niedziela, 18 sierpnia 2013

Rozdział XII

*oczami Cher*
Gdy wróciłam do rodzinnego miasta myślałam że wszystko bedzie jakieś normalne . Myliłam się bo niestety pojawił się tu też Zayn. Ten przeklęty Zayn Malik. Miałam z nim złe wspomnienia między innymi dlatego że mnie skrzywdził i ośmieszał przed wszystkimi. Ale teraz jest inny taki zwyczajny nie wynosi się jak przedtem. Teraz próbował się wmięszać się w nas zwyczajnych. Właśnie szliśmy ulicami Londynu gdy z naprzeciwka wyszła do nas była zgraja Zayna. Od razu próbowałam się choć odrobinę odsunąć lecz on mocno złapał moją rękę i przeplutł palce z moimu .Dziewczyny z naprzeciwka zrobiły zdziwione miny co trochę mnie rozbawiło . Na nasze nieszczęście w tej grupce była prawie była dziewczyna Malika,któea nie ukrywała swojej złości. Podeszła bezpośrednio do nas i uderzyła go w twarz.
-Wiesz co jak mogłeś. Znikasz z dnia na dzień bez słowa wyjaśnienia i teraz w dodatku widzę cię z tą ....yhhh słów mi brak. Między nami koniec . -wykrzyczała i udając że płacze. Nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem a chłopak razem ze mną .
-Wow...ma dziewczyna talent aktorski- zaśmiałam się poprawiając sweter.- chyba już możesz puścić moją rękę- dodałam poszarpując lekko ręką. Nie wiem dlaczego robię się dla niego niemiła,przecież wcale nie musiał się narażać . Mógł ściemnić jakąś bajeczkę że się do niego przyczepiłam czy coś.
Jednak nie tym  razem  postawił się Jene. - właściwie to ile wy byliscie razem?- zapytałam i pożałowałam że to zrobiłam.Mulat spojrzał na mnie skupiony.
- Prawie rok.  Tak się cieszę że wkońcu się od niej uwolniłem i że nie muszę się starać być tym popularnym w szkole.- uśmiesznął się delikatnie. Dochodziliśmy powoli do jego domu. - Idziesz ze mną?- zapytał wyciągając do mnie wolną rękę.
-Poczekam  długo ci to zajmnie?- spytałam mając nadzieję że chłopak zrozumie że ma nie nalegać .
- Postaram się szybko to załatwić, napewno nie wejdziesz? Poznałabyś moje siostry, - zachęcał. Wiedziałam że nie mogę się ugiąc .
- Nie zostanę idź . - wskazałam mu dom. Chłopak tylko się odwrócił i poszedł. Odetchnełam z ulgą ale wiedziałam że potrzebuje czegoś na uspokojenie. Otworzyłam swoją torbę wyjełam jednego ,cienkiego, miętowego papierosa i zapaliłam. To żadki stan jakim się upajam ale to byłą ta chwila w której tego potrzebowałąm. Wdychałam i wydychałam każde zaciągnięcie się papierosem Nie chciałąm by ktoś to zobaczył więc szybko gasiłam już końcówkę i już miałam wyrzucać jak usłyszałam za sobą
- Nie łądnie- powiedział znajomy nie niski głos. - Tak po kryjomu i jeszcze samotnie... oj nieładnie-oplutł  ręce wokół mojej talii i schylił głowę do szyi.- Tak pięknie pachniesz dymem.
- No dobra... to było dziwne- odparłam i odepchnełam jego rece.- powinniśmy wracać.- dodałąm.
- Słuchaj chciałem pogadać o tym co się zdarzyło wcześniej w Londynie. Chciałem ci to wytłu..
- Nie masz co mi tłumaczyć Zayn ja wszystko bardzo dobrze zrozumiałam. A to że tu z tobą przyszłam to nie znaczy że zapomną tak ot sobie co mi zrobiłeś. - przerwałam mu i znów zaczełam grzebać w torbie w poszukiwaniu Papierosa. Opanuj się Cher nie możesz tak łatwo się wyprowadzać z równowagi.
- Okej nie chcesz mnie wysłuchać zrozumiem ale powinnaś wiedzieć że nie zawsze byłem tym zimnym i podłym dupkiem. Wtedy kiedy zabrałem cię pod Big Ben i pocałowałem nie byłem tym złym . Teraz też nim nie jestem. Jestem inny i to dzięki tobie bo zrozumiałem jak bardzo cię skrzywdziłem i nie chce tego powtarzać. - powiedział jednym tchem nie pozwalając mi się oddalić. Chciał bym wysłuchała go do końca- Wiem że to banalne ale ludzie nie wszyscy ale niektórzy umią się zmienić tylko trzeba dać im szansę. - dodał zbliżając się i przypierając mnie do muru jakiegoś budynku. Niewiedziałam jak się zachować,bo wydawało mi się że mówi to prosto z siebie. Ze już nie udaje tamtego znanego wszystkim twardego i popularnego Zayna Malika.
- Skąd mam mieć pewność że znów nie udajesz? ze nie robisz kolejnej szopki by mnie ośmieszyć? - Zapytałam cicho lecz stanowczo.-Jedną szanse ci dałam to wolałeś zmieszać mnie z błotem i poudawać wielkiego boga niż przyjąć to na poważnie. Przykro mi ale chyba nie dam rady dać ci drugiej szansy. - wytłumaczyłam na koniec. Zayn nie był zadowolony z mojej decyzji.
- Mogłem się domyśleć że potraktujesz mnie tak jak potraktowałem ciebie. - wyszeptał odsuwając się . Zatkało mnie i do oczu napłyneły mi łzy.
- Nawet w 1/4 nie potraktowałam cię tak jak ty mnie . Nie wiesz co czułam przechodząc korytarzem jak każdy mnie wytykał i mówił jaka ze mnie prostaczka. Wiesz co gówno wiesz. - wykrzyczałam i pobiegłam kawałek. Potem skręciłam w uliczkę i cała zapłakana usiadłam przy ścianie podkulając nogi. Mogłam się domyśleć że za chwilę pojawi się tu on . Tak też się stało. Siadł koło mnie .
- Przepraszam. Za moje zachowanie.  Za to co powiedziałem za wszystko. - wyszeptał lekko przerywanym głosem . On chyba też płakał.
- Zayn ja nie chce twoich przeprosin tylko poprostu udawajmy że to się nie wydarzyło.Ja potrzebuję czasu by ci to zapomnieć. - powiedziałam już spokojna i opanowana. Nie płakałąm ale mój oddech miał takie dziwne huśtawki, że czasem ciężko  było mi złapać oddech.Mulat przybliżył się i mnie przytulił.
- Kumam że od razu nie będziemy tymi ludźmi z pod Big Ben'a ale chociaż spróbuj mi zaufać jako przyjacielowi- powiedział zanim pomógł mi wstać. Poprawiłam ciuchy i make-up i szybko pognaliśmy w stronę studia. Szliśmy w milczeniu bo żadne z nas nie miało odwagi odedźwać się pierwsze. Gdy doszliśmy do studia natychmiastowo weszliśmy i skierowaliśmy się do 'recepcji'
- Przepraszam, nie wie pani może kiedy pan Mark Wesley skończy spotkanie? To dla mnie bardzo ważne.- odparł z zabujczym uśmiechem Zayn . Dziewczyna za ' ladą' uśmiechneła się do niego nieśmiało i zaczeła coś wystukiwać w klawiaturze.
- Zaraz powinno się skończyć ponieważ pan Wesley na zebranie poza studiem. - oświadczyła. Mulat uśmiechnął się do  niej znów zalotnie a mnie aż korciło by go od niej odciągnąć.
- Dziękuję - odpowiedział z lekką chrypką i wyjął telefon- napisałem do Harrego że czekamy na dole. Przy okazji mamy chwilę dla siebie.- dodał poruszając dziwnie brwiami.
- Debil - skwitowałam go głosno . On tylko wydał z siebie ciche chrząknięcie . Spojrzałam w stronę windy i ujrzałam wychodzącą Carly a za nią Harry. Od nich aż buchało tą chemią czuło się ją stojąc przed nimi o jakieś 20 metrów. Szybko pedeszli do nas a ja rzuciłam się na Carly mało jej nie wywracając .
- No i co? Opowiadaj Carly - szturchnełam lekko przyjaciółkę na pokrzepienie ale ona tylko zrobiła jakiś niewyraźny grymas i nieodpowiedziała. Po chwili tak jakby się obudziła :
- Może pójdźmy coś wypić i wam opowiem hmm?- zapytała bardziej błagalnie niż dotychczas . Wiedziałam że ją coś gryzie,ale skoro nie chciała mówić ja jej zmuszać nie będę. Poszliśmy do jakiejś niedalekiej kawiarni. Tam weszliśmy zamówiliśmy i zajeliśmy miejsca. Niestety musiałam siąść koło Zayna bo papuszki nie rozłączki siadli razem. Mulat odedzwał się jako pierwszy.
-No to mów.-zachęcił Carly.
-No to tak -i zaczeła opowiadać nam o tym jak mineła jej rozmowa z tym całym producentem czy coś. Za bardzo jej nie słuchałam bo trudno było się skupić na czymś racjonalnym gdy Zayn tak seksownie przeczesuje włosy. Yhh i ta przygryziona warga. Kurde on to robi specjalnie ale pokaże mu że wcale nie jestem tak słaba jaką się wydaje. Spuściłam głowę i skupiłam wzrok na kawie a słuch na tym co mówi Carly. Zdąrzyłam zrozumieć że zaproponowano jej sprzedarz piosenki i staż w tym studiu. Widać było że była tym strasznie zajarana. Każdy z naszej szkoły cieszyłby się z takiego stażu lecz wiedziałam że ją coś jeszcze gnębi. Postanowiłam pogadać z Zaynem by w aucie zrobić lekką zamianę. Przybliżyłam się do niego lekko i upiłam kolejny łyk kawy.
-Zayn-powiedziałam cicho by nie zwrócić uwagi pozostałej dwójki-mam małą prośbę. Bo wiesz chce konkretnie wypytać Carly z tym stażem i wogóle nie siadłbyś z Harrym na przodzie?-zapytałam delikatnie się uśmiechając. Za to on popatrzył na mnie chwilę i przeczesał włosy.
-A co z tego będę miał?-spytał znów zagryzając lekko dolną wargę. Gdyby wiedział że ja tak bardzo go lubię.
-A co chcesz głupku?-zapytałam udając wredną. Tak właściwie to nie udawałam.Zmierzył mnie trochę złowrogo.
-No niewiem może przejdziemy się gdzieś jak wrócimy. Carly i Harry zostaliby sami to teraz dla nich trudny czas. -powiedział wpatrując się tylko na parę z naprzeciwko. Muszę przyznać że miał trochę racji ale z drugiej strony nie chce z nim nigdzie wychodzić.
-Nie wiem czy to dobry pomysł. Jej mama dziś wraca. Wiesz zaraz by zrobiła wywiad z Harrym . Zresztą nie wolno mi tyle chodzić bo moje nogi nie wytrzymają.-zaśmiałam się delikatnie.Chłopak popatrzył na mnie trochę speszony.
-Spoko. -powiedział trochę smutny.-powinniśmy się zbierać.-dodał już trochę głośniej.
-Racja. Zayn mam prośbę-zwróciła się do niego Carly- mógłbyś zostać trochę z Cher bo my chcieliśmy się wybrać na spacer . No chyba że masz inne plany.-dodała . Jeju niech powie że coś mu wypadło. Proszę..
-Pewnie ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz