Lekarz ,który mnie przyjął uznał że to zwykłe naciągnięcie i że wystarczy tylko odpoczywać ,smarować maścią i bandażować. Przytaknełam podziękowałam i wyszłam . Po drodzę do kawiarni wstąpiłyśmy do apteki po potrzebne mi rzeczy.Gdy dotarliśmy do kawiarni wszyscy już siedzieli. Ja z lekka utykałam więc szłam za Cher by nikt się nie skapnął. Gdy doszłyśmy do stolika okazało się że wszyscy zwrócili uwagę na moją nogę.
-Co się stało ? -zapytał troskliwie Harry otulając mnie ramieniem.
-Nic takiego opowiem potem teraz chciałabym poznać nowego przyjaciela. Jestem Carly.
-Zayn -odparł wpatrując się w Cher.
-To moja przyjaciółka Cher
-My się niestety poznaliśmy-powiedziała Charlott zdenerwowana. -Prawda?
-No tak pamiętam .-powiedział nagle się uśmiechając.
-Okej Carly to opowiadaj co się stało z tą twoją nogą. -odedzwała się Ally. Zaczełam opowiadać wszyscy mi pogratulowali a Harry nawet pocałował. Wszyscy zaczeli krzyczeć przez co niestety nas wyprosili. Przed kawiarnią zaczeliśmy ustalać że spotykamy się wieczorem u chłopaków. Martwiłam się bo Cher wcale nie była zadowolona tym spotkaniem.
-My idziemy-powiedział do wszystkich oplatając moje ramiona swoją rękę. -Dasz radę iść nie?
-Raczej tak o ile potem mnie odwieziesz do domu.
-To ja jadę do Ally pa. -gdy odeszła odwróciłam się i odparłam do chłopaka:
-To gdzie mnie zabierasz. -zapytałam.
-Narazie może poprostu się przejdźmy. -powiedział dyskretnie sięgając po moją dłoń. A ja odruchowo schowałam ręce do kieszeni płaszcza. Zauważyłam pospolity grymas niezadowolenia na jego twarzy. Udałam obojętną i postanowiłam nie zaczynać rozmów.
-Jak idzie ci z projektem ? -zapytał wkońcu . Nie wiem dlaczego wzbudziło to we mnie uśmiech .
-Jakoś idzie. A jak tam idzie praca nad udoskoleniem samochodów?
-Spoko ale nie sądze żeby to był temat dla takiej dziewczyny jak ty.-zwrócił się pretensjonalnie. -Choć.-dodał po chwili szarpiąc mnie za kurtkę . Poszłam z nim drogą prowadzącą nad rzekę. Po chwili ujrzałam jego auto.
-Ciągnołeś mnie tu do samochodu .-zapytałam obużona faktem że boli mnie noga a on o tym nie pomyślał. -No nie do końca to tylko taki przystanek. -powiedział wyjmując kocyk i kosz .-Co pani powie na malutki piknik.
-Jakież to milusie -powiedziałam tuląc się do niego.Uznaliśmy że jest za chłodno na jedzenie na ziemi dlatego wybraliśmy pustą ławkę siedliśmy i zaczeliśmy gadać.
-Wiesz co jest najdziwniejsze? -zapytał wkońcu.
-Co ? -powiedziałam przełykając ciepłe capucino.Spojrzał na mnie i zbliżył się znacznie,to spowodowało źe się odsunełam.
-To że mnie odpychasz. W szczególności jak nie jesteśmy sami.-powiedział głośniej i z pretensją. Kurcze wiem że to robie i wiem że nie powinnam bo dobry z niego gość ale ja niewiem. Coś we mnie takiego jest i ja nie umiem temu zaprzestać.
-Ja przepraszam że to robię. Ja nie chcę tego robić...
-To nie rób w kawiarni zareagowałaś na pocałunek jakbym wylał na ciebie kawę . Teraz też się odsuwasz. Jak nie chcesz bym się do ciebie zbliżał to tracimy czas.
-A w szczególności ty nie?Wy faceci od razu chcielibyście dziewczynie migdały badać .... Masz racje tracisz czas. - powiedziałam zanim odeszłam utykając . Harry chyba nie spodziewał się takiej reakcji bo nie zareagował na to że odeszłam. Wyjełam telefon i otworzyłam wiadomości z Cher.
_________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:Cher xx
Przyjedziesz po mnie nad rzekę. Plis xx
__________________________
Ledwo wysłałam dostałam smsa.
__________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Poczekaj na mnie odwiozę cię.
__________________________
Ledwo go przeczytałam i poczułam jak ktoś łapie mnie za rękę.
-Nie musisz już załatwiłam sobie transport.-odpysknełam mu na to.
-Czego to robisz? Kurcze spławiasz mnie chociaż wszyscy wiemy że coś ... coś w tym jest.-powiedział zdenerwowany. -Wiem że martwisz się o to że wiem o twoich rodzicach ale naprawde nie zależy mi na tym co masz tylko na tobie. Nie zrobiłem tego po to by być bliżej twoich rodziców. Możesz myśleć co chcesz chciałem byś to wiedziała.-powiedział a potem usłyszałam sygnał wiasomości
______________________
Nadawca:Cher xx
Odbiorca:Carly
Niestety ale jestem trochę daleko . :c kocham cię
_______________________
Skrzywiłam się i skierowałam na przystanek. Niestety noga wcale mi nie pomagała i kulałam delikatnie. Nagle poczułam że ktoś łapie mnie tak jak pannę młodą. Nie był to nikt inny tylko Hazza.
-Słuchaj mnie możesz krzywdzić ale siebie nie,jasne? Zaciągne cię do auta choćby siłą- powiedział lekko się do mnie uśmiechając .
-Głupi jesteś.-powiedziałam lekko się śmiejąc.-postaw mnie na ziemi umiem chodzić.
-No niewiem skarbie ze skakaniem sobie nie poradziłaś-wspomniał całując mnie w policzek. - to co do ciebie-dodał zamykając drzwi.
-Tak jeśli byś mógł. Muszę jeszcze ogarnąć Cher by przyjechała do domu.-odparłam a Lokers zaczął się śmiać. Zmierzyłam go swoim wzrokiem mordercy.
-Powiedźmy że ona już jest w domu. Domyśliłem się że do niej napiszesz a ona zgodziła się mi pomóc.-zdziwiona słuchałam jak własna przyjaciółka wkopuje mnie w bagno. Hazza oparł jak zwykle ręję o siedzenie a jak zwykle uległam pokorze i nie przytuliłam się do niego. Przez całą drogę w samochodzie była głucha cisza. Gdy podjechaliśmy na podjazd i Lokers zaparkował wiedziałam że nie mogę przegrać.
-Czyli to koniec-zapytał zdziwiony.
-Nie kumam czego koniec. To że nazwałeś mnie dla siebie swoją dziewczyną nie znaczy że nią już teraz jestem.
-Dobra to nie ma sensu. Odwiozłem cię. Pamiętaj o imprezie. Możesz przyjść z osobą towarzyszącą skoro ja nią nie bębę. -wykrzyczał praktycznie niekontrolując swojej złości. Wyszłam pośpiesznie przy okazji trzaskając drzwiami. Te kłutnie są o nic a jednak tak ranią. Cholera jasna. Weszłam szybko do domu i biegiem udałam się do swojego pokoju trzaskając po kolei drzwiami. Wiedziałam że to długo nie potrwa że wszystko popsuje. Mam dziś kiepski dzień w dodatku denerwuje się jutrzejszym spotkaniem. Nawet nie wiem kiedy zaczełam płakać a moja ulubiona poduszka zrobiła się trochę mokra. Przez łzy zobaczyłam uchylające drzwi.
-Hej . Co tam?-wyszeptała Cher zamykając drzwi.
-Cher wiesz że jesteś mi bliska ale teraz chce być sama. Powinnyśmy zacząć szykować się do chłopaków.-powiedziałam delikatnie podnosząc się z łóżka i wycierając oczy.-No już zmykaj ubierać jakąś kieckę i odpicować na bustwo.
-Dobra ale tylko dlatego że cię tak kocham.-powiedziała i wyszła. Ruszyłam szybko do garderoby i wybrałam strój. Długą beżową sukienke połączyłam z czerwonymi szpilkami. Uznałam że nie wolno mi zaniżyć poziomu. Wybrałam się powolnymi ruchami do łazienki tam umyłam umalowałam i uczesałam. Następnie prawie gotowa ubrałam sukienkę i buty oraz przygotowałam torbę. Wyszłam tak szybko z pokoju na ile pozwalała mi noga i moje wysokie buty. Gdy zeszłam na dół zobaczyłam że ktoś parkuje samochód na podjeździe. Z samochodu wyszedł odpicowany Harry. Ubrany w ciemne jeansy i niebieską koszulę prezentował się wow. Z rozmyśleń wybudził mnie dzwonek do drzwi. Otworzyłam je powolnym ruchem i odeszłam do schodów.
-Cher rusz dupsko. -krzyknełam akurat wtedy gdy już wychodziła z pokoju. Wygladała pięknie. Zeszła szybko na dół i obie skierowałyśmy się do drzwi. Cher wyszła pierwsza a przedemną Harry zamknął drzwi.
-Harry wypuść mnie powinniśmy już jechać.-powiedziałam próbując być obojętną i nie patrzeć w jego cudne oczy.
- Chciałem cię tylko przeprosić. Masz swoje powody by unikać moich gestów i ja to powinienem uszanować . Sorki.-wyznał łapiąc delikatnie moją dłoń .
-To ja powinnam cię przeprosić nie wiem czemu tak wybuchłam w aucie stresuje się jutrzejszym spotkaniem-powiedziałam równie przejęta sprawą co on. Chłopak przyciągnął mnie lekko do siebie i przytulił. Następnie bez słowa daliśmy sobie małego buziaka i wyszliśmy do samochodu. W aucie na tylnym siedzeniu siedziała już Cher. Nie była zbyt zaskoczona tym że szliśmy za rękę. Chłopak jako gentelmen otworzył mi drzwi ,a chwilę potem był już na swoim miejscu.Ruszyliśmy z piskiem opon a po niecałych 10 minutach byliśmy na miejscu.Harry wiechał pod same drzwi i zatrzymał wóz . My wyszliśmy a jego kolega Muss zabrał auto do garażu. Na imperę weszłam w objęciach Hazzy który dumny jak paw szedł obok mnie. Dosiedliśmy się do reszty naszych znajomych czyli:Ally i Nialla,Ros i Luka,Zayna i Patcha. Po przywitaniu się dołączył do nas Muss. Wszyscy zaczeliśmy się dobrze bawić :zaczeły lać się trunki i inne używki . Ponieważ zaczeło mi się robić trochę słabo oparłam się o Harrego a on zaczął błądzić ręką po moich plecach. Wkońcu odważyłam się i spojrzałam mu w oczy . To jedna z najbardziej magicznych chwil gdy czuje się to magnetyczne przyciąganie pomiędzy dwojgiem ludzi. Zaczeliśmy zbliżać ku sobie usta gdy nagle usłyszałam najbardziej uprzykszającą mi życie osobę. Odwróciliśmy się w jej kierunku co było podstawowym błędem.
On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
niedziela, 11 sierpnia 2013
Rozdział IX
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz