Obudziłam się przez docierające za okna promyki światła. Przeciągnełam się i rozejrzałam po pokoju w którym nie było Harrego. Westchnełam ciężko i podeszłam bardzo pomału do okna. Stałam tam chwile w bezruchu odcinając się od codzienności. Tą jakże cudowną chwilę przerwał mnie cichy chichot oraz oplatające moją talie duże dłonie.
-Hej -powiedziałam trochę za bardzo sarkastycznie.
-O co ci znów chodzi?
-O nic mogłeś mnie obudzić
-A po co ?
-Po to bym zdąrzyła do szkoły. -odpowiedziałam zła spoglądając na zegarek.
-No tak panna Kujon nie może pójść na wagary-zaśmiał się.
-Mogę ale chodząc na wagary i olewając wszystko do niczego nie dojdę. -wykrzyczałam mu w twarz ,ominełam i przeszłam do łazienki. Szybko uwinełam się z poranną toaletą i uspokojona wyszłam do pomieszczenia gdzie przebywał Harry. Zły spojrzał lustrując mnie wzrokiem aż przeszły mnie ciary.
-Naprawdę uważasz mnie za dno?-przełknełam głośno ślinę i udałam że nie słyszę. -Ej nie udawaj że mnie nie słyszysz!-warknął.
- Nie mam cię za dno poprostu ...-zastanowiłam się nad wyjaśnieniem ale go nie miałam.-poprostu ...
-No poprostu co ... nawet nie umiesz znaleźć wytłumaczenie. Nie wiem po co ja się łudziłem taka panna jak ty zawsze uważa się za boginie.
-Wcale nie ja poprostu ... wyrwało mi się... -powiedziałam niespoglądając na niego. Szybko zaczełam pakować rzeczy do swojego plecaka by jak najszybciej udać się do wyjścia. Gdy już byłam w drzwiach wychodząc odwróciłam się i najciszej jak umiałam wyszeptałam przepraszam. Wybiegłam szybko mijając kolejne pomieszczenia aż znalazłam się przy aucie. Odwróciłam się mając nadzieję że Harry pobiegł za mną lecz się trochę przeliczyłam. Wsiadłam i z piskiem opon ruszyłam w stronę domu. Uznałam że z takim humorem nie będzie mi trudno uprosić mamę o to by zadźwoniła do pani Hoggris i zwolniła mnie. Wkońcu ich jedyna córeczka od czasu do czasu może mieć zły dzień. Rozmyślałam jeszcze chwilę i spostrzegłam że już praktycznie dojerzdżam. To co zobaczyłam na naszym podjeździe trochę mnie zdziwiło. Było tam z 5 dużych kartonów z rzeczami mojego taty. Wysiadłam szybko z auta i oburzona pobiegłam do domu.Gdy wchodziłam do domu minełam jakąś kobietę.
-Mamo!!-krzyknełam szukając rodzicielki-Mamo do cholerci co tutaj się dzieje!?
-Kochanie uspokuj się. Ymm po prostu tata się wyprowadza.
-Jak to poprostu?!?
-Cześć Carly-usłyszałam za sobą głos ojca. -Możemy pogadać?
-A mamy o czym?
-Tak chcę ci kogoś przedstawić.Vanessa przyjdź tutaj. -chwilę potem ujrzałam kobietę którą wcześniej minełam.
-Cześć Carly. Dużo o tobie słyszałam.
-No ja o tobie nic . Może lepiej. Będę u siebie.-krzyknełam już przy schodach. Pobiegłam szybko do pokoju i trzasnełam drzwiami. W tej chwili nue marzyłam o niczym innym jak wtuleniu się w tors Harrego. Jednak nie mogę tego uczynić bo i on ma mnie dziś w poważaniu. Położyłam się wygodnie na swoim łóżku i próbowałam o wszystkim zapomnieć. Nawet nie wiem w którym momencie moje oczy opadły ze zmęczenia.
***
Obudziło mnie pukanie do mojego pokoju.
-Mamo daj mi spokój chcę odpocząć jestem chora.
-Hej -odedzwała się Cher
-Cześć.-odpowiedziałam obrażona.
-Przykro mi z powodu twojego taty. No i kłótni z Harrym.
-Daj spokój świat się przez to nie zawalił.
-Ta jasne nie chcesz o tym gadać to nie. -powiedziała i wyszła. O jeju dlaczego nikt mnie rozumie. Wszyscy obwiniają tylko mnie a siebie niewidzą. Z rozmyśleń wybudził mnie dźwięk telefonu. Zerknełam na urządzenie i od razu na mojej twarzy pojawił siè uśmiech.Odblokowałam i przystuknełam na zielone miejsce.
-Słucham?!
-Hej też miło mi cię słyszeć. Haha co robisz.
-Nic Luke. A co chcesz?
-Nic wiesz martwie się o ciebie.
-Nie musisz nic mi nie jest trochę się przeziębiłam.
-Może wpadne i poprawię ci humor.
-Wolałabym nie . Mam dziś bardzo zły humor i znając życie nie przejdzie mi on tak od sobie.
-Coś się stało? Coś z Harrym?
-Jeju czego wszyscy myślą że on jest pępkiem świata. Chodzi o mojego tatę-westchnełam głęboko i próbowałam zatamować stojące w mpich oczach łzy . Moje starania i tak były na próżno bo kto by nie przeżywał tego iż własny ojciec woli jakąś kobiecinę zamiast ciebie i twojego szczęścia.
-A co z nim nie tak ? Pokłuciliście się?
-Nie ... On się wyprowadził do jakiejś kobiety. Zapomnijmy. Muszę kończyć. Paa
-Paaa jak coś to dźwoń.
-Okej. -i po tych słowach zakończyłam połączenie. Opadłam zmęczona na łóżko. Nagle usłyszałam wołanie mamy z dołu.Powoli ruszyłam ku rodzicielce. Gdy schodziłam schodami zauważyłam że gada z kimś w przedsionku.
-Mamo?-zapytałam bardziej po to by ukazała mi mojego gościa niż by zwróciła na mnie uwagę. Jednak była ona za bardzo zajęta rozmową z ... HARRY???? Przecież to ja go obraziłam to po co on tu...
-Umm może przejdziecie do Carly pokoju?
-Nie ...-odpowiedziałam od razu i złapałm chłopka za rękę i wyszłam na zewnątrz.
-Ejjj..-wysyczał i wyrwał swoją dłoń Lokers.-Co ci jest ? Przyjechałem się pogodzić a ty jeszcze próbujesz mnie pogrążyć..
-Nie ja poprostu dbam o to byśmy bardziej się nie kłócili. Zrozum nie mam dziś humoru-wyjąkałam ostatnie zdanie przypominając sobie o tacie. -Chcę przez najbliszy okres posiedzieć sama podjąć pewne decyzje .. Zastanowić się nad wszystkim.Przepraszam.
-I znów to robisz... Wiesz co mam dosyć przyjechałem.... do ciebie a ty co ?
-Mój tata wyniósł się do jakiejś lafiryndy !!! Wiesz teraz to raczej ... nieważne-zaczełam szlochać. Chłopak delikatnie przybliżył się do mnie ale tak jakby się bał zmiejszyć dystansu mniędzy nami. -Przytulisz mnie czy będziesz tak stał jak debil.- Harry nic nie powiedział tylko oplutł swoje dłonie w mojej talii i przyciągnął mnie do siebie . Przez moment zapomniałam o istniejącym świecie dopóki Lokers nie zaczął przygryzać lekko moje ucho.
-Wiesz jak bardzo lubię jak się denerwujesz? Jesteś wtedy taka... Kobieca ..
-Haha -zachichotałam-okej zimno mi wejdziemy ?
-A tym razem mnie nie wyprosisz?
-Nie . -Podniosłam się na palcach i skradłam chłopakowi całusa . Po chwili znaleźliśmy się na tarasie a potem w domu. -Mamuś idziemy do mojego pokoju. -krzyknełam
-Dobrze. Jadę na zakupy. Chcecie coś ?-oboje odkiwaliśmy na nie i skierowaliśmy się do schodów. Poprowadziłam chłopaka do siebie do pokoju a sama na chwile udałam się do Cher po notatki z dzisiejszych lekcji. Pogadałyśmy chwilę po czym wróciłam do siebie.
-Już jestem.-Zakręciłam się w drzwiach. Notatki na chwilę położyłam na szafce nocnej a sama usadowiłam się okrakiem na nogach Hazzy. -Serio?Żadnej reakcji??- skrzywiłam się.
-Tym mnie nie przekupisz-uśmiechnął się .-To co dziś powiedziałaś było niewybaczalne.
-Oj no wiem ale mnie zdenerwowałeś...
-Czyli to moja wina...
-Ymmm no niewiem. -zażartowałam i siadłam obok niego. Wziełam notatki i zaczełam je uważnie przeglądać co przy Harrym było nie małym wyczynem. Chłopak spostrzegł iż go ignoruje dlatego zaczął wiercić się jak jakiś przedszkolak.
-Harry przestań się wiercić próbuje się skupić. -wydarłam się lekko na niego. Odwróciłam się a ten zrobił słodką minę pokornego zwierzaczka. -Okej spoko co chcesz?
-No przytulić i wogóle.
-Och no proszę..-przysunełam się i przytuliłam go lekko. Lecz ten przywarł do mnie jakby mu ktoś zacementował dłonie-Harry .... Trochę mi słabo przez to twoje ściskanie.-jego reakcja była błyskawiczna. Uśmiechnełam się delikatnie.-ymm tak teraz wpadłam na myśl ... Czego nie ma z tobą Zayna ???
-Nie powiem i tak masz już dużo kłopotów. Z resztą to nie nasza sprawa co się dzieje pomiędzy nim i Cher.
-A co się dzieje?
- Podobno się pokłucili . Zayn nie chce o tym z nikim gadać ... Ogółem wszystko się zjebało pomiędzy naszą paczką od kiedy...
-Od kiedy co ??No proszę nie krępuj się...
-Od kiedy się spotykamy.... To nie tak że źle mi z tobą ale trochę przykro mi że olaliśmy całą naszą grupę i teraz cały czas poświęcamy wam...
-Nikt wam nie kazał-odpowiedziałam ironicznie. -Wiesz co miałam racje swoim przyjazdem tylko pogorszyłeś naszą sytuację... Lepiej ...-przerwałam na chwilę by zaobserwować reakcję chłopaka -Lepiej będzie jak przez jakiś czas damy sobie spokuj... Oboje zakłuciliśmy sobie przez siebie plany ...
-Rozumiem ..teraz to ja ci przeszkadzam... No pewnie idź do tego twoojego Luka ...-powiedział podnosząc się z łóżka i kierując do drzwi. Po drodze zrzucił moje zdjęcie z Lukiem . Wiem jestem trochę dziwna bo nadal je trzymam jak najbliżej. Nim zareagowałam chłopak znalazł się na schodach.
-Harry do cholery jasnej stój. -krzyknełam na cały dom .- wiem że on ci przeszkadza ... Mi też nie jest łatwo pogodzić się z niektórymi rzeczami ale ja i Luke będziemy przyjaciółmi...
-To sobie bądzcie. Skoro tak to mnie już tu nie zobaczysz.
-Wypchaj się. -podbiegłam do niego.
-zależy jeszcze czym !-uśmiechnął się .
-Palant!
-Kujon
-Mój palant-powiedziałam po czym stanełam na brzegu schodka i się pośliznełam. Na szczęście naprzeciw był Harry który mnie złapał.
-Jeju aż tak lecisz na mój wygląd?-zaśmiał się.
-Głupek z ciebie. Ale ...
-Ale co ..-i znów pojawił się u niego ten chytry uśmiech.
-Ale i tak bardzo cię lubię.
-Ojcoś ściemniasz Shay.
On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
poniedziałek, 16 września 2013
Rozdział XV
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Będą jeszcze jakieś części? bo nie mogę się doczekać :*
OdpowiedzUsuńtak oczywiście. Myślę że pojawi się niedługo. Niestety mam sporo lekcji i nie za dużo czasu ale będzie kontynuacja. :)
Usuńnext, next, next ! :)
OdpowiedzUsuńojej postaram się :)
Usuń