czwartek, 9 stycznia 2014

Rozdział 24

*Harry*
Obudziłem się przygnieciony lekko przez jakąś kruchą postać. Otworzyłem powoli oczy przecierając je dłonią.
-Wybudziłam cię-usłyszałem cieniutki głos. Uśmiechnąłem się gdy spostrzegłem że przyglądała mi się jak spałem. Na jej policzkach pojawiła się jaskrawo różowa barwa.
-Nie.-Skłamałem na co dziewczyna odetchneła jakby spokojniejsza.-Jak się spało?
-Całkiem wygodnie pomijając fakt że niecodziennie taki przystojniak leży koło mnie- zaśmiała się. Jej wczorajsza trema całkowicie znikła. To mnie w niej zadziwia. Jest zmienna jak pogoda,raz zawstydzona raz tak odważna jakby była gotowa skoczyć z najwyższego klifu.
-No cóż nie mogę zaprzeczyć swej urodzie. -dołączyłem do żartobliwych docinek. Z naszej rozmowy wytrąciło nas pukanie.
-O nie to Sophi. Ona nie może nas tak zobaczyć-zaczeła panikować dziewczyna. Zachichotałem spoglądając jak gorączkowo zbiera swoje wczorajsze ciuchy z podłogi.-No co tak patrzysz? Ubieraj się głupku. Ja do niej zejdę jak będziesz ubrany to do nas zejdziesz.-kiwnołem potakując gdy ona już znikła z sypialni.
*Carly*
Zbiegłam szybko do kuchni gdzie zazwyczaj można spotkać Sophi. W pomieszczeniu nikogo jednak nie było więc przeszłam przez kolejne pomieszczenia. W salonie rozległ się czyjś śmiech. Przeszłam tam spokojnie i ujrzałam Cher i Zayna a także Nialla.
-No myśleliśmy że już nie wyjdziecie z tej sypialni. -zaśmiał się Zayn po czym został skarcony szturchnięciem Cher.
-Mieliśmy wpaść wczoraj ale jakoś tak..
-Poszli do sypialni..-przerwał jej rozbawiony Niall
-Zamknij się. -walneła go poduszką dziewczyna-Chodzi o to że chcieliśmy spędzić trochę czasu paczką.-uśmiechneła się do mnie.
-Niestety pomagam Sophi w sprzątaniu domu. Ale będę miała wolny wieczór możemy gdzieś...-podskoczyłam zaskoczona oplatającymi mnie zimnymi dłońmi-gdzieś pójść.
-Tak, podobno Ed założył nowy klub. Jeszcze tam nie byliśmy. - podpowiedział mi Harry po czym wtulił swoje usta w moją szyję. Instyktownie odchyliłam głowę co tylko zachęciło go do kontynuowania gestu. Miłą chwilę przerwali nam okrzykami znajomi.
- Poczekajcie z tymi czułościami aż znajdziecie się w łóżko -dogryzł nam Niall. Harry posłał mu mordercze spojrzenie.
-Za to ty nie masz z kim się tulić.-dogryzł mu przez co walnełam go łokciem-Ałć. -Niall zdał sobie sprawę ze słów które wypowiedział loczkowaty brunet poderwał się i ruszył do wyjścia. Gdy drzwi się zatrzasneły odwróciłam się do Harrego.
-Nie mogłeś się oprzeć? Musiałeś mu dopiec? -zapytałam go lekko sflustrowana. Spojrzał na mnie zdezorientowany.
-Harry może my już pójdziemy zostawimy dziewczyny i zrobimy sobie męski wypad przed klubem.Co ty na to? -uratował go Zayn.
-Taa choćmy dla niektórych nie jestem mile widziany. - powiedział zdenerwowany brunet. Było mi przykro że tak uważa.
-Harry wiesz że to wcale nie tak..-urwałam gdy usłyszałam zatrzaskujące się drzwi.
-Daj spokój. Przejdzie mu i jeszcze będzie błagał byś z nim poprzebywała. -pocieszyła mnie przyjaciółka.-A teraz dawaj bierzemy się za sprzątanie. -i tak zrobiłyśmy.
***kilka godzin później***
-Jak myślisz co mam założyć?-zapytałam gdy przebywałyśmy w mojej garderobie.
-Co chcesz dla Harrego nawet w worku na śmieci będziesz wyglądała seksi.-zaśmiała się a mi jakoś mina zbladła.
-Nie stroje się dla niego. W klubie będzie pełno chłopaków i wogóle chce poprostu wyglądać ładnie. -powiedziałam sama zaprzeczając swym myślom.Dziewczyna przewróciła tylko oczami na moje słowa. -Może tą białą sukienkę z wcięciami.-wskazałam na nową sukienkę od mamy.
-Myślę że będziesz się w niej podobać Harremu.- dogryzła mi Cher.
-Co ty z nim masz? -zapytałam już trochę zdenerwowana jej interpretacją.
-Ja nic tylko dziś spędziliście razem noc k o l e j n ą. Nie chcesz mi o czymś wspomnieć?- zachichotała.
-Nie nic się wczoraj takiego szczególnego nie stało.-przygryzłam wargę z nerwów.
-Ha i tu cię mam. Przygryzłaś wargę więc kłamałaś. Chcę ci przypomnieć że jestem twoją najlepszą przyjaciółką i chce szczegółów. -krzykneła trochę zagłośno choć żartobliwie.
-Nie głupio mi o tym gadać.-skupiłam się na skrawku bluzki.
-Czyli jednak coś zaszło. Wątpie żeby Harry przeszedł od razu do seksu więc pewnie zrobił ci palcówkę.-powiedziała a mnie opanowała fala gorąca na wspomnienie o wczorajszym wydarzeniu. Czułam jak się czerwienię.
-Ciszej Sophi mogła jeszcze nie wyjść-skarciłam ją. Blondynka tylko zachichotała .
-Dobra ja co swoje się dowiedziałam-wystawiła do mnie język. -Ubierz tą białą i załóż ten delikatny wianuszek. -wskazała na delikatną opaskę która w istocie bardzo pasowała do sukienki. -I te beżowe szpilki.-wskazała na buty z 20 centymetrową szpilką. -No co i tsk nie lubisz tańczyć.
-Racja-dodałam gdy dziewczyna znikneła już całkowicie z mojego zasięgu. Zaczełam się przygotowywać. Niestety miałam mało czasu więc szybko wbiłam się w sukienkę oraz buty i zaczełam pracować nad make-up i fryzurą. Dość sprawnie mi to poszło więc poszłam do Cher zobaczyć jak sobie radzi. Gdy wchodziłam przyczepiała sobie rzęsy.
-Wow pięknie wyglądasz-skomentowałam jej skrajnie niegrzeczny ale dostosowany ubiór.
-Dzięki ty też.Harry zaraz padnie ci do stóp i zacznie przepraszać za rano. -uśmiechneła się a ja odwzajemniłam miły gest. Gdy obie zeszłyśmy na dół usłyszałam dzwonek. Przed drzwiami stał Zayn.Sam.
-Yym już idziemy -powiedziałam gdy otworzyłam drzwi. Spojrzałam w stronę samochodu. Na przodzie siedział Harry a o jego siedzenie opierała się jakaś dziewczyna. "Moment czy to nie Sophi?"pomyślałam i skarciłam się w myślach.
-Sorki za niego. Od rana o tobie trajkotał ale gdy ona do niego zadzwoniła nie umiał jej odmówić. Wiesz jest dla niego jak sio..
-Zayn mało mnie to obchodzi. Niech robi sobie co chce-powiedziałam cała zła. Razem z Cher wyszłyśmy i ruszyłyśmy do samochodu. -Powiedź mu żeby się przesiadł nie będę z nią razem siedzieć.-zwróciłam się ciszej do Zayna. Chłopak uśmiechnął się do mnie lekko.
-Harry przesiadłbyś się do tyłu.Carly nie czuje się zbyt dobrze. - chłopak zdawał się być trochę zdziwiony jak i zdenerwowany.
-Jak źle się czujesz to nie musisz jechać. - krzykneła do mnie ta czarnowłosa idiotka.
-Nie tobie o tym decydować-krzykneła na nią Cher po czym uśmiechneła się do mnie z troską. Harry wykonał prośbę przyjaciela i gdy wszyscy wsiedliśmy Zayn odpalił samochód. Jechaliśmy dość szybko i zanim się obejrzałam byliśmy już na miejscu. Wyszliśmy z auta i udaliśmy się na przód kolejki. Przywitali się z ochroniarzami i weszliśmy. Od samego wejścia było słychać dudniącą muzykę.
-Daj rękę żebyś się nie zgubiła.-powiedział do mnie Harry. Udałam że nie słyszę jego prośby i szłam prosto za Cher. Gdy weszliśmy w strefę dla vipów ujrzałam resztę przyjaciół Harrego. Był tam Niall i dwóch brunetów. Jeden obejmował długowłosą brunetkę. Uśmiechnełam się do nieznajomych.
-No nareszcie-odedzwał się Niall. -zamówiliśmy wszystkim kolejkę. -pokazał a "szoty".
-O jak fajnie -zachichotała Sophi a mnie aż zebrało się na wymioty.
-Przepraszam was na chwilę. -powiedziałam do wszystkich po czym udałam się w poszukiwaniu łazienki.
-Choć-usłyszałam Harrego .-Pokażę ci gdzie są. - złapałam jego dłoń i udałam się za nim jakimś korytarzem gdzie na końcu była toaleta. -Dobrze się czujesz?
-Taa-powiedziałam po czym weszłam. Ku mojemu zdziwieniu chłopak nie został przed drzwiami tylko ruszył za mną.
-Napewno? - złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie.
-Tak napewno.-powiedziałam stanowczo. -A teraz mógłbyś wyjść to damska łazienka.
-Taa-parsknął śmiechem. -Dalej  jesteś obrażona za rano?
-Nie jestem ...
-Taa sle się fuczysz-przerwał mi.
-Skończyłeś? -zapytałam wkurzona.Mruknął coś pod nosem i wyszedł. Odetchnełam głęboko po czym opryskałam lekko twarz zimną wodą. Postanowiłam wrócić do znajomych ale trzymać się zdala od Harrego. Gdy przyszłam na jego kolanach siedziała ta hipokrytka postanowiłam nie zwracać na to uwagi. Usiadłam przy dobrze zbudowanym brunecie.
-Liam jestem.-krzyknął bym mogła usłyszeć przez muzykę.
-Carly.-uśmiechnełam się do niego.
-To ty jesteś dziewczyną Harrego? -zdziwił się .
-Taa to skomplikowane. - powiedziałam poirytowana.-Chcesz zatańczyć?
-Z taką ślicznotką. Zawsze - wstał z sofy po czym pomógł mi zrobić to samo. Przeszliśmy kawałek by mieć więcej miejsca. Chłopak obrócił mnie i podszedł bardzo blisko. Za blisko. Jego ręce powędrowały na moje biodra i zaczął nimi lekko kierować. Czułam się niezręcznie gdy uświadomiłam sobie że kręcę jakiemuś kolesiowi tyłkiem tuż przy jego czułym miejscu. Nie przywykłam do tego rodzaju tańca. Gdy podeszła do nas kelnerką z tacą pełną szotów wziełam jednego i od razu wlałam zawartość do gardła. Odstawiłam kieliszek i dziewczyna zaczeła odchodzić.
-Poczekaj

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz