środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział XIII

*oczami Carly*
Gdy już wszyscy ostygli pzybliżyłam się do niego.
-Harry co jest?-zapytałam oplatając ręce wokół jego talii.Widząc że uśmiecha się przez gest jaki wykonałam trochę się speszyłam.
-Nic a co miało by być ślicznotko.-powiedził udając że to go wcale nie rusza. Uznałam że nie będę się go prosić .-widzisz-zaczął powrotnie- jak zdecydujesz się na ten starz to nie będziesz miała na nic innego czasu. -dodał poprawiając się na ławeczce. Spuściłam lekko głowę. Miał on sporo racji. Wkraczam w taki wiek że chce coraz bardziej poznawać świat ,powinnam skupiać się na nauce i wogóle korzystać z życia. Ale??No właśnie praca w studio marzy się każdemu z naszej szkoły.. a oni chcą mnie. To trudny wybór.-Widzę że twoje szare komórki zaraz eksplodują. Może mnie wtajemniczysz?-odedzwał się Harry z tą swoją cudowną chrypką.
-Tak myślałam nad tym starzem. Zobaczy się jeszcze. No ale zauważyłeś że Zayn..
-Buja się w Cher???To zamało powiedziane.-zaśmiał się .-wczoraj gadaliśmy a dokładnie to on . Ciągle gadał o niej że jest taka miła i wogóle. -dodał nadal się uśmiechając.
-A o czym tak bardzo chciałeś z nim porozmawiać?-zaciekawiłam się.
-Zaskoczę cię o dzisiejszych wyścigach i o tym by was zabrać-powiedział układając kosmyk włosów za moje ucho. Gdy przypadkowo lekko go dotknął przeszły przezemnie dreszcze. Lokers chyba to poczuł bo natychmiast odsunął rękę.
-Chciałabym ale mama wraca pewnie będzie chciała troche z nami pobyć przed kolejnym wyjazdem. No ale wy tam musicie być- odparłam radośnie . Wiedziałam że mama niebyłaby zadowolona gdyby się dowiedziała czym zajmuje się Hazza. -zresztą jutro szkoła więc bedę musiała rano wstać i takie tam .- próbowałam się wytłumaczyć.
-Spoko przecież rozumiem . A może przejdziemy się gdzieś we dwoje?-zapytał trochę smutny. W jego oczach można było zobaczyć nutkę nadziei.
-Ale że tu po Londynie?-odparłam lekko zaskoczona gdy on upijał kolejny łyk kawy. Właściwie to już kończyły się nasze napoje w kubkach.
-Nie no coś ty jak dotrzemy do naszego kochanego miasteczka. Tu jest tak ... nieatrakcyjnie.-odparł po chwili namysłu . Lekko pokiwałam głowąna na zgodę i powoli zaczełam sięgać po kubek z kawą.
-Powinniśmy się zbierać- zwrócił się do nas wszystkich Zayn. Muszę go poprosić by został z Cher dziś w domu nie chce by zostawała sama. Tak też zrobiłam .
-Zayn mam prośbę. Mógłbyś zostać z Cher trochę bo my chcieliśmy się wybrać na spacer. No chyba że masz inne plany.
-Pewnie a może wszyscy się gdzieś wybierzemy.-zachęcił a ja i Harry zrobiliśmy lekko zgrymaszoną minę.
-Ciole oni chcą być sami. -walneła go lekko Cher. Uśmiechnełam się do niej.
-No przecież wiem debilko. Tylko tak pytałem. - dyskutował z nią mulat.Zaczeliśmy się śmiać i wyszliśmy z kawiarni. Potem tylko dostaliśmy się do auta słuchając wyzwisk jakie sponsorowali sobie nasi towarzysze. Nie wiem dlaczego Zayn zajął moje miejsce w aucie ale nie przejmowałam się tym tylko siadłam obok Cher. Ona gdy tylko ruszyliśmy próbowała bardziej wypytać mnie o rozmowę w studiu ale odpowiadałam jej małostkowo aż w końcu załapała że jej nic nie powiem . Do domu jechaliśmy w znośnej ciszy.
***
-O patrz tak się martwiłaś i po co twojej mamy nie ma. -powiedziała do mnie przyjaciółka prostując ręce i opierając o siedzenie Zayna. Widać było że coś pomiędzy nimi jest na rzeczy. Wzruszyłam bezsilnie rękoma i zaobserwowałam że pogoda tutaj trochę się pogorszyła. Gdy wyszliśmy z auta przeszedł mnie lekki dreszcz ale zaraz przyzwyczaiłam się do trochę chłodnego powietrza. Przy aucie zaczekał na mnie Harry więc podeszłam do niego i stanełam naprzeciwko.
-Wiesz tak pomyślałem że może się gdzieś przejedziemy bo na spacer przeszła mi ochota po spojrzeniu na te chmury.-to wszystko mówił tak równie wprawiając swoje wargi w lekki ruch. Jezu Carly o czym ty myślisz? Skarciłam się. W czasie gdy ja nieświadomie myślałam chłopak oparł się o auto i przysunął mnie do siebie tak że nasze ciała w niektórych częściach się dotykały. -Carly co ty na to?
-Sorki zamyśliłam się... No możemy gdzieś pojechać albo zostać u mnie.-powiedziałam wzruszając rękoma. Szczerze nie chciałam być aż tak obojętna ale tak jakoś wyszło. Hazza nie krył tego że odczuwa odemnie chłód.
-Co ci jest? Jesteś dziś jakaś inna...-złapał mnie za podbródek i skierował moją twarz tak bym spojrzała mu w oczy.
-Nic mi nie jest ... Poprostu obojętne mi to trochę co bedziemy robić-odparłam trochę oschle. Lokers skrzywił się widocznie niezadowolony puszczając mój podbródek. Wiedziałam że nie zachowuje się mile ale nie miałam ochoty z nikim przebywać. Musiałam dokładnie przeanalizować dzisiejszą rozmowę a także to co bardziej mi odpowiada w życiu.
-To może obojętne ci jest czy też chcesz dziś spędzić ze mną trochę czasu czy też nie?-odegrał się chamsko. Nie wiedziałam co mam mu odpowiedzieć.-Dobra nieważne ja się zwijam idę po Zayna. Nie będę ci przeszkadzał .-dodał po czym ominął mnie i skierował się do domu. Stanął w drzwiach i wkurzony zaczął nawoływać Zayna. Chwilę potem znów znalazł się przy aucie. -Nic nie powiesz?-zapytał mnie otwierając drzwi.
-Paa- wydukałam speszona. Chłopak ominął drzwi i przybliżył się do mnie .
- Nie pożegnasz się ze mną normalnie. - obiął mnie w pasie i przysunął do siebie. oparłam delikatnie ręce na jego ramionach. - No wiesz ... powiedział łapiąc mnie za pośladki i usadowiedniu mnie na swoich biodrach . Oplotłam delikatnie nogi wokól jego bioder i delikatnie łapiąc go rękoma wokół szyi. Tuliłam się delikatnie do niego gdy ten delikatnie złączył nasze usta. Na początku byłam trochę tym zaskoczona ale potem odpowiedziałam tym samym gestem. Nawet nie usłyszeliśmy kiedy na podjazd podjechało kolejne auto.
- Ykhhhm - usłyszeliśmy damski głos a ja od razu pomyślałam o mamie. Niestety miałam rację. Harry odstawił mnie na ziemie a sam ogarniając swoją koszulkę. - Dzień dobry.
- Dzień dobry pani Shay. - niewiem czy Lokers był bardziej zawstydzony czy może zdenerwowany.- Właśnie wychodzimy.
- Zdążyłam zauważyć. Może jednak wejdziesz na moment. - zaproponowała a ja wcale nie udałam zdziwienia. - No chyba że się spieszysz.
- Tak właściwie to nie ale ja i Zayn musimy jeszcze załatwić parę spraw. - odpowiedział w miarę normalnie. Mama uśmiechneła się do niego.
- Rozumiem może innym  razem . Zostawię was samych. - uśmiechneła się do mnie i mineła Zayna w drzwiach. Czułam się co najmniej głupio.
- Eeee to ja już ...- wyminął mnie Harry. - To jak z tym wieczorem?
- Yyymm wiesz chyba zostanę w domu..- westchnełam i pomachałam chłopakom na pożegnanie. Udając się do domu zastanawiałąm się jak ominąć mamę . Weszłam do przedpokoju i już ujrzałam dobrze znaną mi sylwetkę.- Mamo przepra..
- Nie kończ. Rozumiem jesteście młodzi. Dziś wraca tato będzie tu przez jakiś tydzień ...proszę byś nie zrobiła przy nim nic głupiego . - dobrze wiem o co mamie chodzi . Tata nigdy nie akceptował moich chłopaków z wyjątkiem Luka. - Pamiętaj że jak coś to macie się kryć.A i zapomniałabym jak w studiu nagrają twoją piosenkę..
- ymmm Tak właściwie to nie chcą ją odemnie odkupić ... A i zaproponowali mi staż.- zaśmiałam się .
- Nawet o tym niemyśl . Masz narazie zająć się nauką . Na pracę jeszcze przyjdzie czas. - powiedziała do mnie mama.
-Wiem mamo ale to może być moja życiowa okazja... niesądzisz że waarto by było najpierw spróbować..- sama nie wiem czy siętak przejmuje .
- Carly jesteś zdolną dziewczyną i wiem że to nie ostatnia taka okazja do popisu. - odpowiedziałą i cmokneła mnie w policzek. -Idź na górę pewnie z Cher macie sobie sporo do omówienia. - uśmiechnełąyśmy się i tak jak rodzicielka mi powiedziała tak zrobiłam udałam się do pokoju przyjaciółki, zapukałam i lekko uchyliłam drzwi.
- Hej..- powiedziałam po czym zobaczyłam że gada  z kimś przez telefon.
- To Zayn chce  zabrać nas na wyścig ... Carly...
- - Tata dziś wraca wiesz że nie chce przypału.-odpowiedziałam stanowczo.Nagle dziewczyna wzieła na głośnomówiący .
- Hej ..- usłyszałamgłos Harrego. - gadaliśmy z Ally ona jedzie mogłybyście powiedzieć że idziecie do niej na noc... ... proszę..- przeciągał delikatnie dodając sentymentu.
- Jak chcecie Cher mogę cię kryć ale ja nie czuję się najlepiej więc nie jadę.- powiedziałam tak samo stanowczo jak poprzednio.
- Okej a podwieziesz ją chociaż do nas ??- zapytał trochę zły.
-Jasne. - odpowiedziałam i prawie wyszłam z jej sypialni... - Bądź gotowa za godzinę,- powiedziałam do przyjaciółki. Ta rozłączyła rozmowę i złapała mnie za nadgarstek..
- Co ci jest..?- zapytała troskliwie zmuszając mnie bym usiadła.
- Nic mi nie jest prostu źle się czuje. - skłamałam jednak mało skutecznie.
- Chodzi o Harrego i studio?- odwróciła się wybierając odpowiedni  strój.
- Nie ważne okej przebierz się ja też się ogarnę. - wyszeptałam i poszłam do siebie .  Zaczełam wybierać swój stonowany strój na wieczór. Przebrałam się ogarnełam make-up i gotowe . Zajeło mi to jakieś 20 minut. Nim się obejrzałam to Cher stała w progach mojej sypialni ubrana trochę wyzywająco.
- Gotowa.- usłyszałam jej piskliwy głos ogarnięty w całości radością. - Szkoda że nie chcesz pójść z nami. Zabrałam potrzebne rzeczy może przenocujesz chociaż u Ally.
- Nie zostanę w domu.. Choć odwiozę cię bo przecież ty nie umiesz jeździć.
- Umiem tylko po prostu chcę byś mnie odwiozła. Wiesz będą tam wszyscy a przede wszystkim Harry...- powiedziała ciesząc się  nie wiem z czego.
- Nie chcę o nim gadać odwiozę cię i jadę do domu. - powiedziałam stanowczo .
- jak tam chcesz- wyszeptała cicho i pokierowała się na dół. Poszłam jeszcze do kuchni.
- Mamo jadę odwieść Cher do Ally ona u niej przenocuje. - ucałowałam ją delikatnie w policzek.
- A ty nie jedziesz?- nie dziwię się że o to zapytała.
-Nie źle się czuję. Niedługo wrócę . - wykrzyczałam przy wyjściu. Udałyśmy się do mojego auta i wsiadłyśmy. Ruszyłam w milczeniu jadąc najkrótszą drogą do Ally. W głowie tylko tłoczyły mi się myśli czy się przywitać z innymi czy od razu odjechać . Uznałam że nie mogę być taka niemiła i wejdę na chwilę. Nawet nie wiem kiedy już byłyśmy na podjeździe naszej koleżanki. Zaparkowałam delikatnie przy krawężniku i zauważyłam grupkę ludzi stojących przed domem.
Wyszłyśmy we dwie i ruszyłyśmy do reszty.
- Hej - powiedziałyśmy równocześnie. Nie wiem dlaczego od razu poczułam czyjeś ręce na tali i otulającą mnie twarz na ramieniu.
- Zmieniłaś zdanie ?- powiedział dobrze mi znany głos z chrypką . Od razu na mojej twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
- Przyjechałam odwieść Cher ... pomyślałam że niemile było by się nie przywit...- przerwałam gdy poczułam jak powolnie muska moją szyje swoimi ciepłymi wargami. - Harry ...
- No weź. - uszczypnął mnie w bok. Obróciłam się lekko i spostrzegłam jak z boku przygląda nam się Luke. - To może chociaż pojedziesz do naszej willi jak wrócimy to będę cały twój...
- Chyba za dużo wypiłeś.-  odparłam lekko odpychając go od siebie. - Pójdę już nienajlepiej się czuję....- wyminełam go i pokierowałam się do auta. Słyszłam jak on podąża za mną.
- Przepraszam Carly poczekaj.- chłopak złapał mnie za rękę i obrócił do siebie. - Okej ?
- Tak jasne tylko ....
- żle się czujesz - dokończył za mnie - spotkamy się jutro..
- Niewiem  muszę pomoc przy imprezie na Halloween.
- A no tak zapomniałem . ?Jak coś to masz mój numer. - uśmiechnął się delikatnie ukazując swoje piękne dołeczki w policzkach. Wtedy wygląda na tkiego szczęśliwego młodego z pasją .
- Taaa . Puścisz mnie ?- zareagowałam na to że chłopak nadal trzymał mnie w uścisku.
- Pewnie.- odpowiedział i opuścił ręce. Po chwili pojawił się na drugiej stronie pojazdu.
***
DWA DNI PÓŹNIEJ.
Leżę padnięta w łóżku po wszystkich przygotowaniach na Halloween. Jest 18 a czuję się jakbym niespała z 48 godzin. Zerknełam w stronę telefonu który wibrował na łóżku.Odebrałąm nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Hallo?
-Carly  tu Zayn.
- yhmm już idę po Cher. 
- Nie dźwonię do ciebie, bo widzisz mamy mały problem z Harrym .
- A konkretnie?
- Wczoraj przegrał swoje Porsche a dla niego jest to wazne auto i wpadł  w szał. Porozwalał połowę domu.Przyjedziesz?
- Zayn no nie wiem ... niezabardzo mogę mam dziś rodzinną kolację
- Proszę chociaż żebyś z nim chwile pogadała. 
- Okej będę za 15 minut. 
Powiedziałam i rozłączyłam się . Poprawiłam włosy i stój. Szybko wyszłam  z pokoju i skierowałam się na dół.
- Mamo Tato wychodzę . Zaraz będę. - powiedziałam i wyszłam kierując się prosto do auta. Wsiadłąm i szybko skierowałam się do domu chłopaków.Zaparkowałam i wysiadłam szybko kierując się do domu. Zadźwoniłam do drzwi które po chwili otworzył Zayn.
-Gdzie on jest.- powiedziałam zdenerwowana

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz