Gdy Harry wyszedł poczułam że znòw ogarnia mnie smutek. Przeszłam do salonu . Lubiałam tu przebywać z tatą. Poczułam charakterystyczną woń perfum mojej mamy.
-Hej mamuś.
-Idziesz dziś gdzieś z Harrym?
-Nie zostanę z tobą. -uśmiechnełam się do rodzicielki. Odwzajemniła gest i odeszła do kuchni. Powoli posnułam do sqpjego pokoju i padłam na łóżko. Wkońcu muszę normalnie funkcjonować. Sięgnełam po notatki i zaczełam je czytać. Znurzona sięgnełam po telefon i wcisnełam rozmowy z Harrym . Połączyłam się i natychmiastowo rozłączyłam. Zapomniałam całkiem że kilka pomieszczeń dalej jest Cher. Nie jestem pewna czy nie ma u niej Zayna dlatego wyślejej sms-a.
_________________________
Nadawca:Carly
Odbiorca:Cher xx
ymm jest jeszcze Zayn??
__________________________
Nie czekając na odpowiedź udałam się do łazienki w celu przygotowania się do snu.Gdy już wróciłam sprawdziłm wiadomości. Fakt że Cher nie odpisała troche mnie zdziwił. Postanowiłam do niej zajrzeć. Po krótkiej chwili znajdowałam się pod drzwiami jej pokoju. Zastanawiałam się czy zapukać czy może wejść bez uprzedzenia. Uznałam że zapukam i tak też zrobiłam. Jednak nawet po dłuższej chwili oczekiwania nikt się nie odedzwał. Ogólnie było u niej aż za cicho. Uchyliłam lekko drzwi i o mało nie wybuchłam płaczem. Cher spała wtulona w tors Zayna. Widać było że obudziłam chłopaka bo zaspany próbował przetrzeć oczy ze zmęczenia.
-Hej -szepnełam tak by nie obudzić przyjaciółki.Chłopak tylko machnął mi wolną ręką na przywitanie.-Zostajesz?- niestety nim się obejrzałam zbudziłam Cher.
-O hej . Zasneliśmy.. która to godzina?- zapytała całkiem zamroczona.
-Ymmm coś koło 23 . Zayn jak chcesz to znajdę ci coś po tacie ?
-Nie będę się zbierał. Jutro Cher będzie nocować u nas. Harry ciebie też pewnie zaprosił wkońcu opijamy jego nowe porshe.
-Ymmm chyba zapomniał mi o tym wspomnieć ale to nic bo ja mam pełno spraw. Zresztą impreza Halloween.-klasnełam lekko rękoma o uda . Uśmiechnełam się i wskazałam że już pójdę.Cicho wykonałam drogę powrotną do pokoju. Niestety to nie jest dość proste bo podłoga w niektórych miejscach skrzypi. Gdy weszłam do pokoju ujrzałam palący się ekran telefonu więc udałam się po niego ostrożnie omijając każdą rzecz na podłodze. Wziełam tekefon do rèki i jeszcze przed odebraniem połączenia luknełam kto dźwoni. Mogłam się domyśleć że to Harry.
-Hej
-Hej ,otwórz mi drzwi.
-Harry??? ty oszalałeś . A jak mama
-Otwierzasz czy nie bo tu jest zimno.
-No już ... poczekaj zaraz otworzę. - rozłączyłam się i po cichutku skradłam się na dół do drzwi. Otworzyłam je delikatnie i wpuściłam gościa.
-Po cichu i uważaj podłoga skrzypi.
-Spoko-wyszeptał ròwnie cicho jak ja . Przeszliśmy pomału do mojego pokoju.Usiedliśmy na łóżku.
-No to po co przyjechałeś?
-Przeprosić cię za ten telefon .
-Aaa spoko mnie też się czasem zdarza pomylić numer.
-Ymm co robisz jutro?
-Idę na impreze Halloween.
-O kurde zapomniałem ... nie obrazi
-Nie musisz iść .Słyszałam że robisz impreze bo masz nowe Porshe.
-Carly naprawde wyleciało mi z głowy. Jeśli chcesz to przełożę to na sobotę.
-Nie nie musisz . I tak pewnie będziesz się lepiej bawił na swojej imprezie.
-Carly naprawde mi przykro.
-Mi też-przerwałam mu znowu. -Mogę cię zapytać o coś osobistego?
-No raczej tak.-kiwnął i zbliżył się do mnie.
-Yh kim jest Sophi?
-Aaa ona to siostra Vicky.
-Yhm to pewnie znacie się dobrze?
-Wiem do czego dążysz.Nic mnie z nią nie łączy. Ona poprostu jest siostrą Vicky.
-Jasne a Vicky to twoja była dziewczyna. Dobra nieważne.
-Jeju czego wy dziewczyny zawsze robicie z niczego wielką aferę.
-Nie robię afe..-niedokończyłam bo Harry pocałował mnie delikatnie.-Nigdy tego nie rób. Nie lubię jak ktoś mi przerywa nawet w taki sposób.
-Sorki ale jak się tak złościsz to tak słodko wyglądasz.
-Zamknij się...
-Ooo ktoś się zarumienił..
-Debil.
-Oj ale lubisz tego debila ,prawda?
-Oj no nie wiem ...-chłopak nie czekał tylko zaczął mnie gilgotać-Harry przestań-wybełkotałam podczas śmiania. -Harry proszę. ....-po chwili oboje zdyszeni padliśmy na łóżko .
-Carly??
-Tak?
-Późno już...
-No i ????
-Pójdę już ,wiesz?
-Nie musisz. Mogę ci przynieść coś do przebrania.
-Ale twoja mama?
-Oj tam . Naprawdę się nią przejmujesz?
-No wkońcu to twoja mama.
-Idę zaraz przyjdę.-wyszłam z pokoju i udałam się do BYŁEJ garderoby mojego taty. Wziełam jakieś dresy i koszulkę. Poszłam z powrotem do pokoju .
-Masz ja jeszcze skoczę po coś do picia . Chcesz coś?
-Umm wodę.
-Okej-i z powrotem cicho i uważnie ruszyłam do kuchni. Wziełam dwie wody i już miałam iść z powrotem gdy ktoś złapał mnie za biodra.
-Matko boska ,wystraszyłeś mnie.
-Hahaha -zaśmiał się cicho.
-Miałeś się przebrać.
-Muszę iść chłopaki do mnie dźwonili. No więc....
-No więc ?..
-Przyszedłem się pożegnać..
-Aaa no to paa
-Chyba żartujesz..-powiedział zanim złączył nasze usta. Zaskoczona oddałam pocałunek i tak całowaliśmy się coraz namiętniej. Wkońcu nie miałam jak oddychać więc się lekko odsunełam.-No tak muszę pamiętać mała kobieta to małe płuca.
-Przestań ..
-Co mam przestać? Jesteś moją małą kobietą.
-Hahaha twoją?
-Ymmm no bo chyba nie masz nikogo innego na oku ?
-No chyba nie ale to nie zmienia faktu że..
-Że co..
-Że nie muszę być twoją dziewczyną.
-No racja. Muszę już lecieć- mówiąc pocałował mnie w czoło.-Zastanów się ...nad tym .
-Harry jeżeli to miało być pytanie o to czy chce być twoją dziewczyną to...
-Okej zastanów się czy chcesz się dalej ze mną spotykać..
-Jako ...
-Oj proszę cię ... naprawdę ci na tym zależy...
- Nie nie zależy mi na niczym prócz mamy...
-Oj no nie złość się ..
-Nie złoszczę ...
-Yhym no spadam pa-schylił się by dać mi całusa lecz ja się odsunełam - to aluzja.
-Nie to tylko niezależne odruchy.
-No dobra pa . -powiedział i wyszedł z mojego domu. Obstawiam że samochód był zaparkowany dalej bo gdy Harry wyszedł w pobliżu zrobiła się głucha cisza. Zerknełam szybko na zegarek w salonie wpół do 3 ,no super.. Szybko przeszłam do pokoju i się położyłam.
****
Mineło kilka dni kurczowo unikam Harrego i prawie mi się to udawało. Dziś wszyscy wybierali się na wyścigi . Ja jedyna nienormalna zostaje w domu pod pretekstem mojej ulubionej komedii . Oczywiście dziś nie leci nic sensownego w telewizji . Poprostu nie wiem unikałam go bez przyczyny. Zapaliłam nocną lampkę koło łóżka i wziełam się za czytanie książki . Jakieś dziwne budowle i opisy a to wszystko po to by mieć już spokój z takim przedmiotem jak Plastyka. Nagle poczułam wibracje koło kostki . To niestety mój telefon. Dżwoni nie kto inny jak Harry. Poczekała aż się rozłączy jednak on nie dawał za wygraną i dźwonił do upadłego . Wkońcu jak nie odbiorę to jeszcze tu przyjedzie.
-Słucham?
-Carly czego nie przyjechałaś na wyścig?
-Bo mam sporo nauki. Zresztą to nie jest miejsce dla mnie.
-Yhm a może przyjedziesz do nas do domu chciałbym z tobą pogadać.
-Harry sorry ale muszę kończyć mama mnie woła-znów skłamałam.
-No to przynajmniej ...
-Paa -powiedziałam i się rozłączyłam. Żałuje tego co robię ale obiecałam sobie że muszę dostać ten staż. A jak go dostane to będę mogła pomóc mamie.Niestety rozmyślanie nad moją przyszłością przerwał mi kolejny telefon . Tym razem nawet nie zerkałam kto to tylko odebrałam .
- Hallo?
-Wyjdź na taras
-Al..-niezdążyłam bo się rozłączył.
Zeszłam na dół zakładając ciepły swetr. Wyszłam na taras i siadłam na zimnych schodach. Po chwili zauważyłam światła i usłyszałam jak hamuje na moim podjeździe.
Po chwili zobaczyłam wysiadającego Harrego. Był co najmniej zły jak nie wkurzony. Podszedł i usiadł obok.
-Unikasz mnie ?
-Nie ja..
-Nie ściemniaj Cher mi powiedziała że ten test macie w przyszłym miesiącu.
-Od kiedy to .. zresztą nie muszę ci się tłumaczyć ..
-Okej . Powiesz mi dlaczego mnie unikasz ?
-Nie unikam ,poprostu nie mam ostatnio zbyt dużo czasu. Próbuje szybciej skończyć liceum bo jak Ci mówiłam w przyszłym roku jadę do Londynu. Tam zamierzam studiować i pracować. Oczywiście wiem że na początku będzie mi trudno..
- Moment. Przerywam Ci by zadać dla mnie bardzo ważne pytanie. A znajdziesz czas dla mnie i innych podczas tego roku?
-To nie takie proste. Słuchaj nie będę wybierać między rodziną a przyjaciółmi.
- No tak przyjaciółmi... więc to przemyśliłaś i to widzę już ostatecznie.
-Harry słuchaj ja nie chce was stracić ale to dla mnie bardzo ważne i nie chce żyć zawsze na koszt mamy.
-Carly ale skoro ...
-Nie Harry postanowiłam i nie zmienie zdania.
-Okej skoro tak to ja się zbieram .
-Ymm poczekaj chwile zaraz wrócę..-poszłam szybko do domu i pobiegłam jeszcze szybciej do mojej garderoby. Wziełam jedyną rzecz jaką miałam po Harrym i ruszyłam w drogę powrotną. Jednak chłopak nie stał na tarasie tylko już w przedsionku.
-Ym to twoje . Oddaje bo nie wiem kiedy się...
_____________
Rozdział trochę krótki . Jeśli czytasz to niezaszkodzi ci skomentować. Dla ciebie to tylko chwilka dla mnie wielka motywacja .
On chłopak biorący udział w wyścigach, ona zwykła, uporządkowana dziewczyna. Harry Styles i Carly Shay. Ich życie się zmieni. Czy Carly będzie wstanie zmienić się dla Harrego czy to on zmieni się dla niej.
środa, 2 października 2013
Rozdział XVI
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetne *.* masz talent ;)
OdpowiedzUsuń@yay_My_Nialler
dzięki :* *__*
Usuń