piątek, 18 października 2013

Rozdział XVIII


Jeżeli to czytasz nie zaszkodzi Ci skomentować. Dla Ciebie to tylko chwila dla mnie wielka motywacja do dalszego pisania.
~~~~~~~~~~~~~~~~~
Cały weekend minął mi dość spokojnie,niewliczając rozmowy z Harrym i z mamą.Przez niego zaczełam się poważnie zastanawiać nad tym co robie. Gdy rozmawiałam z mamą ona mi powiedziała że sama mam zdecydować. Wkońcu jestem młoda i chyba  powinnam czerpać z życia trochę korzyści? W sumie sama nie wiem co mam robić. Dziś z samego rana zakomunikowałam dyrekcji że jak na razie będę kończyć szkołę normalnie. W sumie nawet zdziwiło ich to że zrezygnowałam. Zajęcia mijały szybko a ja już nie ubłaganie wyczekiwałam końca. Obiecałam sobie że dzisiejsze popołudnie spędzę z Ally. Ostatnio strasznie oddaliła się od naszej paczki. Na przerwach nie siada z nami. Zaczeła palić opuszczać się w nauce. Bardzo się zmieniła co mnie martwi. Nie chce by cierpiała, yhh .
-Carly? -usłyszaLam znajomy gLos za sobą.
-Harry ...-odwróciłam się do chłopaka- co ty tutaj robisz? - loczek zbliżył się do mnie i pocałował lekko w policzek.
-Skoro Mahomet nie przyszedł do góry to góra pofatygowała się do Mahometa.-zaśmiał się.
-Aha a po co tu przyszłeś?
-No bo się stęskniłem.-zabrzmiało to bardziej jak pytanie niż stwierdzenie ale nie chciałam wyjść na chamską.-możesz się jakoś urwać z lekcji?
- ymm skończłam już zajęcia. A coś chcesz?
-tak.-odpowiedział błyskawicznie. -ymm może chcesz coś zjeść ?
-nie dzięki jadłam lunch. Możemy pójść na kawę .
-Panie przodem -wskazał na drzwi. Kiwnełam w podziękowaniu i ruszyłam. Przez całą drogę w krępującej ciszy chociaż było widać że Harry kilka razy próbował coś powiedzieć ale po chwili namysłu wachał się. Raz nawet próbował złapać mnie za rękę ale się odsunełam. Gdy weszliśmy do kawiarni zamówiłam swoją ulubioną kawę i usiadłam przy stoliku . Tak samo postąpił Harry tylko że tak jakby bardziej nerwowo. Gdy usiedliśmy znów zapadła cisza.
-Ymm powiesz coś czy będziemy tak w ciszy siedzieć -wkońcu zwróciłam mu uwagę. Chłopak zaczął nerwowo bawić się palcami -Harry no weź się ogarnij.
-Bo widzisz przemyślałem tą twoją opcję i doszłem do wniosku że nie powinienem stawać ci na drodzę do szczęścia. Niezależnie od tego jak bardzo cierpie z tego powodu.
-Ymm spoko ... Tyle że ja zrezygnowałam. Pogadałam z mamą trochę sama pogłówkowałam i doszłam do wniosku że nie mogę tak szybko chcieć dorosnąć. Choć nie mamy łatwo to damy rade, jakoś-uśmiechnełam się a On tylko odwzajemnił gest.
-Wiesz jesteś jakaś inna. Pamiętam początki naszej znajomości kiedy darłaś na mnie tą swoją słodką twarzyczkę. Nawet trochę tęsknie za tą upartą wredną Carly.
-Spadaj debilu .- zaczełam się z nim droczyć. Nasze spotkania ostatnio złagodniały. - wiesz kiedy jest kolejny wyścig?
-Narazie nie ma musimy poczekać. - jego mina momentalnie zrzędła mina.
-Coś się stało?-złapałam go za rękę na co chłopak zareagował trochę dziwnie bo lekko strącił ją z swojej. Zrobiło mi się strasznie głupio.
-Przepraszam cię ale musimy już wracać.
-Ja się nigdzie nie wybieram i tak muszę czekać na autobus.
-Chyba nie myślisz że pozwolę ci jechać autobusem. Zaparkowałem tu niedaleko.-powiedział surowo .
-Pomyślałeś o wszystkim tylko nie o tym by zapytać mnie czy będę miała chęć przebywać z tobą w jednym samochodzie.
-A co otrujesz się?-odpowiedział równie sarkastycznie jak ja poprzednią wypowiedz. Skrzywiłam się lekko.
-No nie wiem . Bije od ciebie złą energią. -upiłam ostatni łyk kawy i spojrzałam na towarzysza.
-Shay przestań pierdolić farmazony. Odwiozę cię choćbym miał to zrobić siłą.-wymówił to robiąc przy okazji swój zadziorny uśmieszek.
-Jak ja lubię cię denerwować.-uśmiechnełam się słodko.
-A wiesz co ja lubię w tym najbardziej to że po tym wszystkim będę mógł zarządać solidnych przeprosin. Na przykład takiego wielkiego namiętnego buziaka.
-No chyba śnisz Styles.-zaśmiałam się na całą kawiarnie. Już zauważyłam jak kelnerka powolnym ruchem zmierza ku nam by nas wyprosić . Pokazałam to Harremu a ten tylko uśmiechnął się i wyjął gotówkę z kieszeni .
-Harry ja za siebie..
-Nawet nie kończ zaprosiłem cię tu więc zapłacę okej.
-No skoro nalegasz. -poprawiłam płaszcz i wstałam by zaraz udać się do wyjścia. Chłopak uczynił to samo po czym skierowaliśmy swoje nogi do podliskiej opuszczonej ulicy.
-Serio nie masz gdzie zostawiać auta tylko na opuszczonej ulicy pełnej dziwaków?
-Możesz sobie żartować ale przynajmniej ja nie zostawiam auta na środku drogi w lesie ,- zaśmiał się. Jego docinka nie była ani pozytywna ani negatywna .
-no ale gdybyś tam nie zostawiła auta to pewnie byśmy się nie spotkali księżniczko.
- Jeżeli uważasz że będę do ciebie mówić mój książe to się mylisz .-odparłam zadowolona swoją wypowiedzią.
-Jakaś ty niedobra. -zaśmieliśmy się wspólnie . -Wskakuj chyba że wolisz tu zostać z tymi przemiłymi mężczyznami którzy napewno chętnie by się tobą zaopiekowali - jego wypowiedz yhh chociaż nie do końca byłm przekonana czego dotyczyła w jego ustach wszystko brzmi tak idealnie .-No wsiadasz ?
-Aaa tak już -i tak jak powiedziałam tak też zrobiłam . Jego auto jest niczym wielka świątynia czystości i świeżości . Można nawet że aż przesadnie o niego dba.
-O czym myślisz ?- powiedział kładąc rękę na moim kolanie .
-O niczym a co ?
-Nic wyglądałaś na zamyśloną. Jak poszedł ci test ze sztuki ?
-Nijak piszę go z resztą .
-Przemyślałaś -to bardziej zabrzmiało jak stwierdzenie ale uznałam że nie zaszkodzi mi się z nim podroczyć .
-Wybrałam to co dla mnie dobre bes twojej pomocy. -odedzwałam się sarkastycznie.
-Z tym sarkazmem to możesz przystopować , kotku. - ostatni wyraz specjalnie wypowiedział po niedługiej przerwie tak by zdanie zabrzmiało bardziej łagodnie.
-Tak oczywiście mój misiu -odedzwałam się słodko. Wjeżdżaliśmy na podjazd gdy zauważyłam całkiem mi obce auto.- Ciekawe kto to?
-Nie wiesz kto to może być?
-Nie -powiedziałam wychodząc z samochodu. Trafem otworzyły się również drzwi od domu a za nich wyszła Venessa i jakaś dziewczyna. Od razu przyjełam swój gfymas niezadowolenia.
-Cześć Carly. .... Harry
- Pani Venessa ,Sophie
-To wy się znacie ?
-To mama i siosta Vicky.-burknął pod nosem
-Oł -oburknełam do niego.-No nic co tutaj robicie ?
-Twój tata potrzebował kilku rzeczy dlatego po nie przyjechałam i zawiozę mu je.
-To czemu niezadzwonił do mnie tak bym była spokojniejsza chociażby.
-Bo może nie chciał-wyrwało się młodej dziewczynie
-Sophie zachowuj się. Harry może wpadniesz do nas kiedyś.
-To się jeszcze okaże .-oburknełam -To skoro macie to co potrzebujecie to ja żegnam.
-Dowidzenia.
-Dozobaczenia Harry-odedzwała się przesłodko moja dotychczasowa rywalka.
-Do zobaczenia-szturchneła ją matka . Harry nie odpowiedział im nic konkretnego. Widać było że jest tak samo zszokowany tą sytuacją jak ja.

2 komentarze: