czwartek, 8 sierpnia 2013

Rozdział VII

-Zobaczymy amatorzy- zakpił i poszedł dalej z tą swoją zgrają.
-Dzięki stary.-powiedział Hazza i podał mu rękę. Zrobili to czary mary z uściskiem i Luke poszedł do auta . Zaraz po tym usłyszeliśmy jak odjeżdża.-Macie się trzymać Ros, jasne?
-Jak słońce kocie. - odpowiedziałam i wturnie wtuliłam się w chłopaka.
-WSZYSCY UCZESTNICY PROSZENI SĄ NA START. -usłyszeliśmy zaraz. Wstałam z maski tak jak Lokers i poszłam za nim do miejsca dla kierowcy. Gdy był przy drzwiach odwrócił się do mnie , oparł o samochód i przyciągnął do siebie. Podniosłam się na paluszki i pocałowałam go namiętnie , on zaś złapał mnie za pośladki i uniósł tak by mi było wygodniej. Uśmiechnełam się w między czasie. Chwile potem Harry postawił mnie na ziemi i pocałował jeszcze raz. Potem wsiadł do samochodu i z bananem na twarzy odjechał. Poszłam do Ally i Rosali ,dobrej znajomej Harrego i Nialla.Gadałyśmy sobie o pirdołach gdy poczułam jak mój telefon wibruje.
______________________
Nadawca:Luke xx
Odbiorca:Carly
Carly prosze abyście od razu po wyścigu przyjechały do domu. Proszę
_______________________
Pokazałam iPhona dziewczynom.

-Odpisz mu że będziemy za godzinę.-odpowiedziała Ros. Uśmiechnełam się delikatnie i wróciłam do urządzenia i zaczełam odpisywać. __________________ Nadawca:Carly Odbiorca:Luke xx Będziemy za najmniej godzine. ___________________ Zablokowałam urządzenie i wsadziłam do kieszeni w spodenkach. Dziewczyny sobie gadały a mnie gryzło co się takiego stało. Wkońcu odedzwał się upragniony mikrofon prowadzącego. -PROSZĘ O UWAGĘ. WYGRAŁ HARRY STYLES. GRATULACJE STARY. DRUGI BYŁ LONDYŃSKI TOWAR CONOR. TRZECI NIALL HORAN. -gdy usłyszałyśmy wyniki zaczełyśmy skakać jak wariatki. Muszę przyznać że Ros do nas pasuje. Wkońcu ujrzałam parkujące auta . Pobiegłam do Porsche i poczekałam aż Harry z niego wysiądzie. Gdy to zrobił podskoczyłam i automatycznie wskoczyłam na niego . Bez pytania czy gratulowania pocałowałam go namiętnie a on przytrzymując mnie odwzajemnił pocałunek. Tak tkwiliśmy chwilę dopóki nie zabrakło mi powietrza. -Moje gratulacje kocie. -odparłam i jeszcze raz pocałowałam chłopaka . On natomiast postawił mnie na ziemi. Generalnie zaraz wszyscy podbiegli mu pogratulować . On tylko rzucał im krótkie dzięki. -Harry -wyszeptałam mu w ucho.-musimy się zbierać coś się stało i Luke zwołuje mnie i Ally do domciu. -powiedziałam słodko. Odwrócił głowę. -A co będę z tego miał?-zapytał przygryzając mi płatek ucha. -Potem ustalimy. Zbieramy dupy gołąbki. -powiedziałam do Ally i Nialla. Wsiedli do auta:chłopak za kierownicą a Ally na miejscu pasażera bo niestety nie ma jeszcze prawka.-pamiętasz obiecałeś mi że bedę mogła poprowadzić twoje auto mogę -poprosiłam błagalnie Lokersa. -Nic nie obiecywałem ale prosze.-machnął mi kluczami ,które błyskawicznie złapałam- idę po nagrodę. -dodał jeszcze i poszedł w stronę prowadzącego. Wziął od niego jakiś kwitek i coś tam zapisał następnie podał znów temu samemu mężczyźnie. Po chwili już był w aucie. -To gdzie ta nagroda. -zapytałam ciekawa. -Stoją tam . -wskazał na trzy samochody wyścigowe. - dziś ścigaliśmy się stawiając swoje auta. Potem Gary wyciąga trzy papierki z numerami i te idą do mnie i tak dalej. Kiedyś ci wytłumacze te reguły teraz pokaż mi pazurki . -zaśmiał się. Wziełam iPhona i włączyłam piosenkę Paramore Still Into You. Potem tylko wcisnełam pedał gazu i wyjechałam na ulice. Zaczełam wymijać samochody i całkiem mi się to podobało. Teraz ostry skręt w uliczkę. HAMULEC I GAZ. I zakręt pokonany. Trzeba przyznać że jako kierowca jestem niezła. Zaparkowałam przy krawężniku z piskiem opon. -Wow mogę wiedzieć skąd ?? -Troche pomoc Luka i twoja no i sama. - wytłumaczyłam wychodząc z auta. Przystanełam bo na podjeździe Ally były cztery samochody:Luka,Nialla,rodziców Ally i Luka i jeszcze jeden. Skąś pamiętałam tą bryke . Czarne Audi pięciodrzwiowe, kurde no ja wiem . Podeszłam do Harrego ,który też zauważył że coś nie gra. Obejmując się wyszliśmy do środka domu. - Już jesteśmy przepraszamy za spóźnienie ale były sta...-urwałam w połowie zdania bo właśnie zobaczyłam swoją najlepszą kumpelę praktycznie od piaskownicy. Charlott. -Aaaaaa-zaczełam piszczeć a dziewczyny ze mną . Obie z Ally podbiegłyśmy do Cher i położyłyśmy się na niej w uściskach.-Kiedy przyjechałaś?-zapytała Ally. -Dwie godziny temu. Rodzice wreszcie zgodzili się mnie przenieść tu bym ciągle z nimi nie jeździła . A dodatkowa niespodzianka to to że nam mieszkać z tobą Carly bo Sophi ma mnie ciągle kontrolować wiecie mam 18 lat i jestem taka niedojrzała. -zaśmiała się a my jej wtórowałyśmy dopóki sobie obie nie uprzytomniłyśmy że nie przedstawiłyśmy chłopaków. Zaczełam pierwsza. -Cher to Harry . Harry to Charlott ale mów na nią Cher. -kiwnął głową i pocałowali się w policzek. -To ty jesteś chłopak z wyścigów. -powiedziała znów żartobliwie. -Obaj jesteśmy. -odedzwał się Niall.-jestem Niall chłopak Ally. -dodał po czym dał małego całusa swojej miłości. -Dobra koniec szopki pewnie padasz z nóg -powiedziałam - bierz dupcie w troki i jedziemy do mnie. -Dziewczyna posłuchała , pożegnała się i wyszła. -a teraz tak musimy zrobić jej impreze. -A wiem jutro przyjeżdżają nasi kumple z grupy można by u nas zrobić domówke. -powiedział Harry. -Byłoby super my byśmy zaprosiły troche dziewczyn Luka Patcha i wy tych swoich kupli i kumpelki. -powiedziałam satkastycznie. -No to ustalone jutro u nas . Macie tylko zadbać byście dotarły do nas do domu-odparł Niall.Pokiwaliśmy głowami i ja z Harrym wyszliśmy. Wsiedliśmy do samochodu jeszcze wspominając Cher by jechała za nami. Harry prowadził. -Tylko jedź dość poprawnie. -powiedziałam łagodnie-Ona jest strasznym kierowcą.-dodałam.Hazza spojrzał na mnie przelotnie i zrobił ten swój cwaniacki uśmieszek.-Co? -Ty też idealnym kierowcą nie jesteś. -zaśmiał się i ruszył . Przez całą drogę udawałam obrażoną przez co Lokers posmutniał. -ja tylko żartowałem . -To nie było śmieszne. -powiedziałam ofuczona. Zaparkował samochód na podjeździe i wysiadł. Poczekałam bo ostatnio miał zwyczaj otwierać mi drzwi tym razem chodził przed maską wymachując rękoma. To oznaczało że jest wkurzony. Wyszłam z samochodu i udałam się do drzwi domu . Otworzyłam je i wróciłam na podjazd by zaczekać aż Cher zaparkuje. Wkońcu otworzyła bagażnik i tylne drzwi samochody. Były tam pudła i walizki oraz torby. Zaraz potem znalazł się przy nas Harry. -Idźcie do środka ja to pozanosze. -obie pokiwałyśmy zgodnie głowani i ruszyłyśmy do domu. Tam pierwszą stacją była kuchnia. Wziełyśmy z lodówki dwa budynie z bitą śmietaną i wodę ,następnie usiadłyśmy na blatach obok siebie. -To co jest pomiędzy tobą a tym Harrym?-zapytała trącając mnie ramieniem i wcinając deser. -Sama nie wiem jesteśmy narazie na stadium przyjaciele po pierwszej randce którzy się całują. W dodatku poznał moją mamę. A właśnie poczekaj. -zeskoczyłam z blatu i pobiegłam na górę by otwierając drzwi wypuścić Lili. Wziełam ją na ręce i zbiegłam na dół. Podałam psa przyjaciółce która od razu się nin zajeła. -Na czym to ja.. A tak poznał mame i chyba się polubili. Właściwie to nawet nie wiem gdzie jest moja mamuśka.-wyjełam telefon i wybrałam połączenie do mamy. -CARLY O JAK DOBRZE ŻE DZWONISZ LECĘ Z CLEO DO JAPONI.TATA DZWONIŁ PRZYJEDZIE ZA DWA TYGODNIE . COŚ TAM MU WYPADŁO . ALE SŁOŃCE SŁYSZAŁAM ŻE CHER PRZYJEŻDŻA DO NAS I CODZIENNIE BĘDZIE U WAS SOPHI. -DZIĘKI MAMO KOCHAMY CIĘ PA. -PA SŁONECZKA. -DOBREGO LOTU. Po tych słowach rozłączyłam się i wróciłyśmy do pogawędek. Przerwał nam je Harry. -Wniosłem wszystkie. Ja lecę nie będę wam przeszkadzać -powiedział smutny. -Właściwie to musisz zostać bo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz