środa, 29 stycznia 2014

Rozdził 31

-Przyszłam na korepetycje- zaśmiałam się. Jego oczy momentalnie pociemniały, a w ich odcieniu było widać pożądanie.
-Po wyścigu pan Styles udzieli ci korepetycji z biologi na tyle twojego samochodu.- zaśmiał się i po chwili z lekką obawą popchał na maskę-Daleko zaparkowałyście?- szepnął mi do ucha przez co przeszedł mnie delikatny dreszcz.
- Nie, jakieś 30 metrów stąd, a co?
-Bo mam na ciebie wielką ochotę.- wysapał po czym musnął moją szyję- Teraz- dodał przeciągle.
- Nie.- odpowiedziałam chyba za szybko. - Harry trochę przesadzasz- dodałam po chwili. - Ja żartowałam. Przyjechałam ci potowarzyszyć nie robić to w aucie.
- Sorki znów jestem zbyt nachalny- powiedział trochę ironicznie.- a może nie chcesz urazić Liama?
- Przestań.- powiedziałam cicho. - naprawde ci na tym zależy? By się na nim odegrać?
- Nie by mu pokazać że zawsze będziesz moja. Tylko moja- wysyczał przez zęby. Wiedziałam że mogę go trochę podniecić ale nie aż tak.
- Nie uważasz że przyjeżdżając tu do ciebie daje mu wystarczający znak- powiedziałam zbliżając się do niego. Kątem oka zauważyłam jak naprzeciwko Liam patrzy na mnie z pogardą podczas gdy jego panna ociera się o jego nogę. Nie wiem dlaczego poczułam jakby coś mnie zakuło w środku. Przecież jestem z Harrym i jest mi z nim dobrze.
- Taa. Ja spadam na start. - powiedział próbując mnie wyminąć jednak przeszkodą byłam ja. Chwyciłam lekko jego koszulkę i przyciągnełam do siebie. - Nie próbuj mną manipulować.
- Jakie wyszukane słownictwo. - powiedziałam po czym pocałowałam go w kącik ust.-Skop im tyłki. - uśmiechnełam się na krótko przed tym jak Harry połączył nasze usta w namiętnym pocałunku.
-Wiesz to tak na szczęście. - powiedział już tak jakby szczęśliwy. Wyminął mnie po czym siadł do swojego porshe. Zeszłam mu z drogi i przeszłam do dziewczyn i chłopaków.
-A wy nie jedziecie?- spytałam Zayna i Nialla, a oni tylko pokiwali głowami i odwrócili głowy w kierunku startu.
-Dziś startują tylko ci trzej. Harry, Conor i Liam. - po chwili wskazał mi Zayn- zero amatorów, sama elita. - zaśmiał się dodając.
- To wygląda nie tylko na pojedynek o samochody.- powiedziała do mnie Cher. - Idziesz dziś do Harrego?
-Zobacze. Co masz na myśli że nie tylko o samochody się biją.?- zapytałam trochę zdezorientowana. - O ciebie mi chodzi. Twój były, aktualny i natręt. - mówiła z poważną miną - oj żartuje. Nie martw się a przynajmniej narazie. - dodała po czym mnie przytuliła. Siedziałam przy nich jak na stosie igieł. A co jeśli Harry wygra, a Conor lub Liam wezmą mnie do tych ich durnych nagród. Tak nie może się stać. Minuty tego wyścigu dłużyły się niemiłosiernie.
- Carly co ci jest?- spytał mnie Zayn z miną jakby zobaczył ducha. - Jesteś strasznie blada.
-Proszę państwa. Proszę państwa. - przerwał nam okrzyk "sędziego". - dzisiejszy wyścig wygrał... To niesamowite będzie krótka dogrywka między Harrym a Liamem. Chyba że pasujecie i macie remis. - popatrzyłam na chłopaków którzy podali sobie ręce i chyba zawarli pokój. Harry odwrócił się do mnie i uśmiechnął delikatnie.
-Nie pójdziesz mu pogratulować?- trąciła mnie ramieniem przyjaciółka. Spojrzałam na nią złowrogo po czym skierowałam się do bruneta.
-Moje gratulacje- uśmiechnełam się po czym pocałowałam go delikatnie w usta. - byłeś rewelacyjny.- stwierdziłam mięfzy pocałunkami na co on tylko się uśmiechnął i pogłębił muśnięcia.
- To dzięki tobie- wymskneło mu się. Domyśliłam się że za jego plecami pewnie stoi Liam i tak w prawdzie nie chce by cierpiał. To głupie po tym jak odegrał tą scenkę z pewnie nieznajomą mu dziewczyną. - Chodźmy stąd. Można ogłuchnąć od tego wrzasku i muzyki. - wyszeptał mi do ucha po czym lekko go ugryzł.
- Taa i trochę zimno-  wypuściłam powietrze z którego zrobiła się lekka mgiełka. Ku mojemu zdziwieniu Harry zdjął swoją kurtkę i zarzucił mi na ramiona samemu zostając w kraciastej koszuli i białej koszulce.-Harry będzie ci zimno.- jęknełam na jego zachowanie.
-Przy tobie chyba żartujesz. Oddałbym ci spodnie żeby było ci cieplej w pupcie ale sama rozumiesz jak będę stał tu w bokserkach to wyglądałoby dziwnie.-powiedział rozbawiony po czym obioł i pokierował oboje do reszty przyjaciòł. Obejrzałam się za nas i napotkałam pełne bólu oczy Liama. Tak mi go szkoda ale nie mogę tak poprostu rzucić Harrego po tym co przeżyliśmy i jakim uczuciem się dażymy. Wróciłam do poprzedniej pozy lekko opierając głowę o ramie wysokiego bruneta z burzą loków.
-Harry zamiatałeś- zaśmiał się do niego Zayn - I nie mówię tu tylko o wyścigu. Od was aż tryska chemią.
-Ta bo ty o tym wiesz głąbie. - zażartował zwycięsca- no nic zabieram wam Carly. Idziemy coś zjeść. Narazie. - pożegnaliśmy się z przyjaciółmi i przeszliśmy do mojego auta. - Ja za kierownicą.-usłyszałam gdy byliśmy już u celu. Odsunełam się lekko i przeszłam na stronę pasażera gdzie po chwili się znalazłam. Podkręciłam ogrzewanie i lekko ssunełam kurtkę Harrego.
-Trzymaj bo potem zapomnę ci oddać. -powiedziałam i spojrzałam chwilowo na jego oczy. Biło od nich takie światło. - to gdzie jedziemy coś zjeść. Może do tej knajpy co mnie już raz zabrałeś?- zaproponowałam. Na jego twarzy pojawił się piękny uśmiech uwydatniający jego dołeczki w policzkach.
-A sami nie moglibyśmy czegoś przygotować? - zapytał skupiając wzrok już jedynie na drodzę. Jego pomysł z jednej strony był rozważny ale znając jego nawet do kuchni nie zajrzymy. - chyba że chcesz wracać do domu. W końcu masz tyle nauki i wogóle. - dodał lekko rozbawiony.
- Dam radę. Ale nie przyzwyczajaj się do mojego towarzystwa w nocy. Chyba za szybko podjeliśmy tą decyzję- powiedziała zniżonym głosem choć i tak wiedziałam że to usłyszy. Jego twarz zrobiła się nagle obojętna, nie wyrażająca żadnych uczuć. To był przerażający widok.
-Chcesz powiedzieć że żałujesz tego co się pomiędzy nami stało- jego ujęcie mojego zdania całkowicie mi się nie spodobało.
-Nie tylko że mogliśmy z tym trochę poczekać. Sam wiesz że nie znamy się zbyt długo nie?- spojrzałam na niego łagodnie próbując nie dać po sobie znać obawy że zaraz wybuchnie gniewem i wyrzuci mnie z auta.
- No tak ale tą decyzję podejmowaliśmy razem i nie da się jej odwrócić. Jeśli nie chcesz ze mną sypiać to powiedz mi to prosto w twarz i nie nie rób ze mnie głupka. Było mówić że nie chcesz przecież nie kazałem ci tego robić. - mówił wkurzony ściskając bardzo mocno kierownicę.- Pozwolisz że się odwiozę a ty rób sobie co chcesz. - dodał skręcając na ich ulicę.
- Harry nie chce byśmy znów się sprzeczali. Po prostu przepraszam. Nie powinnam tego kwestionować stało się i już się nie odstanie. Mogę tu nocować czy nie chcesz
- Daj spokój. Zadajesz głupie pytania. Dla mnie możesz tu nocować codziennie. - powiedział już wysiadając. Postąpiłam jak on biorąc ze sobą torby moją i Cher.
- Widzę że się przygotowałaś.To wszystko twoje?- spytał biorąc ode mnie torby. - Nie ta jest Cher poznaje po tym że miała ją gdy zakradłem się po ubrania dla ciebie. Była koło szafki. - zaśmieliśmy się na to wspomnienie chociaż mnie to bardziej krępowało niż rozbawiało. - Chcesz coś zjeść?
- Tak. Trochę - kiwnęłam gdy już byliśmy w budynku. Spojrzałam na chłopaka który zniknął gdzieś na schodach by zanieść torby na miejsce. Uznałam że sama się trochę rozgoszczę. Weszłam do kuchni i otworzyłam lodówkę w której aż kipiało od produktów szybkiego gotowania. Wyjęłam dwa puddingi oraz dwie łyżki i usiadłam na blacie naprzeciwko stawiając obok siebie zestaw dla Harrego.
- Już sorki zaniosłem tylko wasze torby. Pudding?- uśmiechnął się do mnie zalotnie i usiadł obok pochłaniając go wzrokiem. - Wiesz może masz rację że za szybko z tym wszystkim wystartowaliśmy. Jesteśmy młodzi to był twój pierwszy raz który skiepściłem ..
- Nie mów tak- przerwałam mu- było niesamowicie. To że nie chce na razie sypiać, w sensie współżyć, nie ma z tym nic wspólnego z tym co się między nami stało. Po prostu nie chcę byśmy wpadli w rutynę łóżkową- dodałam odwracając od niego twarz by nie mógł zobaczyć moich rumianych policzków.Chłopak ewidentnie to zauważył gdyż złapał mnie za podbródek i odwrócił w swoim kierunku.
- Chcesz prawdziwego związku? Carly ja nie wiem czy jestem w stanie ci to zaoferować. Jestem typem który .... no wiesz lubię uprawiać seks, ryzykować w wyścigach. Nigdy nie będę poukładany i w pełni przyzwyczajony do tego że mam dziewczynę i powinna się liczyć tylko ona. To dla mnie trochę nowe. Pewnie teraz myślisz że jestem totalnie denny. - spojrzał mi w oczy i po krótkiej chwili spuścił wzrok zna podłogę.
- Nie, nie jesteś denny tylko szczery. Wiem jaki jesteś i wiem że będziesz odkręcał głowę by zobaczyć tyłek innych dziewczyn ale wiem też że w głębi gdzieś tam w środku ja jestem wyżej niż te dziewczyny i że to że się tam odkręcasz to tylko po to by udowodnić sobie że jesteś silny i dorosły a przede wszystkim odpowiedzialny i lojalny. Akceptuje cię takiego jaki jesteś- uśmiechnęłam się do niego i lekko przygryzłam wargę obawiając się że może przesadziłam z tym oglądaniem się na inne. Jednak on tylko ssunął się z blatu i wyszedł zostawiając mnie samą. W tej sekundzie nie miałam pojęcia jak ja mam zareagować. Postanowiłam pójść za nim i przekonać się co go tak uraziło.- Harry?- zapytałam lekko uchylając drzwi jego sypialni. Ujrzałam go rozłożonego na łóżku i spoglądającego na sufit. - powiedziałam coś nie tak ?
- Nie- odpowiedział cicho chyba nie mając zamiaru kontynuować.
-To o co chodzi nagle tak odszedłeś

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz