niedziela, 12 stycznia 2014

Rozdział 26

-Nie cieszysz się że mnie widzisz?- spytałam z entuzjazmem lekko trącając palcem w brzuch.
-Nie. Znaczy cieszę się. - zaczął się plątać w swojej wypowiedzi.- co się stało? - zapytał po chwili.
-Ymm niech się zastanowie. Unikasz mnie.-powiedziałam bezpośrednio. Na jego twarzy malowało się zmartwienie. Tak jakby teraz wyszukiwał wytłumaczenia.
-To nie tak, Carly. Mam sporo pracy w warsztacie. I dodatkowo wyścig w tą sobotę. -przetarł ręką kark. -Poczekasz chwilę?Ogarnę się i pojedziemy gdzieś coś zjeść.
-Taa- powiedziałam mniej delikatnie. Przeszedł tuż kołomnie i pobiegł do kolejnego pomieszczenia. Porozglądałam się chwilę po dużym magazynie gdzie było jakieś 15 samochodów. Z zamysłu wyprowadził mnie głos Harrego.
-Carly?- krzyknął.
-Taa? - krzyknełam zbliżając się do pomieszczenia gdzie przebywał.
-Chcesz iść na coś włoskiego czy może gdzie indziej? - zapytał już wychodząc za drzwi.
-Mnie to obojętne. -odpowiedziałam i zaczełam szukać telefonu w torbie. -Pojedziemy moim samochodem?
-Mnie pasuje o ile będę kierowcą. -obiął mnie w pasie i zaczeliśmy oboje iść w stronę wyjścia. Gdy omineliśmy drzwi wejściowe, Harry zamknął warsztat i przeszliśmy do auta. Usiadłam na miejscu pasażera i spojrzałam chwilę na bruneta. Uśmiechnął się do mnie i złapał mnie za rękę. -Coś jest nie tak. Czuje że jesteś zdenerwowana.
-Nie wydaje ci się. Poprostu cieszę się że spędzimy trochę czasu razem. - nachylam się i muskam jego usta. Po moim ciele przepływa dobrze znana fala ciepła. To nie to samo co z Liamem. Tam nie było tego ciepła. Pogłębiłam pocałunek lecz po chwili odsunełam się przez spowodowane wibracje. Poprawiłam się na siedzeniu i spojrzałam na ekran. Odebrałam połączenie od nieznajomego.
-Hallo?
-Cześć to ja Liam. Przeszkadzam?
- Nie. Coś się stało?
-Ymm. Chciałem zapytać czy może chciałabyś gdzieś wyjść..
-Przykro mi ale to nie wypali. Może kiedy indziej.
-Jasne. Jesteś z Harrym,prawda?
-Tak.
-To narazie.-i się rozłączył.Spojrzałam na Harrego który właśnie manewrował by zaparkować.
-Kto to?- zapytał spoglądając na mnie i wyciągając kluczyki.
-Ymm Liam.-skrzywiłam się po czym wysiadłam z auta. Przewiesiłam torbę na ramie i podeszłam do chłopaka. Złapałam go za rękę i przyciągnełam najbliżej siebie. Poszliśmy do jakieś małej knajpki. -Co tu mają do jedzenia?
-Praktycznie wszystko. Frytki i takie tam.-uśmiechnął się po czym zajeliśmy miejsca w zaciemnionym rogu. -Co chciał Liam od ciebie?- zapytał podając mi menu. Spojrzałam na mnie przelotnie oraz zastanowiłam się nad odpowiedzią.
-Nic takiego. Co bierzesz?- zaczełam zmieniać temat. Na jego twarzy pojawił się chytry uśmieszek.
-Ciebie. -zaśmiał mi się do ucha.- a tak serio to frytki i jakąś sałatkę i może steka.
-Fuu stek łee. Ja proszę o sałatkę i frytki. - poprosiłam po czym złożyliśmy zamówienie u kelnerki. Oznajmiła że będziemy musieli chwilę poczekać. Harry przysunął się do mnie i obiął ręką moje kolano. Przesunął lekko ją w górę.-Harry nie tutaj-wyszeptałam mu do ucha. Jednak on nie posłuchał tylko przesuną rękę zdłóż uda.
-Wiesz że nikt tu nie patrzy. Mógłbym zrobić ci to co ostatnio i nikt by nie zauważył.-zaśmiał się -a tak na poważnie to co robisz wieczorem?
-Raczej nic. Weź rękę kelnerka idzie.- strąciłam jego dłoń. Spojrzałam na kelnerkę która stawiała nasze talerze na stoliku. -Przepraszam czy mogę dostać do tego wodę mineralną.
-Dwie.- powiedział szybko. Gdy dziewczyna odeszła przesunął mi talerz- smacznego. - i zaczeliśmy jeść. Ogółem przez cały posiłek rozmowa nam się nie kleiła. -To co teraz?
-Nie wiem. Mogę cię odwieźć do warsztatu lub możemy gdzieś jeszcze pójść, pojechać do mnie lub do ciebie. Propozycji jest dużo.- udałam zakłopotaną
- To do ciebie czy do mnie?- uśmiechnął się cwaniacko. Odwzajemniłam gest i przytuliłam się do niego delikatnie.-To do ciebie?
-Może być. Jestem padnięta.-uniosłam głowę i pocałowałam go w dół szczęki. Uśmiechnął się po czym schylił twarz i musnął swoimi ustami moje. Gdy się oderwaliśmy od siebie sięgnełam do torby po portwel.
-Nawet nie próbuj.- warknął na mnie przez co włożyłam go z powrotem do torby. - zaprosiłem cię więc zapłacę.
-Ale to głupie. Nie lubię jak za mnie płacisz.- skomentowałam i udałam zniechęconą. Brunet obiął mnie ramieniem i przysunął by pocałować. Obiełam ręką jego szyje na co zamruczał mi w usta. -Idziemy?
-Jasne. - wstaliśmy i przeszliśmy do wyjścia a następnie do samochodu. Usiadłam pokornie na siedzeniu pasażera i przyglądałam się jak zielonooki skupił się na prowadzeniu. Badając każdy szczegòł jego twarzy straciłam rachubę czasu. Chwilę potem znajdowaliśmy się już na podjeździe. Zdaje mi się ale nie czułam już takiego spięcia między nami. Gdy wysiedliśmy rzuciłam mu się na plecy.
-Nie jestem za ciężka-spytałam gdy podrzucił bardziej rękoma.
-Nie ale wolałbym jak byś była z przodu.-powiedział po czym się roześmiał-Jezu jak to zabrzmiało.
- Noo-przeciągnełam wyraz i zeskoczyłam by otworzyć nam drzwi-napijesz się drzwi- zapytałam wchodząc do mieszkania.
-Nie, chyba nie. Chociaż jakbyś miała piwo.- w jego głosie słychać było nutkę nadziei.
-Pewnie - odpowiedziałam po czym poszłam wziąść potrzebne rzeczy z lodówki. Gdy je wyciągnełam do pomieszczenia wszedł Harry. Wziął obywie rzeczy z moich rąk i położył je na blacie za nim a sam przesuwał się do mnie tak że wkońcu przywarłam tak do blatu jak i do niego.
-Dawno się nie widzieliśmy-wyszeptał mi w ucho. Uśmiechnełam się delikatnie. Wiem do czego ta sytuacja dąży.
-To tylko i wyłącznie twoja wina.- powiedziałam ironicznie.Na twarzy chłopaka pojawił się chytry uśmieszek. Po chwili poczułam jego gorący oddech na szyi następnie lekko musnął ją swoimi ustami.
-Trzeba mnie za to ukarać- szepnął tuż przed tym jak chwycił mnie za pośladki i posadził na blacie.
-Wiem - odszeptałam po czym mocno przywarłam do niego ustami. Swoje ręce skierowałam na dół białej koszulki chłopaka. Chwyciłam ją i szybkim ruchem zdjełam z bruneta. Na jego nieszczęście mój plan był dla niego katorgą. Poczułam jak jego ręce szarpią mój swetr. -Zostaw. To część kary. -jęknął cicho po czym obiął mnie dwoma rękoma w pasie. Badałam rękoma czarne tatuaże na jego brzuchu. - Nie myśl że do czegoś dziś dojdzie. -popchnełam go lekko i ssunełam się z blatu.
-Ejjj- powiedział zawiedziony. - To co zamierzasz robić? - przeszłam powoli do salonu trzymając go za rękę.-A co z moją bluzką?
-A co ma z nią być? - westchnełam siadając na sofie razem z nim. - Bez niej ci ładniej.-uśmiechnełam się kokieternie.
-Wiem ale mi chłodno. Chyba że mogę się do ciebie mocno przytulić. - wysunął rękę za moją głowę i przysunął mnie bliżej siebie. Przytuliłam się delikatnie -Od razu lepiej. Chociaż..
-Nie kończ. -powiedziałam szybko po czym oboje wybuchneliśmy śmiechem. - To co posłuchamy muzyki czy oglądamy film?
- Możemy coś obejrzeć. -uwolnił mnie trochę z uścisku ponieważ musiałam sięgnąć po pilota.
- To co komedia romantyczna - zaśmiałam się powracając do poprzedniej pozycji. -Żartuję. Dziś dam ci fory. Tylko nie wybieraj horroru. -wzdrygłam się na samą myśl o tych zombi czy morderstwach aż mnie dreszcz przeszedł.
-To ja proponuje mecz kosza- uśmiechnął się do mnie a ja kiwnełam głową na zgodę. Lepsze to niż mecz piłki nożnej. Przez chwile patrzyliśmy w ciszy obserwując zawodników po czym Harry otworzył swoje piwo.- tylko mogłem o tym pomażyć. Piątek wieczór, piwko, mecz i moja dziewczyna.
-Twoja dziewczyna? - zapytałam roześmiana. Chłopak przybrał zdziwioną minę.
-Chcesz znów się ze mną sprzeczać bo cię nie zapytałem? -po jego tonie głosu można było wywnioskować że jest lekko oburzony.- poprostu pomyślałem że skoro jesteśmy razem to pytanie czy będziesz moją dziewczyną jest troche spóźnione.- obużył się.
-Okej tylko żartowałam nie musisz się od razu tak unisić- uśmiecham się delikatnie. Chłopak schylił się i pocałował mnie delikatnie.
-Spoko.-powiedział gdy na chwile oderwał swoje usta by po chwili znów je ze sobą połączyć. Po chwili z niewinnego połączenia ust zmieniło się to w delikatną i namiętną walkę. Gdy jego ręce znalazły się pod moją bluzką poczułam zimno. Wzdrygłam się mimowolnie.-Coś nie tak?
-Masz zimne łapska.-zaśmiałam się po czym musnełam go delikatnie w ramie. -pójdę ci po tą koszulkę. Może chcesz jakąś bluzę?
-Nie. Nie wstawaj. Poprostu się przytul.- obiął mnie za biodra i umiejscowił na swoich kolanach. Przytuliłam się do jego idealnie umięśnionego ciała lekko się poprawiając- Nie wierć... Dobra nie ważne. Muszę wstać.
-Ale czego? - zapytałam zdziwiona. Spojrzał się w dół na miejsce gdzie siadłam. -Aa oł aa . Ymm to przeze mnie?
-Nie wiesz przeze mnie.- odparł lekko poirytowany. - To wstaniesz czy chcesz tym się zająć sama? -dodał z tym swoim cwaniackim uśmieszkiem.
-Noooo..
-Okej.Spoko do niczego cię nie przymuszam. -przytulił mnie delikatnie.
-Ja wiem i nie o to mi chodzi ja poprostu nigdy..- ta rozmowa z sekundy na sekundę robiła się coraz bardziej niekomfortowa.
-Aaa. No tak. I tym się tak przejmujesz?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz