piątek, 16 sierpnia 2013

Rozdział XI

***
-Wszystko wziełaś?-zapytał Harry wchodząc jeszcze raz do mojego domu.
-Chyba tak :Cher i Zayn w samochodzie . Teksty . Mapę. Kawę. Jedzenie. I chłopaka okej jestem gotowa. -powiedziałam radośnie i podskoczyłam by dać mu buziaka . Odwzajemnił gest i wyszliśmy z domu. Dziś na dworzu było wyjątkowo ciepło prawie 23 stopni. Weszliśmy do auta i ruszyliśmy w drogę.
-Zayn po co ty brałeś tego kundla. -zapytał Harry roześmiany .
-Po to żebyś się pytał głupku. Muszę go zawieść mamie nie? - odpowiedział i teraz wszyscy zaczeliśmy pekać ze śmiechu.
***
Droga do Londynu zleciała nam w oka mgnieniu . Właśnie zmierzaliśmy w stronę studia:Cher,ja z telefonem w jednej ręcę a w drugiej trzymając smycz od pieska Zayna,obok mnie szedł Harry i potem Zayn. Mojej kumpeli zaczeło cos walić i ciągle cykała nam zdjęcia . Gdy dotarliśmy na miejsce umówiliśmy się że Harry pójdzie ze mną a oni pójdą do rodzin. Bardzo się stresowałam co pewnie zauważyli wszyscy. Siadłam z Hazzą przed studiem na ławce. Obioł mnie ramieniem i przyciągnął blisko siebie.
-Wiesz co? -zapytał nagle obejmując mnie jeszcze bardziej.
-Co?-odwróciłam głowę by lepiej go widzieć. Podniósł lekko kącik ust.
-Zostało nam jeszcze 45 minut co robimy? - uśmuechnął się delikatnie. Odwzajemniłam gest i lekko zbliżyłam do niego twarz.
-No nie wiem posiedzimy tu może. Albo wiem tu niedaleko jest moja ulubiona knajpka moglibyśmy zjeść coś. -powiedziałam i pocałowałam go delikatnie. Wstałam i poprawiłam lekko sukienkę i chwyciłam rękę chłopaka.-No choć.
-A może popracujemy tam jeszcze nad twoim projektem?-zapytał podnosząc się leniwie. Pokiwałam lekko głową i pociągnełam go by się zbliżył. Gdy już przeszliśmy kawałek Harry dyskretnie złapał moją rękę w specyficzny sposób.Uśmiechnełam się do niego i delikatnie przeplotłam palce przez jego. Wkońcu doszliśmy na miejsce. -Serio ?-zapytał zdziwiony na widok resteuracji z włoskimi specjałami.
-Tak. Kocham tą resteurację. -powiedziłam i weszłam pierwsza . Za mną wlukł się Harry. -Idź do tego stolika w kącie zaraz przyjdę . -dodałam a Lokers posłuchał mojej prośby. Poszłam szybko do lady i poprosiłam swojego znajomego o przysługę.
-zestaw pizzy z podwójnym serem .-powiedziałam i ruszyłam do stolika. -już za chwilę przyniosą pizze.
-Myślałem że chcesz mnie tu zostawić.-uśmiechnął się .
-Nie zamówiłam tylko ... a co by się stało jakbym cię zostawiła- zaczełam żartować.
-Słuchaj co byś powiedziała jakbym zaprosił cię na randkę?-zapytał zajadając się kawałkiem pizzy. Nie udawałam że ciut zdziwiło mnie to pytanie.
-A to miało być zaproszenie?-zapytałam trochę radośnie lecz też zdenerwowanie. Chłopak skrzywił się trochę okazując zaniepokojenie.
- No powiedzmy że nie . Ale nie odpowiedziałaś -odparł wpatrując się we mnie . Położyłam kawałek pizzy spowrotem na talerz.
-Pewnie bym się zgodziła. -odpowiedziałam spoglądając bezpośrednio w blat stołu. Domyśliłam się że Harry się uśmiecha.
-To zabieram cię w ten piątek ,co ty na to?-zapytał nadal się uśmiechając. Spuściłam jeszcze bardziej głowę.
-Widzisz robimy imprezę szkolną na Halloween jakbyś chciał to wpadnij. -powiedziałam osładzając atmosferę. Chłopak zagrymasił trochę.-no weź będzie śmiesznie. -dodałam na zachęte.
-A trunki?-zapytał bezpośrednio. Kurde rzeczywiście nie pomyślałam o tym.
-No tak właściwie ...
-No tak właściwie to co-przerwał mi.
-To szkolna impreza więc sam się domyśl....kurde....musimy iść.-powiedziałam spoglądając na iPhona. Harry skrzywił się.
-Odprowadzę cię i spadam do Zayna. Jak skończysz z tym gostkiem puść smsa to wrócimy.-powiedział wyjmując pieniądze.
-Zapłacę za siebie.-powiedziałam kładąc połowę kwoty rachunku. -A przy okazji myślałam że idziesz ze mną.No wiesz nie zmuszam cię-dodałam wychodząc z lokalu-ale fajnie by było mieć wsparcie-odparłam. Czekałam na reakcję ale Lokers zbliżył się tylko i przytulił mnie tak że o mało nie upadłam. -Harry co ty robisz o mało się nie wywróciliśmy.-wspomniałam jeszcze przed solidnym całusem jaki sprezentował mi Lokers.
-Udawadniam ci że będę przy tobie.-wyszeptał mi do ucha. Uśmiechnełam się do niego znacznie.
-Wiesz co głupi jesteś. To idziesz do tego Zayna?-zapytałam przytulając się do jego torsu.
-Niech się zastanowię. Czy Zayna mogę tak przytulać?Nie . Czy mogę się z nim całować? No napewno nie. A czy mogę go nazwać swoją dziewczyną? Chyba że założy perugę. Ale jak coś to wybieram ciebie.-mówił gdy szliśmy objęciu.
-Haha a jednak masz poczucie humoru. -zaśmiałam się. Harry tylko obioł mnie w pasie i szarpnął do siebie. Teraz byłam oparta plecami o jego tors. -Harry jesteśmy blisko ...
-Blisko czego..-zakpił.
-Jeju puszczaj mnie ...-wydarłam się rozbawiona.Hazza jeszcze bardziej wzężył przestrzeń pomiędzy nami i pocałował mnie w policzek.-Harry ludzie patrzą.
-No i ....-zapytał mnie delikatnie przygryzając lekko końcówkę ucha.
-No i nic . Chodźmy bo się spóźnię.-zagrymasiłam . Chłopak schylił się by dać mi buziaka a ja przesunełam głowę. Złączyliśmy na chwilę naszr usta. Lokers jako pierwszy oderwał się odemnie.
- Musimy się trochę pospieszyć- odparł pokazując zegarek. Szybko przeszliśmy do wyznaczonego budynku i weszliśmy do środka. Podeszłam do "recepcji" i poczekałam aż pewna pani skończy rozmowę telefoniczną. Po tym jak zakończyła tą bardzo interesującą rozmowę podeszła do nas.
-W czym mogę pomòc?-zapytała bardziej zwracając uwagę na Harrego niż na to co mówię.
-Szukam producenta Marka Wesley'a.Jestem Carly Shay byłam umówiona-wydusiłam jednym tchem. Dziewczyna popatrzyła na mnie zdezorientowana.
-Pierwsze pietro tam powinnaś go znaleść . -powiedziała i podsuneła Hazzie jakiś skrawek papieru. Powiedziałam jej ciche dzięki i odeszłam do windy , za mną szedł Lokers z bananen na twarzy. Gdy weszliśmy do windy zapadła głucha cisza.
-Masz branie-odedzwałam się do niego . Chłopak nic nie odpowiedział tylko posmutniał. Już miał się tłumaczyć gdy nagle drzqi się otworzyły a jak burza szybko wyszłam by mieć to spotkanie z głowy . Pukałam do każdych drzwi aż w końcu znalazłam.
-Przepraszam ja byłam z panem umówiona dziś na 11. -powiedziałam rozglądając się po pomieszczeniu.
-Witam ,usiądź, mam dla ciebie dobrą i złą wiadomość którą chcesz usłyszeć najpierw?-zapytał uśmiechnięty jak na święta .Nie lubię tego rodzaju uśmiechu.
- To może najpierw ta zła. - odparłam zdenerwowana.
- Nie mogę ... nie możemy nagrać twojej piosenki w twoim wokalu. Ale..... ale  jest wielu chętnych na tą piosenkę więc jak coś możesz nam ją sprzedać. - powiedział zdenerwowany.
- yhm rozumiem. Czy mogłabym to przemyśleć i dopiero panu dać znać? - zapytałam trochę zawiedziona . Mark spojrzał na mnie litościwie.
- Powiem tak jakbyś chciała to niekiedy dajemy też takie starze.Pomagasz przy nagrywaniu piosenek tekstach itp. Zastanów się też na tym.-uśmiechnął się do mnie pokrzepująco i opowiedział mi kilka szczegółów pracy. - A teraz wybacz ale mam kolejne spotkanie. - wskazał mi na drzwi.
- Dziękuję i dowidzenia . - powiedziałam tuż przed wyjściem . Mężczyzna odprowadził mnie do drzwi.
-Mam nadzieję że dozobaczenia - i uśmiechnął się zalotnie. Wyszłam najprędzej jak umiałam  i poszłam do siedzącego w korytarzu Loczka.Gdy wstał szybko do niego podbiegłam i przytuliłam. Nie wiem czemu to zrobiłam ale poprostu to zrobiłam.
- To z radości czy rozpaczy? - zapytał zaskoczony tym faktem. Odsunełam się trochę.
- Nie wiem opowiem ci po drodzę . Idźmy już. - pociągnełam go w stronę drzwi. Chłopak był co najmniej zdziwiony tym faktem.
-Cher i Zayn są już na dole. - powiedział obejmując mnie w windzie. Harry oparł się o ściany windy a ja oparłam plecy na jego torsie. Czułam się wtedy bezpieczna w przeciwieństwie z tym co zdarzyło się w gabinecie tego gościa. Wzdrygnełam się na samą myśl o tym. - Coś się stało ?-wyszeptał czule do mojego ucha. Pokiwałam przecząco głową i oplatłam ręce wokół rąk Hazzy. - Carly co tam się stało?- zapytał już mniej troskliwie a bardziej ze zdenerwowaniem.
- Nic Harry tylko.- i w tym momencie otworzyła się winda a ja zamilkłam. Wyszliśmy w ciszy i poszliśmy do przyjaciół.
- No i co? Opowiadaj Carly. - wykrzyczała delikatnie Cher . Skoczyła do mnie o mało mnie nie przewracając.
- Może pójdziemy coś wypić i wam opowiem hmm?- zapytałam oddalając się trochę od Hazzy. On zrozumiał chyba pretensję i odszedł kawałek do Zayna. Szliśmy tak w milczeniu do najbliższej kawiarni. Weszliśmy,usiedliśmy i zamówiliśmy.
- No to mów- odparł także zniecierpliwiony Zayn. Odetchnełam głośno i zaczełam opowiadać.
- Szkoda mi tekstu bo oni go kupią za małą cenę a  ma on szanse na hit. No ale najlepsze zostawiłam na koniec. Mogę tam pracować.. oczywiście najpierw jako stażystka ale może jakoś potem kto wie..- uradowałam się wiadomością.- Tylko problemem jest szkoła. Po szkole musiałabym pracować nad tekstami a w weekendy przyjeżdzałabym tu pracować w studio. - dodałam strasznie podekscytowana tym faktem. Zauważyłam że Zayn i Cher podzielają moje poglądy ale Harry coś zaczął się krzywić . Gdy już wszyscy ostygli przybliżyłam się do niego .
- Harry co jest? -...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz