Na początku chciałam napisać że jestem trochę zawiedziona bo naprawdę dużo osób przeczytało ostatni rozdział a nikt nie zostawił komentarza :( proszę tylko o tak wiele? JAK CHCECIE BYĆ INFORMOWANI O NOWYCH ROZDZIAŁACH TO PODAJCIE SWOJE TWEETERY :p TO TYLE:)
- Wniosłem wszystkie. Lecę nie będę wam przeszkadzać. - powiedział smutny.
- Właściwie to musisz zostać- odparłam biorąc ostatnią łyżeczkę bydyniu do buzi. Przełknełam i zaczełam panikować co by tu zrobić by został. - Widzisz Cher przyda się pomoc w rozpakowywaniu i wogóle i pomógłbyś wnosić to na górę. - dodałam .
- Dla mnie spoks- przekonała go Charlott. - Wiecie moglibyście mi pomóc to wnieść i potem mielibyście czas dla siebie. - po tych słowach zmierzyłam ją wzrokiem a Harry zaśmiał się pod nosem .- oczywiście każde osobno jak chcecie- zaczełą panikować - zresztą nie ważne weźmy się do pracy. - zawołała i udaliśmy się do pudełek. Patrzyłam na podłogę by przypadkiem nie spotkać wzroku Lokersa. Wnosiliśmy pudło za pudłem aż w końcu skończyliśmy. Cher została w swoim pokoju i zaczeła się rozpakowywać a my zeszliśmy na dół w krępującej ciszy.
- Dzięki za pomoc- powiedziałam cicho gdy byliśmy na dole. - i przepraszam za kłopot.
- Za jaki kłopot?- zapytał stając bardzo blisko mnie. - pomoc tobie i twoim znajomym to żaden kłopot. Pójdę już jest póżno a wy pewnie chcecie odpocząć . - powiedział odchodząc do drzwi . Ja jak pokorna owieczka powlekłam nogi za nim .
- Harry ja .... to znaczy ... nie ważne ...- powiedziałam tuż przed jego wyjściem - wiesz co jak chcesz możesz zostać. - dodałam a potem sama miałam ochotę przywalić sobie w łeb. Harry znów do mnie podszedł. - no wiesz moglibyśmy pooglądać filmy i wogóle , mógłbyś też bardziej poznać Cher... - nie dokończyłam wymieniać swoich propozycji bo zamknął mi usta swoimi. Taki sposób uciszania to chyba najlepszy pomysł jaki mógłby mu przyjść do głowy. Oparł mnie o ściane i jedną ręką zamknął drzwi. Zawiesiłam ręce na jego szyi wplatając palce w jego fryzurę . Zaśmiał się delikatnie i zaczął oplatać dłońmi moją talię.
- Ykhh - usłyszeliśmy i jak opażeni odskoczyliśmy od siebie. - twoja mama dzwoniła. - podała mi iPhona. - sorry że przeszkodziłam ale mówiła żebyś jak najszybciej oddzwoniła. - zaśmiała się do nas. Gdy odeszła ,spojrzeliśmy na siebie i Harry tym swoim cwaniackim uśmieszkiem spowodował że i ja się uśmiechnęłam .
- Spotkamy się jutro?- zapytał a ja nie wierzyłam że to usłyszałam. Złapał mnie za rękę. - Możemy pójść do tej kawiarnii .
- Pewnie. - powiedziałam delikatnie i tak jakby obojętnie. - To o której ?- zapytałam i się zastanowiłam. No tak pięknie.. świetna ze mnie będzie przyjaciółka jak zostawię ją pierwszego dnia samą. Harry zastanawiał się nad godziną.
- Może coś koło południa ? 11? - zapytał sprawdzając coś w telefonie.
- Kucze no mogę ale trochę szkoda mi zostawiać Cher samej już pierwszego dnia ...
- Może pójść z nami ja wezmę Zayna.To mój najlepszy przyjaciel ....- usmiechnełam się na zgodę- To idę a ty dzwoń do mamy.
- Pewnie...pa- powiedziałam i przytuliłam . Po chwili poczułam jak telefon wibruje.- moze to mama- dodałam a chłoopak odsunął się i pocałował mnie w policzek.
- Pa. - wyszeptał i wyszedł. Ja w tym czasiue spojrzałam na telefon i wyświetliło mi . Odebrałam
- Co jest?- powiedziałam na przywitanie
- Nic tak dżwonie bo Niall już pojechał chciałam wiedzieć co tam u was.?
- A nic ciekawego jutro idziemy na kawę o 11 piszecie się ?
- pewnie w naszej kawiarni?
- a gdzie ja nigdzie indziej kawy nie kupuje... A co pomiędzy tobą..
- Dobrze...muszę kończyć Luke się sapie.. Kocham was pa
- Też cię kochamy , dobranoc. - rozłączyłyśmy się . Poszłam do pokoju Cher,popatrzyłam jak układa płyty na półce.
- Pomożesz czy będziesz się patrzyć? - zapytała wytrącając mnie z zamyślenia.
- Pewnie. Jutro idziemy z paczką na kawkę a ty idziesz z nami?- powiedziałam i wskazałam palcem żeby nie próbowała się wywijać. Uśmiechnełyśmy się i zaczełyśmy układać płyty w ciszy.
- Dobra na dziś koniec. - zarządziła Cher. - Teraz gadaj co tak naprawdę jest pomiędzy tobą a Harrym , bo mnie to jakoś na przyjaciół nie wyglądało.
- No niby tak ale nie zapytał czy wiesz chce być jego dziewczyną. Kurcze właśnie to mnie martwi bo niby jesteśmy ze sobą i tak powiedział Conorowi i wogóle ale jak coś to sama nie wiem czy można mnie nazwać jego dziewczyną . - powiedziałam jednym tchem- wiesz nie chce się spażyć jak za każdym razem. Najpierw Conor potem Luke a teraz jakby Harry tak postąpił to bym chyba pozabijała. -odparłam do przyjaciółki.
-Wiem o co ci chodzi tam w Londynie poznałam pewnego gościa. Jest na ostatnim roku szkoły. Miły i wogóle umówiliśmy się raz potem powiedział że założył się o to z księżną naszej budy Jess. Najgorsze jest to że nawet po tym nie dali mi spokoju zaczeli mi uprzykszać życie. Szkoda o nim gadać. -westchneła ciężko.-Kłaćmy się skoro mamy jutro wstać do tej kawiarni. -dodała. Tak też zrobiłyśmy. Poszłam do swojego pokoju i poszukałam iPhona. Kurka miałam zadzwonić do mamy. Odblokowałam urządzenie i ujrzałam trzy wiadomości.1 od mamy ,2 od Harrego. Otworzyłam najpierw wiadomość od rodzicielki.
________________________
Nadawca:Mamuś
Odbiorca:Carly
Pewnie już śpisz ale chciałam ci przekazać że Cleo pokaże tą twoją piosenkę koledze męża. Może się uda. Śpij słodko . Pozdrów odemnie Cher.
________________________
Muszę przyznać że bardzo się ucieszyłam na tą wiadomość . Następnie odebrałam smsy od Hazzy.
________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Jutro o 11 bądzcie w kawiarni. x
Dobranoc xx
_______________________
Przeczytałam i zaczełam zastanawiać się co napisał w kolejnej wiadomości. Otworzyłam ją niezwłocznie.
_________________________
Nadawca:HARRY XX
Odbiorca:Carly
Mam rozumieć że się rozmyśliłaś. Jeśli tak to przynajmniej miej odwagę odpisać :/
_________________________
Muszę przyznać że mnie to trochę wkurzyło. Włączyłam opcję odpisania.
__________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:HARRY XX
Kawiarnia aktualna. Czego się tak złościsz?
_________________________
Odpisałam mu i zablokowałam urządzenie. Poszłam do garderoby i przebrałam w piżame. Wskoczyłam na łóżko i zerknełam na iPhona. Miałam nieodebrane od Hazzy.Uznałam że oddzwonie. Odebrał po trzecim sygnale.
-Halo-odedzwał się ochrypłym głosem.
-No cześć dźwoniłeś więc uznałam że oddzwonie.
-A no bo ... nie lubie pisać wiadomości wolę słyszeć z kim gadam.
-No spoks. To co siè stało że taki jesteś zły?
-Bo nie jestem przy tobie a mnie uspokajasz.
-Serio? Jakoś nie zauważyłam.
-No jakoś tak. Co robisz?
-Siedzę na łóżku i przeglądam teksty piosenek. A ty?
-Szykuje kolacje tym debilom.
-Haha dobre ty i gotowanie ? A to nie grozi zatruciem?
-Obraziłaś mnie jako kucharza. Sorki muszę kończyć kolacja gotowa. Całusy. -i się rozłączył. Nawet dobrze pożądnie mogę wziąść się za dobranie piosenek do scenariusza. Popracowałam godzine i poszłam spać.
***
Obudziłam się o 8 rano. Sama nie wiem jakim cudem tak wcześnie skoro położyłam się o 2. No cóż chce by Cher pamiętała ten dzień dobrze więc po cichu zeszłam na dół do kuchni. Śniadanie przygotowałam w pół godziny. Położyłam je na przenośnym stoliku i zaniosłam do pokoju przyjaciółki.
-Pobudka śpiochu. Masz śniadanie do łóżka . -powiedziałam kładąc stolik obok niej na łóżku. -Jak zjesz to zanieś to tylko do kuchni Sophi pozmywa. Ja będę u siebie.
-A ty już jadłaś?-zapytała troskliwie.
-Tak jak robiłam. Idę popracować nad projektem za tydzień oddajemy.
-Dobrze że mnie to omija. Haha a i dzięki za śniadanko. Kocham cię.
-Ja ciebie też-odparłam i wyszłam z pokoju. Usłyszałam dźqonek mojej komórki. Pobiegłam więc do pokoju i odrazu odebrałam.
-Słucham ?
-Czy rozmawiam z Carly Shay córką Alice . Jestem Mark Westley.
-Tak o co chodzi?
-Chciałem porozmawiać na temat tej piosenki którą mi przekazano. Jest świetna. Moglibyśmy się spotkać .
-Tak oczywiście.
-Może jutro około 16.
-Dobrze a gdzie.
-Przyjedź do mojej wytwórni w Londynie.
-yyyy Dobrze.
-Jak nie możesz to możemy to jeszcze jakoś ustalić.
-Nie wszystko okej.
-To do zobaczenia.
-Dowidzenia.- i się rozłączyłam się. Zaczełam piszczeć i skakać. Z zaskoczenia chyba źle stanełam i coś mi pykło.
-Aaaaa. -krzyknełam. Z przerażeniem na twarzy zobaczyłam przed sobą Charlott.
-Co sięs stało ?-zapytała zdenerwowana.
-Dzwonił jakiś tam producent dalszy znajomy mojej mamy i chce pogadać o moich piosenkach. I tak się ucieszyłam że zaczełam skakać z radości i wtedy coś pykło.
-Jak zwykle niezdarna. Dasz radę iść sama? Zawiozę cię do lekarza.
-Tak dzięki. -i powoli pokuśtykałam do pokoju. Założyłam czarne leginsy do tego kwiecistą bluzkę z rękawem 3/4 i płaszcz bo wydawało się naprawde chłodno . Dodatkowo oplotłam szyje beżowym szaliczkiem i do tego czarne vansy.Ubrana tak zobaczyłam podobnie ubraną Cher.
-Poczekaj wezmę iPhona i kasę. -krzyknełam z góry.
-Dobra wezmę nam wody.-i tak szybko wyszykowałyśmy się i trafiłyśmy do lekarza. Tam nie było duża kolejka praktycznie nikogi nie było. Lekarz ,który mnie przyjął uznał że .....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz