piątek, 24 stycznia 2014

Rozdział 30

Gdy wyszliśmy z łazienki panowała pomiędzy nami trochę krępująca cisza. Miałem wrażenie że Carly cgce coś powiedzieć ale jakby się bała lub wstydziła. Wkońcu gdy zbliżyła się do mnie chwyciłem ją i przytuliłem do siebie. Jej świeżo umyte włosy opadały swobodnie na ramiona. Spojrzała na mnie tymi pięknymi ciemnymi oczkami co sprawiło że przeszedł mnie lekki dreszcz.
- Boli cię?- spytałem bez ogródek na co dziewczyna lekko się zarumieniła. Spuściła wzrok na nagle interesujące buty.
- Trochę- westchneła a mnie urosła gula w gardle- ale to nic w porównaniu z tym pierws..- nagle ucieła gdy uświadomiła sobie co chce powiedzieć- to znaczy następnym razem pewnie już nie będzie. - dodała mając nadzieje że mnie trochę pocieszy. Jestem wściekły na siebie.
- To nie tak miało być. Miałaś mi powiedzieć jak cię zaboli. Nie byłem dla ciebie tak delikatny jak powinienem. - powiedziałem z zaciśniętymi szczękami.
-Byłeś taki a przynajmniej próbowałeś. Harry to było to czego chciałam i nie chce byś był na siebie zły.- powiedziała łagodnie opierając dłonie na moim torsie. Jej spojrzenie było takie nieskazitelne i pełne nadziei.
- Nie chciałaś bólu..- powiedziałem bardziej zły niż poprzednio.
- To normalne że mnie trochę boli. Nie jestem taka ...- wzieła głęboki oddech- to są moje początki, a według naukowców dziewice często odczuwają taki dyskomfort na początku. - spojrzałem na nią lekko rozbawiony tym że nawet w tak intymną rozmowę umie wplątać coś mądrego. - już nie jesteś taki zły?
- Nie.- odparłem cicho na co dziewczyna się uśmiechneła. Przegarnąłem włosy z czoła do tyłu i kątem oka zauważyłem jak Carly przygryzła wargę. - uwielbiam jak to robisz. Wyglądasz wtedy tak seksownie.
- Przestań Harry nie mam już siły na twoje teksty.- zaśmiała się ukazując idealnie białe zęby. - dziś masz wyścig? - dodała już bardziej z pochmurną miną. Miałem wrażenie że się o mnie martwi.
**POV Carly**
Nie wiem dlaczego miałam wielkie poczucie winy. Najpierw Harry dowiedział się o Liamie ,a ja uwiodłam go tym co lubią faceci chyba najbardziej. Czy ja sama robie z siebie dziwkę? Możliwe. Dodatkowo ten wyścig. Nie potrzebnie Harry się w to wplątuje. Powinnien pamiętać że naraża swoje życie, a ja nie chce by to robił.
- Taa- powiedział wytrącając mnie z rozmyśleń. Przyglądał mi się bacznie jakby wyśledził to że się o niego martwię. - Jak nie chcesz tam jechać to nie musisz. Przyjadę prosto z wyścigów i spędzimy razem wieczór. - dodał poruszając dziwnie brwiami. Z tego widoku nie dało się nie roześmieć.
- Niestety moja ciocia będzie. - powiedziałam kładąc rękę na jego torsie. - chyba nie chcesz jej podpaść. - dodałam z moim przelotnym uśmieszkiem. - a na wyścigi jakoś nie mam humoru. - odparłam niby obojętnie, a tak w prawdzie nie chciałam tam iść ze względu na Liama. No i Conora.
- W takim razie widzimy się dopiero jutro?- odparł trochę zawiedziony. Jego oczy śledziły rysy mojej twarzy.
- Prawdopodobnie. Mam sporo nauki. Może dam radę wyjść wieczorem. - odpowiedziałam sama będąc pewna że to jest nie osiągalne. - Zobaczymy.- dodałam po czym zabrałam się do wyjścia.
- Już wychodzisz? Myślałem że zostaniesz na obiad czy coś.- złapał się za kark ukazując mi tym że jest lekko zestresowany.
-Niestety powinnam już jechać. - odpowiedziałam trochę za ironicznie. - Znaczy się mama  pewnie się martwi. - dodałam już wychodząc na korytarz. Na dole było słychać chichoty, mogę się założyć że to Cher i Zayna. Ominełam ich po drodzę i skierowałam się prosto do auta. Nagle zauważyłam biegnącą w moją stronę Cher.
-Poczekaj- krzykneła na co zgasiłam silnik. Po chwili znalazła się na miejscu pasażera. - mogę zabrać się z tobą, nie?
-Pewnie-uśmiechnełam się do przyjaciółki. - ymn Cher.. Ja przepraszam za to najście w sypialni Zayna. - zarumieniłam się na wspomnienie tego że przyjaciele nie zauważyli mnie pochłpnięci sobą.
- Aaa... To dziś za to organizujesz nam babski wieczór. - zaśmiała się. Trochę zdziwiło mnie że dziewczyna nie idzie na wyścigi. Zapewne Harry ją przekonał by spędziła ze mną wieczór bo on nie będzie mógł. Wkońcu odrzuciłam rozmyślanie o tym na dalszy plan a teraz skoncentrowałam się na drodzę. Droga nie mineła nam jakoś strasznie długo. Zaparkowałam na podjeździe gdzie był również samochód mamy bo w garaży znajdowało się auto Cher.
-Carly? - zapytała blondynka gdy już miałam wysiadać- posłuchaj nie chce być wścipska ale co między tobą a Liamem?- spytała lustrując mnie wzrokiem. Spojrzałam na nią lekko spanikowana. Ale czemu przecież pomiędzy nami nie ma nic.
- Nic. Poprostu on mnie pocałował ale ja go tak jakby...
-Spławiłaś, dałaś kosza, powiedziałaś że masz Harrego?- spytała błyskawicznie.
- Tak a co? - zdziwiłam się jej zaciętością w głosie. Przewróciła oczami.
- Wiesz myślałam że mi powiesz prawde. To dziwne że oboje mówicie tak samo. Tak jakbyście coś ukrywali. - jej oziębły ton przyprawił mnie o dreszcze.
- Cher nie wiem o co ci chodzi powiedziałam ci prawdę. Nic się nie wydarzyło poza tym- przełknełam głośno ślinę - pocałunkiem. Nie mam nic więcej do powiedzenia na temat Liama.
-Sorki chyba trochę za bardzo się na ciebie rzuciłam. Ale zrozum oni są jak bracia i to co zdarzyło się wtedy zraniło tak Harrego i ciebie jak i Liama. On powiedział Harremu że nie odpuści i że jeszcze będziesz z nim. - powiedziała spuszczając zwrok. Aż kipiałam złością. Co on sobie myśli?
- Dzięki że no wiesz powiedziałaś mi o tym. - nastała chwila ciszy, gdy nagle mnie olśniło. - Masz ochotę pojechać na dzisiejsze wyścigi? - spytałam bez ogródek.
- Nie lubię gdy nagle wpadasz na jakieś pomysły.- spojrzała na mnie lekko przerażona- Jeśli chcesz i twoja mama nas puści to nie widzę przeszkody.- dodała po chwili.
- Spoko to do domu. Najpierw spytam mamy potem zadzwonimy do chłopaków albo nie - przerwałam na chwile- zrobimy im niespodziankę. Pojedziemy tam same. - zaśmiałam się.
- No i to rozumiem. Moja Carly wraca- zawołała Cher po czym obie dość szybko opuściłyśmy auto i przystąpiłyśmy do realizacji naszego planu. Po niecałych pietnastu minutach byłyśmy już u Cher w pokoju i szukałyśmy coś sensownego do ubrania. -Powinnaś ubrać tą krótką, opiętą, czarną sukienkę. Wiesz będziesz kusić Harrego.
- Nie chyba założe coś bardziej w moim stylu. Masz tą kraciastą sukienkę? - zapytałam i zaczełam poszukiwania w jej garderobie. Wkońcu znalazłam opiętą w pasie i rozkloszowaną od bioder. Plecy były odkryte i to mi się podobało najbardziej. - Mogę? - spytałam ostatecznie
-Jeszcze pytasz? Bierz i oczaruj Harrego. - zaśmiała się. Przeszłam do siebie do garderoby i zaczełam przygotowania. Wziełam czarny koronkowy biustonosz i takie same stringi, do twgo pończochy i skórzana kórtka. Pocieszało mnie tylko to że nie ma śniegu i że nie jest tak zimno. Przebrałam się szybko i zaczełam robić sobie makijarz. Postawiłam na klasykę, trochę pudru, kreski zrobione kredką i tusz. Włosy zostawiłam rozpuszczone i po chwili byłam prawie gotowa. Jedyne co zostało mi teraz to buty. Postawiłam na klasyczne szpilki na platformie. Przeszłam do pokoju Cher i zobaczyłam ją pięknie ubraną.
- Jestem gotowa a ty? - zapytałam czekając przy drzwiach. Blondynka chwyciła jeszcze swoją dużą torbę. - po co ci ona?
- A jak zostanę u Zayna na noc? Muszę mieć w co się przebrać. A ty nic nie bierzesz na jutro? - zapytała lekko zdziwiona. No cóż nie przemyślałam tego.
- Dasz mi 2 minutki? - powiedziałam i pobiegłam do garderoby. Wziełam podręczną torbę której od dawna nie urzywam i wrzuciłam bieliznę, ze dwie bluzki, jeansy, sukienkę. To chyba starczy. Zeszłam z zarzuconą torbą na dół gdzie była już moja przyjaciółka.
***
Wysiadłyśmy z samochodu idąc blisko siebie by się nie zgubić. Od razu można było rozpoznać gdzie parkowali chłopaki ponieważ roiło się tam od puszczalskich. Na nasze szczęście chłopaki siedzieli na maskach odwróceni do nas tyłem. Podeszłyśmy i obie tryknełyśmy w tym samym czasie. Podskoczyli lekko zdenerwowani jednak gdy nas zobaczyli ich miny były bezcenne. Uśmiechnełam się zalotnie do chłopaka z loczkami. Jego oczy dokładnie przejechały po całym moim ciele. Podeszłam do niego i bez ogródek przyssałam się do jego ust. Jego ręce natychmiast skierowane zostały na moje pośladki. Podniósł mnie a ja oplotłam go nogami w biodrach. Nie zwracając uwagi na innych wsunął ręce pod sukienkę gdzie styknął się z małym zaskoczeniem.
- Czy ty nie masz dolnej części bielizny? Myślałem że lubisz jak ją zdejmuje. - mruknął mi do ucha. Zaśmiałam się nerwowo.
- Bez obawy mam. Czekam aż wygrasz dla mnie ten wyścig i wreszcie ją zdejmniesz. - dodałam już bardziej odważnie. Matko co się ze mną stało. Sama nie wiem jak te słowa przechodzą mi przez gardło.
- Chcesz bym cię bzyknął ?- wyszeptał ściskając mocniej skórę na pupie. Poczułam przypływ adrealiny.
- A ty nie chcesz?- zapytałam niby rozczarowana. Chłopak obdarzył mnie cwaniackim uśmiechem. - Co się szczerzysz Styles?
- Uu ktoś tu est niegrzeczny. I to bardzo- postawił mnie na ziemi. - Podobno miałaś dużo nauki?
-Przyszłam na korepetycje- zaśmiałam się

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz