekał tylko zaczął mnie gilgotać-Harry przestań-wybełkotałam podczas śmiania. -Harry proszę. ....-po chwili oboje zdyszeni padliśmy na łóżko .
-Carly??
-Tak?
-Późno już...
-No i ????
-Pójdę już ,wiesz?
-Nie musisz. Mogę ci przynieść coś do przebrania.
-Ale twoja mama?
-Oj tam . Naprawdę się nią przejmujesz?
-No wkońcu to twoja mama.
-Idę zaraz przyjdę.-wyszłam z pokoju i udałam się do BYŁEJ garderoby mojego taty. Wziełam jakieś dresy i koszulkę. Poszłam z powrotem do pokoju .
-Masz ja jeszcze skoczę po coś do picia . Chcesz coś?
-Umm wodę.
-Okej-i z powrotem cicho i uważnie ruszyłam do kuchni. Wziełam dwie wody i już miałam iść z powrotem gdy ktoś złapał mnie za biodra.
-Matko boska ,wystraszyłeś mnie.
-Hahaha -zaśmiał się cicho.
-Miałeś się przebrać.
-Muszę iść chłopaki do mnie dźwonili. No więc....
-No więc ?..
-Przyszedłem się pożegnać..
-Aaa no to paa
-Chyba żartujesz..-powiedział zanim złączył nasze usta. Zaskoczona oddałam pocałunek i tak całowaliśmy się coraz namiętniej. Wkońcu nie miałam jak oddychać więc się lekko odsunełam.-No tak muszę pamiętać mała kobieta to małe płuca.
-Przestań ..
-Co mam przestać? Jesteś moją małą kobietą.
-Hahaha twoją?
-Ymmm no bo chyba nie masz nikogo innego na oku ?
-No chyba nie ale to nie zmienia faktu że..
-Że co..
-Że nie muszę być twoją dziewczyną.
-No racja. Muszę już lecieć- mówiąc pocałował mnie w czoło.-Zastanów się ...nad tym .
-Harry jeżeli to miało być pytanie o to czy chce być twoją dziewczyną to...
-Okej zastanów się czy chcesz się dalej ze mną spotykać..
-Jako ...
-Oj proszę cię ... naprawdę ci na tym zależy...
- Nie nie zależy mi na niczym prócz mamy...
-Oj no nie złość się ..
-Nie złoszczę ...
-Yhym no spadam pa-schylił się by dać mi całusa lecz ja się odsunełam - to aluzja.
-Nie to tylko niezależne odruchy.
-No dobra pa . -powiedział i wyszedł z mojego domu. Obstawiam że samochód był zaparkowany dalej bo gdy Harry wyszedł w pobliżu zrobiła się głucha cisza. Zerknełam szybko na zegarek w salonie wpół do 3 ,no super.. Szybko przeszłam do pokoju i się położyłam.
****
Mineło kilka dni kurczowo unikam Harrego i prawie mi się to udawało. Dziś wszyscy wybierali się na wyścigi . Ja jedyna nienormalna zostaje w domu pod pretekstem mojej ulubionej komedii . Oczywiście dziś nie leci nic sensownego w telewizji . Poprostu nie wiem unikałam go bez przyczyny. Zapaliłam nocną lampkę koło łóżka i wziełam się za czytanie książki . Jakieś dziwne budowle i opisy a to wszystko po to by mieć już spokój z takim przedmiotem jak Plastyka. Nagle poczułam wibracje koło kostki . To niestety mój telefon. Dżwoni nie kto inny jak Harry. Poczekała aż się rozłączy jednak on nie dawał za wygraną i dźwonił do upadłego . Wkońcu jak nie odbiorę to jeszcze tu przyjedzie.
-Słucham?
-Carly czego nie przyjechałaś na wyścig?
-Bo mam sporo nauki. Zresztą to nie jest miejsce dla mnie.
-Yhm a może przyjedziesz do nas do domu chciałbym z tobą pogadać.
-Harry sorry ale muszę kończyć mama mnie woła-znów skłamałam.
-No to przynajmniej ...
-Paa -powiedziałam i się rozłączyłam. Żałuje tego co robię ale obiecałam sobie że muszę dostać ten staż. A jak go dostane to będę mogła pomóc mamie.Niestety rozmyślanie nad moją przyszłością przerwał mi kolejny telefon . Tym razem nawet nie zerkałam kto to tylko odebrałam .
- Hallo?
-Wyjdź na taras
-Al..-niezdążyłam bo się rozłączył.
Zeszłam na dół zakładając ciepły swetr. Wyszłam na taras i siadłam na zimnych schodach. Po chwili zauważyłam światła i usłyszałam jak hamuje na moim podjeździe.
Po chwili zobaczyłam wysiadającego Harrego. Był co najmniej zły jak nie wkurzony. Podszedł i usiadł obok.
-Unikasz mnie ?
-Nie ja..
-Nie ściemniaj Cher mi powiedziała że ten test macie w przyszłym miesiącu.
-Od kiedy to .. zresztą nie muszę ci się tłumaczyć ..
-Okej . Powiesz mi dlaczego mnie unikasz ?
-Nie unikam ,poprostu nie mam ostatnio zbyt dużo czasu. Próbuje szybciej skończyć liceum bo jak Ci mówiłam w przyszłym roku jadę do Londynu. Tam zamierzam studiować i pracować. Oczywiście wiem że na początku będzie mi trudno..
- Moment. Przerywam Ci by zadać dla mnie bardzo ważne pytanie. A znajdziesz czas dla mnie i innych podczas tego roku?
-To nie takie proste. Słuchaj nie będę wybierać między rodziną a przyjaciółmi.
- No tak przyjaciółmi... więc to przemyśliłaś i to widzę już ostatecznie.
-Harry słuchaj ja nie chce was stracić ale to dla mnie bardzo ważne i nie chce żyć zawsze na koszt mamy.
-Carly ale skoro ...
-Nie Harry postanowiłam i nie zmienie zdania.
-Okej skoro tak to ja się zbieram .
-Ymm poczekaj chwile zaraz wrócę..-poszłam szybko do domu i pobiegłam jeszcze szybciej do mojej garderoby. Wziełam jedyną rzecz jaką miałam po Harrym i ruszyłam w drogę powrotną. Jednak chłopak nie stał na tarasie tylko już w przedsionku.
-Ym to twoje . Oddaje bo nie wiem kiedy się...
_____________
Rozdział trochę krótki . Jeśli czytasz to niezaszkodzi ci skomentować. Dla ciebie to tylko chwilka dla mnie wielka motywacja .
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział XV
Obudziłam się przez docierające za okna promyki światła. Przeciągnełam się i rozejrzałam po pokoju w którym nie było Harrego. Westchnełam ciężko i podeszłam bardzo pomału do okna. Stałam tam chwile w bezruchu odcinając się od codzienności. Tą jakże cudowną chwilę przerwał mnie cichy chichot oraz oplatające moją talie duże dłonie.
-Hej -powiedziałam trochę za bardzo sarkastycznie.
-O co ci znów chodzi?
-O nic mogłeś mnie obudzić
-A po co ?
-Po to bym zdąrzyła do szkoły. -odpowiedziałam zła spoglądając na zegarek.
-No tak panna Kujon nie może pójść na wagary-zaśmiał się.
-Mogę ale chodząc na wagary i olewając wszystko do niczego nie dojdę. -wykrzyczałam mu w twarz ,ominełam i przeszłam do łazienki. Szybko uwinełam się z poranną toaletą i uspokojona wyszłam do pomieszczenia gdzie przebywał Harry. Zły spojrzał lustrując mnie wzrokiem aż przeszły mnie ciary.
-Naprawdę uważasz mnie za dno?-przełknełam głośno ślinę i udałam że nie słyszę. -Ej nie udawaj że mnie nie słyszysz!-warknął.
- Nie mam cię za dno poprostu ...-zastanowiłam się nad wyjaśnieniem ale go nie miałam.-poprostu ...
-No poprostu co ... nawet nie umiesz znaleźć wytłumaczenie. Nie wiem po co ja się łudziłem taka panna jak ty zawsze uważa się za boginie.
-Wcale nie ja poprostu ... wyrwało mi się... -powiedziałam niespoglądając na niego. Szybko zaczełam pakować rzeczy do swojego plecaka by jak najszybciej udać się do wyjścia. Gdy już byłam w drzwiach wychodząc odwróciłam się i najciszej jak umiałam wyszeptałam przepraszam. Wybiegłam szybko mijając kolejne pomieszczenia aż znalazłam się przy aucie. Odwróciłam się mając nadzieję że Harry pobiegł za mną lecz się trochę przeliczyłam. Wsiadłam i z piskiem opon ruszyłam w stronę domu. Uznałam że z takim humorem nie będzie mi trudno uprosić mamę o to by zadźwoniła do pani Hoggris i zwolniła mnie. Wkońcu ich jedyna córeczka od czasu do czasu może mieć zły dzień. Rozmyślałam jeszcze chwilę i spostrzegłam że już praktycznie dojerzdżam. To co zobaczyłam na naszym podjeździe trochę mnie zdziwiło. Było tam z 5 dużych kartonów z rzeczami mojego taty. Wysiadłam szybko z auta i oburzona pobiegłam do domu.Gdy wchodziłam do domu minełam jakąś kobietę.
-Mamo!!-krzyknełam szukając rodzicielki-Mamo do cholerci co tutaj się dzieje!?
-Kochanie uspokuj się. Ymm po prostu tata się wyprowadza.
-Jak to poprostu?!?
-Cześć Carly-usłyszałam za sobą głos ojca. -Możemy pogadać?
-A mamy o czym?
-Tak chcę ci kogoś przedstawić.Vanessa przyjdź tutaj. -chwilę potem ujrzałam kobietę którą wcześniej minełam.
-Cześć Carly. Dużo o tobie słyszałam.
-No ja o tobie nic . Może lepiej. Będę u siebie.-krzyknełam już przy schodach. Pobiegłam szybko do pokoju i trzasnełam drzwiami. W tej chwili nue marzyłam o niczym innym jak wtuleniu się w tors Harrego. Jednak nie mogę tego uczynić bo i on ma mnie dziś w poważaniu. Położyłam się wygodnie na swoim łóżku i próbowałam o wszystkim zapomnieć. Nawet nie wiem w którym momencie moje oczy opadły ze zmęczenia.
***
Obudziło mnie pukanie do mojego pokoju.
-Mamo daj mi spokój chcę odpocząć jestem chora.
-Hej -odedzwała się Cher
-Cześć.-odpowiedziałam obrażona.
-Przykro mi z powodu twojego taty. No i kłótni z Harrym.
-Daj spokój świat się przez to nie zawalił.
-Ta jasne nie chcesz o tym gadać to nie. -powiedziała i wyszła. O jeju dlaczego nikt mnie rozumie. Wszyscy obwiniają tylko mnie a siebie niewidzą. Z rozmyśleń wybudził mnie dźwięk telefonu. Zerknełam na urządzenie i od razu na mojej twarzy pojawił siè uśmiech.Odblokowałam i przystuknełam na zielone miejsce.
-Słucham?!
-Hej też miło mi cię słyszeć. Haha co robisz.
-Nic Luke. A co chcesz?
-Nic wiesz martwie się o ciebie.
-Nie musisz nic mi nie jest trochę się przeziębiłam.
-Może wpadne i poprawię ci humor.
-Wolałabym nie . Mam dziś bardzo zły humor i znając życie nie przejdzie mi on tak od sobie.
-Coś się stało? Coś z Harrym?
-Jeju czego wszyscy myślą że on jest pępkiem świata. Chodzi o mojego tatę-westchnełam głęboko i próbowałam zatamować stojące w mpich oczach łzy . Moje starania i tak były na próżno bo kto by nie przeżywał tego iż własny ojciec woli jakąś kobiecinę zamiast ciebie i twojego szczęścia.
-A co z nim nie tak ? Pokłuciliście się?
-Nie ... On się wyprowadził do jakiejś kobiety. Zapomnijmy. Muszę kończyć. Paa
-Paaa jak coś to dźwoń.
-Okej. -i po tych słowach zakończyłam połączenie. Opadłam zmęczona na łóżko. Nagle usłyszałam wołanie mamy z dołu.Powoli ruszyłam ku rodzicielce. Gdy schodziłam schodami zauważyłam że gada z kimś w przedsionku.
-Mamo?-zapytałam bardziej po to by ukazała mi mojego gościa niż by zwróciła na mnie uwagę. Jednak była ona za bardzo zajęta rozmową z ... HARRY???? Przecież to ja go obraziłam to po co on tu...
-Umm może przejdziecie do Carly pokoju?
-Nie ...-odpowiedziałam od razu i złapałm chłopka za rękę i wyszłam na zewnątrz.
-Ejjj..-wysyczał i wyrwał swoją dłoń Lokers.-Co ci jest ? Przyjechałem się pogodzić a ty jeszcze próbujesz mnie pogrążyć..
-Nie ja poprostu dbam o to byśmy bardziej się nie kłócili. Zrozum nie mam dziś humoru-wyjąkałam ostatnie zdanie przypominając sobie o tacie. -Chcę przez najbliszy okres posiedzieć sama podjąć pewne decyzje .. Zastanowić się nad wszystkim.Przepraszam.
-I znów to robisz... Wiesz co mam dosyć przyjechałem.... do ciebie a ty co ?
-Mój tata wyniósł się do jakiejś lafiryndy !!! Wiesz teraz to raczej ... nieważne-zaczełam szlochać. Chłopak delikatnie przybliżył się do mnie ale tak jakby się bał zmiejszyć dystansu mniędzy nami. -Przytulisz mnie czy będziesz tak stał jak debil.- Harry nic nie powiedział tylko oplutł swoje dłonie w mojej talii i przyciągnął mnie do siebie . Przez moment zapomniałam o istniejącym świecie dopóki Lokers nie zaczął przygryzać lekko moje ucho.
-Wiesz jak bardzo lubię jak się denerwujesz? Jesteś wtedy taka... Kobieca ..
-Haha -zachichotałam-okej zimno mi wejdziemy ?
-A tym razem mnie nie wyprosisz?
-Nie . -Podniosłam się na palcach i skradłam chłopakowi całusa . Po chwili znaleźliśmy się na tarasie a potem w domu. -Mamuś idziemy do mojego pokoju. -krzyknełam
-Dobrze. Jadę na zakupy. Chcecie coś ?-oboje odkiwaliśmy na nie i skierowaliśmy się do schodów. Poprowadziłam chłopaka do siebie do pokoju a sama na chwile udałam się do Cher po notatki z dzisiejszych lekcji. Pogadałyśmy chwilę po czym wróciłam do siebie.
-Już jestem.-Zakręciłam się w drzwiach. Notatki na chwilę położyłam na szafce nocnej a sama usadowiłam się okrakiem na nogach Hazzy. -Serio?Żadnej reakcji??- skrzywiłam się.
-Tym mnie nie przekupisz-uśmiechnął się .-To co dziś powiedziałaś było niewybaczalne.
-Oj no wiem ale mnie zdenerwowałeś...
-Czyli to moja wina...
-Ymmm no niewiem. -zażartowałam i siadłam obok niego. Wziełam notatki i zaczełam je uważnie przeglądać co przy Harrym było nie małym wyczynem. Chłopak spostrzegł iż go ignoruje dlatego zaczął wiercić się jak jakiś przedszkolak.
-Harry przestań się wiercić próbuje się skupić. -wydarłam się lekko na niego. Odwróciłam się a ten zrobił słodką minę pokornego zwierzaczka. -Okej spoko co chcesz?
-No przytulić i wogóle.
-Och no proszę..-przysunełam się i przytuliłam go lekko. Lecz ten przywarł do mnie jakby mu ktoś zacementował dłonie-Harry .... Trochę mi słabo przez to twoje ściskanie.-jego reakcja była błyskawiczna. Uśmiechnełam się delikatnie.-ymm tak teraz wpadłam na myśl ... Czego nie ma z tobą Zayna ???
-Nie powiem i tak masz już dużo kłopotów. Z resztą to nie nasza sprawa co się dzieje pomiędzy nim i Cher.
-A co się dzieje?
- Podobno się pokłucili . Zayn nie chce o tym z nikim gadać ... Ogółem wszystko się zjebało pomiędzy naszą paczką od kiedy...
-Od kiedy co ??No proszę nie krępuj się...
-Od kiedy się spotykamy.... To nie tak że źle mi z tobą ale trochę przykro mi że olaliśmy całą naszą grupę i teraz cały czas poświęcamy wam...
-Nikt wam nie kazał-odpowiedziałam ironicznie. -Wiesz co miałam racje swoim przyjazdem tylko pogorszyłeś naszą sytuację... Lepiej ...-przerwałam na chwilę by zaobserwować reakcję chłopaka -Lepiej będzie jak przez jakiś czas damy sobie spokuj... Oboje zakłuciliśmy sobie przez siebie plany ...
-Rozumiem ..teraz to ja ci przeszkadzam... No pewnie idź do tego twoojego Luka ...-powiedział podnosząc się z łóżka i kierując do drzwi. Po drodze zrzucił moje zdjęcie z Lukiem . Wiem jestem trochę dziwna bo nadal je trzymam jak najbliżej. Nim zareagowałam chłopak znalazł się na schodach.
-Harry do cholery jasnej stój. -krzyknełam na cały dom .- wiem że on ci przeszkadza ... Mi też nie jest łatwo pogodzić się z niektórymi rzeczami ale ja i Luke będziemy przyjaciółmi...
-To sobie bądzcie. Skoro tak to mnie już tu nie zobaczysz.
-Wypchaj się. -podbiegłam do niego.
-zależy jeszcze czym !-uśmiechnął się .
-Palant!
-Kujon
-Mój palant-powiedziałam po czym stanełam na brzegu schodka i się pośliznełam. Na szczęście naprzeciw był Harry który mnie złapał.
-Jeju aż tak lecisz na mój wygląd?-zaśmiał się.
-Głupek z ciebie. Ale ...
-Ale co ..-i znów pojawił się u niego ten chytry uśmiech.
-Ale i tak bardzo cię lubię.
-Ojcoś ściemniasz Shay.
środa, 4 września 2013
takie info:P
Rozdział XIV
-U siebie. Carly tylko bądz w miarę łagodna bez względu co ci powie,okej?-poprosił mnie gdy już wchodziłam na górę. Udałam się natychmiast do pokoju Lokersa. Uchyliłam lekko drzwi i ujrzałam wpienionego Harrego który leżał na łóżku.
-Zayn mówiłem ci że nie chce o tym gadać.- wykrzyczał nawet nie spoglądając w tą stronę.
-O ile wiem jestem Carly i nie przyjechałam taki kawał po to by siedzieć w milczeniu. -zaśmiałam się na co chłopak natychmiastowo podparł się na łokciach.
-Co ty tu robisz nie powinnaś gratulować swojemu Lukowi wygranej. -jego słowa wcale nie należały do najsłodszych a co najgorsze nie zabardzo się orientowałam o co chodzi.
-Harry przyjechałam bo Zayn zadzwonił. Martwiłam się a ty mi mówisz że mam iść do Luka?? Za kogo ty mnie masz?-oburzona zaczełam dodatkowo dystykulować. Hazza wstał i podszedł bardzo blisko mnie . Na chwile spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Podobno znów z nim jesteś. Gdy się o tym dowiedziałem nie miałem najmniejszej ochoty stawać z nim do wyścigu a co najgorsze przegrałem i teraz on ma moje porsche. A ono jest wyjątkowe.
-Jeju i afera o zwykłe porsche powinieneś wiedzieć że możesz je stracić. - spojrzałam na niego i nasze spojrzenia połączyły się magnetyczną siłą.
-To nie jest zwykłe porsche okej- powiedział przez zaciśnięte szczęki.
-A co jest w nim takiego niezwykłego-dodałam roześmiana.
-Dla ciebie może i jest to śmieszne ale dla mnie było wyjątkowe bo... Nie ważne. -i skierował się z powrotem na łóżko. Zaciekawiło mnie to więc zdecydowałam wyciągnąć od niego wszystko.
-Skoro zaczynasz wypowiedź to może ją skończysz. Co jest takiego specyficznego w tym aucie?
-Widzisz ... ten samochód to pamiątka po mojej zmarłej przyjaciółce ... Ona mi go podarowała gdy ... No umierała.
-Bardzo mi przykro. -odwróciłam i wytarłam lekko mokre policzki-mogę z nim pogadać skoro to dla ciebie takie ważne. Może zgodzi się na rewanż . Pójdę już.
- Mogłabyś zostać ?- to pytanie rozniosło moje skupienie przy otwieraniu drzwi. Chłopak z powrotem wstał podszedł do mnie i zbliżył się tak że nie miałam własnej przestrzeni osobistej.
-Nie..stety mam ... kolację rodzinną muszę tam być. Może innym razem?
-Pewnie o ile tym razem mnie nie spławisz.
-Harry to nie tak że ja cię spławiam tylko mam sporo obowiązków związanych z tą imprezą na Halloween. A właśnie impreza ... Nie musisz zakładać kostumu.
-Dzięki -wyszeptał i musnął delikatnie mój prawy policzek. Gdy jednak podniósł wzrok jego zielone tęczówki wpatrywały się w moje jak zaczarowane. Trudno było tego nie odezajemnić. Zbliżyliśmy swoje twarze do siebie.
-Harry ... jaa..-niedokończyłam bo połączył nasze usta. Delikatne pocałunki przerwało nam mocne uderzenie drzwi w moje plecy.
-Ał -jękłam .
-Chciałyśmy się przywitać -zaśmiała się Ally a za niej Cher.
-Ymm co wy..
-Naściemniałyśmy że musimy zrobić tą dejorację bo przecież praktycznie nikt nie wie że jrst skończona i przyjechałyśmy tu bo dostałyśmy wiadomość od chłopaków.
-I starzy wam tak poprostu uwierzyli ?
- Wkońcu cała chata dla nich do rana niepowinni narzekać. - zaśmiała się Cher.
-Dziewczynyyyy-krzykneli wzajemnie Zayn i Niall.
-My idziemy do klubu jak coś to chodzcie.
-Zostaniemy-odpowiedział jej uśmiechnięty Harry. Gdy dziewczyny poszły chłopak zaczął się śmiać jak opentany.
-Mogę wiedzieć co cię tak śmieszy?
- Mnie nic takiego. haha ..No bo już miałem powiedzieć coś co by zmieniło moje życie.....
- yhm a co?
- Czy ty zawsze jesteś taka dociekliwa ?
- ymmm tak .
- No więc - zająkał się - chciałem byśmy się trochę bliżej poznali bo widzisz jest coś w tobie takiego niecodziennego...
- ymm zanim coś powiesz więcej to muszę ci coś powiedzieć . Przemyślałam sprawę stażu i w przyszłym roku przeprowadzam się do Londynu by jednak się go podjąć.
- Aham czyli mam rok by zawrócić ci tak w głowię byś z niego zrezygnowała?- zaśmiał się obejmując moją talię.
- Nie bo widzisz ja nie zamierzam rezygnować z czegoś co zapewni mi moją przyszłość i rozwijanie pasji.. nawet jeśli mnie oczarujesz
-Czyżby Carly rzuciłą mi wyzwanie?- schylił się do mojej szyi i lekko musnął jej fragnent. On robił to specjalnie jednak nie dałam rady nieulec pokusie. Zamknęłam lekko oczy i westchnełam cicho, on tylko zachichotał i kontynuował swój nurt tyle że bardziej zbliżając się do ust. Gdy je rozchyliłam on się odsunął.
- Haha nie będzie wcale tak trudno skoro już teraz nadstawiasz te piękne malinowe usta.
- Zamknij się . Masz jakiąś koszulkę bo dziewczyny spakowały mi ciuchy na jutro ale piżamy nie ma - powiedziałąm wskazując mu plecak przy łóżku.
- Myślę że coś znajdę. - gdy znikł za drzwiami jego mini garderoby ja sięgnełam do plecaka po nową bieliznę . Niewiem dlaczego ale nie znalazłam nic prócz jakiś czarnych koronkowych gaci i skąpego także czarnego bustonosza. Był także zwykły komplet ale nie miałam zbyt dużego wyboru bo przecież nie pójdę jutro jak dziwka. wziełam te rzeczy i zaniosłam do łazienki po czym wróciłąm do sypialni Loczka. Chłopak stał z czarną koszulką z numerem 69.
- ymm dzięki . Pójdę się wykompać. Zaraz wracam. - wziełąm koszulkę i znikłam w łazience.
***
Po jakiś pietnastu minutach relaksacyjnej kompieli wyszłam wysuszyłam się i ubrałam . Brudne rzeczy wrzuciłam do kosza na pranie i wyszłam .
- Łazienka jest twoja.
- yhm - wyszeptał dalej pisząc z kimś smsy.
- Gdzie mogę spać ?
- Tutaj.
- Ale że z tobą ?- spytałam zestresowana.
- Ymm chyba nie będziesz kazała mi spać na podłodzę czy w salonie na kanapie?
- Nie ja tam pójdę - dodałam szybko siadając na sam brzeg łóżka.
- Czego ty się boisz?
-Ja się nie boje.
- Tak ?- zapytał zbliżając się do mnie . Momentalnie odskoczyłam . - Jeju wcale?
- Dobra może być i tutaj . - powiedziałam siadając do niego tyłem i lekko podnosząc nogi. - zamierzasz się na mnie tak patrzeć ?
- przepraszam - speszony zgasił światło i poszedł do garderoby. Otuliłam się kordłą po sam czubek nosa. W pokoju było bardzo ciepło ale nie lubiałam swojego wyglądu w szczególności w jednej sypialni z chłopakiem. Po chwili z garderoby wyszedł Lokers ubrany w szare dresy . Był bez koszulki dzięki czemu mogłam podziwiać każdy drobny szczegół jego ciała, jest strasznie wysportowany oraz ma sporo tatuaży.
- Zgasisz światło?-powiedział kładąc się po drugiej stronie łóżka. Wyciągnełam lekko rękę i zgasiłam lampę . - Aż tak ci zimno?
- Co ? nie jestem przyzwyczajona do..
- Spania z chłopakiem ?
- Między innymi.
- Spoko to tak jakbyś spałą z misiem tylko z bonusami- dodał zbliżając się . - chyba przytulisz się do misia?
- ymm wolę jednak swoją przytulankę... - gdy to powiedziałam chłopak zaczął mnie gilgotać . - okej przytulę się tylko przestać - wykrzyczałam
- okej - ułożył się i wskazał swoje ramię którym mnie potem otoczyć. Starałam się jednak utrzymać jakąś przestrzeń którą on zaburzył. Chwycił jedną z moich nóg i podniósł zginając w kolanie. - Tak lepiej. Chcesz o czymś pogadać?
- Ymmm możemy ... Co cię inspiruje do tatuaży?
- Haha nom to głupie ale po części dziewczyny z którymi byłem moja mama i siostra. Za to ty masz ciałko bez skazy?
- Mam tatuaż . Przy palcu u nogi serduszko. To dość głupia decyzja.
- gdzie robiłaś ?
- Luke mi zrobił sprzętem od kolegi. Ale to stare dzieje. - chłopak przelotnie spojrzał na mnie z żalem . - Co?
- Sporo cię wiąże z tym Lukiem ?
- Łączyło teraz na szczęście jestem wolna .
- A co jest takie złe w byciu z kimś?
- Niewiem ale wtedy czuje że gdy się z tą osobą roztaje to umyka mi cząstka mnie.
- Znajdziesz tego jedynego i nic ci nie będzie umykać.
- już znalazłam- wypaliłam cicho a Harry zaskoczony spojrzał na mnie.
- Tak ? Mogę wiedzieć kto to?- zarumieniłam się na to pytanie. Każdy głupi zauważył by że chodzi mi o niego . - ty ...mi się... też .. no wiesz
- Ymm nie ?
- też mi się podobasz...
- haha żartujesz haha
- nie....
- To fajnie tyle że ja wyjeżdzam i dupa. -klepnełam go lekko w tors reką .
- Przecież ja też mógłbym się wyprowadzić ...
- Yhm
- To co dostanę buziaczka na zgodę ??
- Ale tylko jednego???- nie zdąrzyłąm to dobrze wypowiedzieća jużpoczułam lekko muskające usta. Rękoma błądził poswojej koszulce . ///nie martwiłam się dopuki nie dotarł ręką pod nią . Jego ręce były wszędzie. A nasz pocałunek spowodował że pomału brakowało mi tchu, Odsunełam się lekko.
- Harry miał być jeden buziak...
- Przepraszam jeśli cię uraziłem...
- Nie spoko tylko nie spiesz się tak bo się uduszę okej a i łapki na koszulce nie pod.
-Jeju jakie wymagania ... hah żartowałem... ymm kładziemy się spać jest koło 23?
- - Jasne .... dobranoc - powiedziałam i wtuliłam się w Harrego.