środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 32

Harry's POV:
-To o co chodzi tak nagle odszedłeś- spojrzałem na jej zmartwioną twarz. To co przed chwilą powiedziała było czymś pięknym o czym marzyłem jak każdy człowiek. Jednak gdy zaczeła mówić o tym że zaakceptuje też moje wady przypomniało mi o zdradzie z Sophi. Mam wielkie wyrzuty sumienia że to zrobiłem ale z doświadczenia wiem że gdy dziewczynie mówi się o takim incydencie oznacza to koniec. A ja nie chce by Carly mnie znienawidziła i by miała złamane przeze mnie serce. Wiem to troche denne powody by jej o tym nie mówić ale jest chyba pierwszą dziewczyną którą samemu zabrałem do knajpy by razem coś zjeść. Nigdy też nie chodziłem na kolacje rodzinne, trochę spoważniałem.
-O nic. Poprostu trochę źle się czuje- skłamałem po raz kolejny. Spojrzała na mnie trochę z niedowierzaniem po czym przyszła zająć miejsce koło mnie. - wiesz tak trochę chyba mnie przeraziła ta nasza rozmowa. Przepraszam że tak poprostu wyszedłem.
-Nic nie szkodzi. -powiedziała i położyła się wspierając głowę na poduszce. Trochę mnie to zdziwiło bo zawsze kładła ją na moim torsie.
-Gniewasz się?- zapytałem wyczuwając jej gest. Spojrzała na mnie przelotnie i wróciła do śledzenia kształtów na suficie.
-Harry myślisz poważnie o związku ze mną?-spytała w końcu i to całkiem bez ogródek.
-no tak czemu pytasz? - spojrzałem na nią śledząc każdy centymert jej twarzy.
-Bo mam poczucie że to ... Wcale tak nie jest. Wiem że staramy się jak możemy ale czasem mnie olewasz i to nie jest fajne. Na przykład po tej imprezie mogłeś chociaż odebrać jedeno z tych połączeń. Nie lubię gdy spychasz mnie na inny plan gdzie nie ma nas. - zwróciła się do mnie nie odrywając wzroku ani przez sekunde. Mam wrażenie że gdyby spoglądała na mnie nie powiedziałaby mi tego. -Nie ważne nie słuchaj mnie bredzę jak zwykle. - powiedziała po czy zerwała się z miejsca i zachaczając o torebkę skierowała się do łazienki. Mogłem jej coś powiedzieć ale co. Nie chciałem cię ranić ale przespałem się z twoją przyrodnią siostrą. Beznadzieja. Nie mogę tego tak poprostu jej powiedzieć, ale nie mogę też całą wieczność tego przed nią ukrywać.
-Hej-usłyszałem cichy głos Cher, która lekko uchyliła drzwi. - Gdzie Carly?
-W łazience. - odparłem podciągając się do pozycji siedzącej. Spojrzałem na nią i czekałem na to aż powie co chce i zniknie.
-Co jest? Pokłuciliście się?- zapytała lekko wchodząc do pomieszczenia.
-Nie, wszystko okej. Poprostu jest zmęczona i kładziemy się spać. - odpowiedziałem bez namysłu.
-Ymm czyli dziś sobie odpuścicie barabara?- zapytała rozbawiona ale gdy na mnie spojrzała mina jej zżędła. - dobra widzę że nie jesteś w sosie. Jak będziesz chciał pogadać daj znać. - kiwneła i już miała wychodzić gdy nieprzemyślanie palnołem
-Cher... Myślisz że Carly czuje coś do mnie więcej?- miałem ochotę teraz walnąć głową o ścianę.
-Gdyby nie czuła chyba nie zrobiłaby tego z tobą. Ona cię naprawdę lubi i wiesz.. Chyba to dziwne ale wydaje mi się że ty też ją lubisz. -uśmiechneła się- a teraz wybacz ale zostawiłam napalonego Zayna samego w łóżku. - dodała po czym znikła za drzwiami. Uśmiechnąłem się pod nosem i po chwili znów spoważniałem. Oni przecież też żyją jak my i Cher jakoś nie skarży się na rutyne. A robią to tak często że mi się chyba by znudziło. Owszem na początku ma się chęć na nowe rzeczy i doznania. Ale u nich jakoś to nie znikło dalej są tą nierozłączalną parą. Moje rozmyślenia przerwała Carly lekko zamykając drzwi łazienki.
-Myślałam że zasnołeś. - powiedziała krótko po czym szybko skierowała się do łóżka. Jej luźna bluzka wogóle nie odzwierciedlała jej pięknej tali zaś spodenki ukazywały chude zgrabne nogi.
-Nie czekałem na ciebie. Pójdę się szybko umyję i zaraz wracam. - przechyliłem się żeby dać jej całusa na co lekko zachichotała i oblała się lekkim rumieńcem.-Nie musisz na mnie czekać. A i tam są zatyczki. Nie pytaj mnie po co. - mruknąłem wskazując na szufladę. Powoli wstałem i udałem się do łazienki. Ciepła woda dobrze mi zrobi, zrelaksuje i odstresuje od tego wszystkiego. Po krótkim prysznicu wysuszyłem lekko włosy i owinięty ręcznikiem skierowałem się do garderoby. Po drodze spojrzałem na Carly która wtulona w poduszkę prawdopodobnie spała. Wyglądała jak codzień uroczo z włosami w koczku. Gdy byłem już w pomieszczeniu pełnym ubrań ubrałem bokserki i luźne dresowe spodnie. Z ręcznikiem skierowałem się z powrotem do łazienki i znów wróciłem do sypialni. Ułożyłem się delikatnie koło swojej kruszynki, która wyczuwając moje ciało odwróciło się w moją stronę i lekko się przytuliła.
-Skończyli już!- wykrzyczała przez co o mało nie dostałem zawału. Wyjąłem jej jedną zatyczkę.
-Tak - wyszeptałem na co uniosła lekko głowę i wyjeła drugą zatyczkę. Przy okazji wtuliła się w moje ramię.-Kocham cię Carly- wyszeptałem na co jej ciało zastygło bez ruchu.Z jednwj strony ucieszyło mnie że ją zaskoczyłem ale z drugiej czekałem na jej podobną odpowiedź.
- Ja ciebie też kocham Harry-powiedziała po dłuższej chwili wtulając się jeszcze bardziej. Poczułem jak ciepło roznosi moje ciało chciałem jej okazać jak bardzo cieszę się na jej słowa.- Harry?
-Tak?- zapytałem trochę już znużony. Dziewczyna podciągneła się na łokciach i spojrzała na mnie ukratkiem. -Co jest ?
-Nic. Mógłbyś mnie pocałować?- zapytała zawstydzona. Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Podniosłem się delikatnie i musnąłem jej malinowe usta po czym zaczeliśmy pogłębiać pocałunki. Nie chciałem posunąć się za daleko by nie miała mi tego za złe dlatego tylko oddawałem jej coraz bardziej namiętne muśnięcia.
-Carly?-odchyliłem się trochę byśmy mogli odetchnąć.
-Tak wiem. Sama sobie zaprzeczam ale przy tobie nie da się inaczej. - szepneła po czym znów złączyła nasze usta. Odpowiedziałem jej tym samym po czym z powrotem opadłem na swoje miejsce.
-Myślisz że przy tobie łatwo jest się powstrzymać? Odpowiedź brzmi nie. Ale szanuje twoje zdanie i nie chce się narzucać. Gdy będziesz chciała powiesz i wtedy to zrobimy. Nic na siłę- wyjąkałem na jednym tchu. Dziewczyna spoglądała na mnie zdziwiona z góry po chwili jednak opadła na mój tors.
- To miłe. Dobranoc- westchneła ciężko po czym zamknęła oczy. Postanowiłem zrobić to samo po czym oboje odpłyneliśmy w sen.
***
Obudziłem się pod wpływem lekkiego nacisku na klatkę piersiową. Otworzyłem pomału oczy i ujrzałem wtuloną Carly. Ona również już niespała , uśmiechneła się nieśmiale.
-Nie chciałam cię obudzić- westchneła i oparła bardziej na łokciach by móc na mnie spojrzeć.
-Nic nie szkodzi o ile nie musimy jeszcze wstawać-zaśmiałem się przecierając lekko oczy. Spojrzała na mnie lekko przerażającym wzrokiem. -Co?
-Ymm kto zrobił ci tą malinkę-wskazała na miejsce na szyi. To dziwne nie pamiętam bym ją miał jak się kładłem- jeszcze wczoraj jak się kładliśmy jej nie miałeś- wstała z łóżka i przeszła zdenerwowana do łazienki. Sięgnąłem po telefon i przyjrzałem to miejsce w wyświetlaczu. Rzeczywiście świeża malinka. Ale kto mógł ją zrobić jak nie Carly? Nie zastanawiałem się już nad tym , podszedłem do drzwi od łaziwnki i spróbowałem je otworzyć. Na nic zamknęła się, czyli nie chce mnie widzieć.
-Carly? Możemy pogadać? Proszę nie wiem skąd ona się wzieła- powiedziałem całą prawdę. Po chwili ciszy usłyszałem jak otwiera drzwi.
-Nie chce o tym gadać. Wracam do swojego domu.- powiedziała po czym chwyciła torbę i wyszła z pokoju lekko trzaskając drzwiami. Gdy tylko opuściła pokój chciałem do niej podbiec, wytłumaczyć. Tyle że niby jak? Sam nie wiem jak to się stało. Dlaczego nic nie poczułem? To wszystko było takie dziwne.
Carly's POV:
Gdy się obudziłam doznałam szoku. Jak on mógł mi to zrobić i to po tym jak zaczeło nam się układać. Nawet nie próbował mi rego wytłumaczyć. Na pewno teraz żartuje sobie ze mnie. Jaka ja byłam głupia. Z rozmyśleń wyrwał mnie dzwięk klaksonu. Spojrzałam na światło które migotając na zielono informowało że mam ruszyć. No pewnie jeszcze się zagapiłam. Reszte drogi spędziłam w totalnych czystkach umysłowych by przypadkiem nikogo nie rozjechać. Zaparkowałam ostrożnie po czym pobiegłam pędem do domu. Równie szybko pokonałam trasę do mojego pokoju gdzie opadłam na łóżko i zaczełam płakać.
***
Mineło kilka godzin odkąd nie wyszłam z pokoju. Nawet nikt nie zwrócił uwagi że nie ma mnie z Harrym nawet najlepsza kumpela. Nagle poczułam wibracje telefonu, zerknęłam na ekran gdzie wyświetlało się zdjęcie Ally.
-Tak?
- Hej.Miałabyś ochotę na kawę?
-Pewnie dawno się nie widziałyśmy.
-To super. Dasz radę tak za 30 minut w naszej kawiarni?
-Pewnie -odpowiedziałam po czym się rozłączyłam. Przynajmniej ona mnie nie olała i będę mogła z nią porozmawiać. Bardzo mi jej brakuje i myślę że ona ma tak samo ze mną. Przeszłam szybko do łazienki gdzie wziełam błyskawiczny prysznic i zrobiłam lekki makijarz. Przebrałam się w cieplejsze ciuchy po czym ubrałam płaszcz i wyszłam.
***
W kawiarni nie było zbyt dużo klientów za to bardzo rzucała się w oczy spora grupka osób w rogu. Podeszłam tam widząc Ally,Conora i Sophi przy jednym stoliku. 
-Myślałam że będziemy same. -powiedziałam łagodnie

1 komentarz:

  1. OMFG !!! :O już przeczytałam wszystkie rozdziały <3 przepraszam, że tak długo :c ale MASZ PISAĆ DALEJ !! :D <3 kocham xxx @natka_xoxo

    OdpowiedzUsuń